Aniu ją dalam margaryne do pieczenia bo zapomnialam o maśle,nie ma znaczenia.
Aniu ją dalam margaryne do pieczenia bo zapomnialam o maśle,nie ma znaczenia.
Babka biszkoptowo- piaskowa z przepisu ,,kobietki ". Kasiu, pyszna,mieciutka, wilgotna:) Piekłam 30 min.w 180'.Polecam:)

Dokładnie, margaryna te z daje radę :-)
Ten przepis bardzo dobry dla moich pdp. Zajadali się :-) boję sie piec z kremem, potem sensacje żołądkowe są. Dzięki :-)
Nie ma za co, cieszę się, że się na coś przydałam :tanczy:
Z kremem ja nie piekę :zawstydzony:
Trzymaj sie Basi :-) zaczniesz piec .
Ten przepis bardzo dobry dla moich pdp. Zajadali się :-) boję sie piec z kremem, potem sensacje żołądkowe są. Dzięki :-)
Wiesz , że ja miałam ( duzo znajomych też ) taki przenośny piekarnik ze spiralami w środku , kupiony na targu za " cięższych czasów " i własnie był bez wskaźnika temperatury . Nawet chyba ze trzy w sumie takie miałam ( zużyłam ) , spirale jak się przepaliły to mąż wymieniał na nowe . Było to w czasie jak kuchenkę gazową miałam z takim samym piekarnikiem , czyli na gaz a gaz z butli , więc upieczenie ciasta pozbywało nas gazu na kilka dni gotowania . ....niestety , żeby kupić następną butlę to trzeba było czekać kilka tygodni jak się znajomości nie miało . Taki piecyk - piekarnik to było wtedy wybawienie . ....Kurczątko , teraz sprawdzam temperaturę , podwyższam , obniżam , termoobiegi włączam a kiedyś tego nie miałam i nie było niedzieli , żebym ciasta nie upiekła .Do dobrego sie szybko człowiek przyzawyczaja :-)
Nie ma za co, cieszę się, że się na coś przydałam :tanczy:
Z kremem ja nie piekę :zawstydzony:
Aniu możesz też upiec ten biszkopt na który dalam przepis. Jest naturalny, mieciutki i szybko się go robi,zawsze wychodzi.wcale nie musisz przekładać kremem, możesz posmarowac marmolada albo podać samo
Do dziś są w sprzedaży takie przenosne piekarniki, tyle, ze nie przypominają tych wcześniejszych. Pamiętam czasy jak w prodiżu piekłam, czy własnie w kuchni opalanej na drewno. Teraz to fakt, że zdobycze techniki rozleniwiają- kiedyś to i mikserów, blenderów , malakserów, czy czego tam nie było- ciasto się pałką ucierało w makutrze i było pyszne. Ja to już taki len jestem, że tylko sernik i jabłecznik bez przepisu piec potrafię, ale za to z zamknietymi oczami i po ciemku :))).
A pamietam jak czekałam żeby makutre mozna było wylizać :-) he, he . Jestem najmłodsza w domu to pierwszeństwo miałam. To były czasy.
Z plastikowej michy robota kuchennego już tak nie smakuje :)
Za mała micha , głowa nie wchodzi :)