Andrea,Arabab oczopląsu dostane przez was,już lepiej na Andree się zróbcie ;)
Andrea,Arabab oczopląsu dostane przez was,już lepiej na Andree się zróbcie ;)
O ! i już jest powód do awantury !!!......co to ma znaczyć : " już lepiej na Andree się zróbcie " ???......a co ? ja Ci się nie " podobuję " ? bo co ? za stara jestem ?.......Ty w ząbek czesana , przez most Kierbedzia w te i nazad ganiana , Ty !!! :-)))))))))))
To moż ei ja się wypowiem ,bo tych ,,pierwszych spotkań,,z rodziną miałam wiele.Ogólnie pracuję ,,na skoczka,, więc rodziny zmieniają się często.Tak trawiam,że jestem pierwszą opiekunką jaką mają.W każdej rodzinie jest tak samo.Wysiadam z auta ,witam sie poznaję nowego podopiecznego,oczywiście rodzina proponuje kawę ,na którą czekam jak na zbawienie,jest obiad w miedzy czasie rozmawiamy o podopiecznym o mnie i prpozycje rodziny,która nigdy nie miała opiekunki czyli czy dam rade ,co mi jest potrzebne(wstępnie)i zawsze pada słowo ,,dziś pani odpoczywa i nie pracuje,,Przedtawiają pokój i życzą miłego odpoczynku.Kiedy wstaję oprowadzaja po domu,pokazuja co gdzie jest.zakupy zrobione na 3 dni.Potem,powoli zaczyna się normalna praca i wprowadzenie w obowiazki...Za każdym razem jednak jest stres zapewnie po obu stronach...
To ma dobre i złe strony.Rodzina zupełnie nie wie czego ma oczekiwać,tzn.wie to co jej agencja naświetli.a naświetlają różniste sprawy i obiecują góry rodzinom podopiecznego co jest szybko weryfikowane przeze mnie jednym słowem,,jestem opiekunką,,nie zajmuję sie sprzątaniem strychów ,piwnic, mieszkaniem rodziny,i ogrodem.Kiedy zaczynałam pracę,rodzina po paru dniach wystawiła mi haczkę i grabie jakby to było coś oczywistego,w innym domu dzien przed wyjazdem kazano mi wręcz umyć wielgachny i wysoki wintergarten na którego musiałą bym stracić 2 dni pauzy.Na mojekategoryczne ,,NIE,,reagowali ze żdziwieniem ,bo przecież koordynatorka zapewniła,że ,,robię wszystko,,Oczywiście żadnych nieprzyjemności z powodu mojej odmowy nie miałam nigdy,ale za każdym razem muszę ustawiać rodzinę po swojemu ,a ona stara się mnie naginać do swoich potrzeb.Mam jednak taki luksus ,że wiem iż nic mnie na szteli nie trzyma,a moja praca jest tam chwilowa,chć zdarzają się powroty na to samo miejsce kiedy jestem potrzebna.Teraz mam miejsce ,gdzie córka pyta mnie co potrzebuje,co mają mi zapewnić,bo ja już pracowałam ,a oni mają opiekunke pod dachem pierwszy raz i nie są zorientowani.Przeginają czasem z nadgorliwością,wpadając 3 razy dziennie lub podrzucając coś do lodówki o co ja nie prosiłam;tym samym mam poczucie ,,ciągłej kontroli,,a to bywa uciażliwe i niefajne.Cóż ;coś za coś...
Witam po długiej nieobecności. Jestem pierwszy dzień u dziadka. Kolejny raz firma niepoinformowała o faktycznym stanie Pdp. Pan miał być lekko sparaliżowany po wylewie a on z parkinsonem, dobrze że sam jeszcze chodzi ale karmić go trzeba i wszystko przy nim ogarnąć, jego żona gotuje - wrzuca do garnka gotowce które doprawia śmietaną i innymi wynalazkami, na deser też te nafaszerowane chemią pudingi, na zakupy jeździ ona więc opiekunki nic do gadania nie mają a żeby bardziej dobić opiekunkę tu takie zadupie że jakiś jeden malutki sklepik jest do którego i tak zajść nie można bo jedna godzina przerwy to za mało by dojść i wrócić do domu. Czuję że owoca przez 5tyg nie zobaczę, a ja zawsze jadłam płatki z owocami rano, może jak babcia będzie jechała na zakupy to ją poproszę ale pewnie będę musiała jej dawać na to własne pieniądze. Masakra
Witam po długiej nieobecności. Jestem pierwszy dzień u dziadka. Kolejny raz firma niepoinformowała o faktycznym stanie Pdp. Pan miał być lekko sparaliżowany po wylewie a on z parkinsonem, dobrze że sam jeszcze chodzi ale karmić go trzeba i wszystko przy nim ogarnąć, jego żona gotuje - wrzuca do garnka gotowce które doprawia śmietaną i innymi wynalazkami, na deser też te nafaszerowane chemią pudingi, na zakupy jeździ ona więc opiekunki nic do gadania nie mają a żeby bardziej dobić opiekunkę tu takie zadupie że jakiś jeden malutki sklepik jest do którego i tak zajść nie można bo jedna godzina przerwy to za mało by dojść i wrócić do domu. Czuję że owoca przez 5tyg nie zobaczę, a ja zawsze jadłam płatki z owocami rano, może jak babcia będzie jechała na zakupy to ją poproszę ale pewnie będę musiała jej dawać na to własne pieniądze. Masakra
To moż ei ja się wypowiem ,bo tych ,,pierwszych spotkań,,z rodziną miałam wiele.Ogólnie pracuję ,,na skoczka,, więc rodziny zmieniają się często.Tak trawiam,że jestem pierwszą opiekunką jaką mają.W każdej rodzinie jest tak samo.Wysiadam z auta ,witam sie poznaję nowego podopiecznego,oczywiście rodzina proponuje kawę ,na którą czekam jak na zbawienie,jest obiad w miedzy czasie rozmawiamy o podopiecznym o mnie i prpozycje rodziny,która nigdy nie miała opiekunki czyli czy dam rade ,co mi jest potrzebne(wstępnie)i zawsze pada słowo ,,dziś pani odpoczywa i nie pracuje,,Przedtawiają pokój i życzą miłego odpoczynku.Kiedy wstaję oprowadzaja po domu,pokazuja co gdzie jest.zakupy zrobione na 3 dni.Potem,powoli zaczyna się normalna praca i wprowadzenie w obowiazki...Za każdym razem jednak jest stres zapewnie po obu stronach...
Anetko wspołczuję.Wystarczy jednak chyba powiedzieć babci,że jadasz dużo owców i warzyw.A może zaproponuj,że sama będziesz gotować sobie obiady.Może da sie przekonać.Uszykuj listę zakupów dla siebie i jej po prostu daj.Masz do tego absolutne prawo.Poinformuj firmę o stanie zdrowia podopiecznego i o zakupach,Jesli Ty nic nie wskurasz to chociaż niech firma sie pofatyguje porozmawiać.O zadupiu coś wiem.Wlaśnie mam takie miejsce;dwie ulice na krzyż ,jeden sklepik malutki,4km Edeka, a z okien rozchodzi sie cudny widok na ,,cmentarz,,Ludzie tu żyją,ale 2 godziny przerwy dla opiekunki ,w której może sie rozerwać w sklepie czy między ludżmi to zbawienie.Niestety,zostaje spacer po ogrodzie i laptop.