Ja jeżdżę ! Codziennie 20 km. To moje minimum. Ze dwa razy w tygodniu jadę 2 razy po 20 km. Co śmieszniejsze - rower pokochałam dopiero w de, grubo po 50-tce. Srawia mi to duuużą frajdę !
Ja jeżdżę ! Codziennie 20 km. To moje minimum. Ze dwa razy w tygodniu jadę 2 razy po 20 km. Co śmieszniejsze - rower pokochałam dopiero w de, grubo po 50-tce. Srawia mi to duuużą frajdę !
I trochę jeździ na rowerze, pokonując niezłe dystanse. Dziś Romanka zrobiła po raz drugi odkąd ma więcej wolnego ponad 20km, Joasiagda takie dystanse to ma na rozgrzewkę, jeździ też sas-anka, lecz nie wiem ile. Może się jeszcze ktoś tutaj ujawni jako regularny rowerzysta.
Ja wprawdzie też w De zaczełam jeżdzic rowerem na dłuzsze dystanse.Ale teraz to mam taki rower,że grzech nim nie jezdzić,musze zobaczyć ile kosztuje takie cudo jak przyzwoicie to sobie kupię.
Jeeeeeeezu!!! Pozdrowienia od rowerowego niemowlaczka, który robi 20km dziennie i pęka z dumy...Zofija, po takiej ilości ruchu, jesteś pewnie cudnie i stale szczupła....
Ale co tam, trening czyni mistrza i ja też opony będę mieć tylko w rowerze!
Jaki? Ja jeżdżę takim typowo miejskim. Ma niskie "zawieszenie" i grube "rurki" - na czymś takim czuję się bezpiecznie, ale ma nieczynne przerzutki, więc pod górkę nie ma lekko. I tak go kocham - jest dostępny i nie muszę go za każdym razem targać na I piętro.
Jest leciutki jak piorko jutro zobacze co tam ma na ramie napisane i przytocze we wpisie.Oczywiscie uzbrojony we wszystkie bajery.Sidełko wygodne.Corka mojej Pani jezdzila do pracy nim pare ładnych kilometrow.Zostawila go w garazu a ja mam prawo uzytkowania.
Co do rowerów, wczoraj bratanek mojej PDP zaszalał i kupił mi całkiem nowy rower, a ja skromnie pytałam czy kupiłby jakiś używany. Lubię jeździć, nad Ren mam 4km ale teraz mam stracha że mi takie nowe cacko ukradną mimo dobrego zabezpieczenia jakie kupił wraz z rowerem
Kochani rowerzyści, boli mnie kark od jeżdżenia i dolny przód ciałka, a dużo przeciez nie jeżdżę, nadal 20-22km, bo więcej nie daję rady. Na kark sposobu chyba nie ma, pewnie trzeba ciągle pochylonym być, czego nie lubię, lecz żelowe siedzisko jest dobre dla "przodka"? Ma ktoś i potwierdzi jego skuteczność?
Kochani rowerzyści, boli mnie kark od jeżdżenia i dolny przód ciałka, a dużo przeciez nie jeżdżę, nadal 20-22km, bo więcej nie daję rady. Na kark sposobu chyba nie ma, pewnie trzeba ciągle pochylonym być, czego nie lubię, lecz żelowe siedzisko jest dobre dla "przodka"? Ma ktoś i potwierdzi jego skuteczność?
Benita,to mój nie mój rower ujezdzam go,brudny jest nie chcialam go czyścić bo Forumowe Biuro Sledcze podejmie podajzenie,że nie jeżdze ale sie tylko chwale. Teraz do wyczyszcze.:):):)