Jak minął dzień

23 listopada 2014 21:55 / 3 osobom podoba się ten post
reanata

Dmuchaj ,dmuchaj -kurcze nie wiem czy jestes palaca ale ja mialabym problem z pojemnoscia plucna,niemniej skarbie niech nam w de bedzie ciepelko,aby na BN-do polski  do ,,niedzwiedzi ,,wrocic a wtedy niech sniezek posypie  i mrozik zlapie-chociaz na trzy wspaniale dni;-;-;-;-;-

Myślę, ze już moje płuca po kilkunastu latach niepalenia, wróciły do swojej pojemności, ale... .Tutaj przyznam sie do swojej małej tajemnicy. Otóż towarzyszyłam swojemu ś.p.mężowi przy paleniu i pociągałam jego e-papierosa, kiedy on wrócił do normalnych. Teraz dalej sobie pociągam czasami i nawet to lubię. Niechybnie wraca nałóg.
23 listopada 2014 21:56
Chętnie bym natychmiast wyszła z tego domu i czekała na dworze na transport.Ale tak się nie da.
Najgorsze jest w tym to,że powiedziałam jej kilka słów prawdy,które jak sądzę ona sobie zapamięta i jeszcze będzie mnie tym dodatkowo gnębić.
W razie co do końca miesiąca wszyscy maja czas na rozwiązanie problemu-tak myślę teraz.


23 listopada 2014 21:58
Impala

Niestety,on jeszcze nie minął.

U mnie niestety jest bardzo nieprzyjemnie,jestem posadzana o wszystko,za głosno zamykam drzwi,za głośno przekręcam zamek w drzwiach do łazienki,mam zwrócić dług finansowy mojej poprzedniczki-bo my z jednej firmy-czyli dług jest mój-nawet o to,że ona musi do domu starców iść-to moja wina jest.
Nie napisałabym tego,ale muszę się uspokoić,bo inaczej natychmiast zorganizuję sobie powrót do domu i rano mnie tu nie będzie.A tak nie można przecież.
Zaproponowano mi nocleg pod mostem,kilkakrotnie wyrzucono mnie z domu przemiłym słowem raus

ja bym się nie męczyła,zdrowie Twoje jest tez ważne.Dzwon lub pisz do firmy ,albo zmiana zlecenia ,albo nowa oferta ,albo rezygnacja ,codziennie setki ofert czeka...ja takie rózne zdarzenia miałam kalika razy ,nigdy nie czekam ,że to się zmieni na super lepsze,moze sie nieco poprawić ,ale czasem na chwilę ,więc nie warto !!! 
23 listopada 2014 21:59 / 1 osobie podoba się ten post
basiaim

Jeszcze dzień się nie skończył,ale mogę napisać, jak minęła mi pauza.
 
Wyciągnęłam koleżankę na długi spacer do cywilizacji,do przedsionków której sama ostatnio dotarłam.
Teraz juz miałam rozeznanie czaso-przestrzeni. Wiedziałam ile czasu nam zajmie droga (45 minut w jedną stronę dobrym marszem ). Miałysmy więc jeszcze chwilę na rozejrzenie się.
 
Ale cudną torebkę widziałam na wystawie jednego sklepu!!!! Tylko mam dylemat - jak ją kupię ,to córka mi ją na pewno zanosi..... :/
 
 
A moja babcia ma dziś słabszy dzień, w sensie zapominania się. Dziś nie jest dobrze :/
 

A moze w sklepie mają dwie?
I juz masz prezent dla córci na BN.
23 listopada 2014 22:00 / 2 osobom podoba się ten post
margaritka59

Myślę, ze już moje płuca po kilkunastu latach niepalenia, wróciły do swojej pojemności, ale... .Tutaj przyznam sie do swojej małej tajemnicy. Otóż towarzyszyłam swojemu ś.p.mężowi przy paleniu i pociągałam jego e-papierosa, kiedy on wrócił do normalnych. Teraz dalej sobie pociągam czasami i nawet to lubię. Niechybnie wraca nałóg.

no coz dalam ci plusika abys nie wracala do nalog;-;-;-;-;-;-;-Podziwiam ludzi ktorym sie udalo uwolnic od tego nalogu;-;-;-;-;-
23 listopada 2014 22:08
scarlet

A moze w sklepie mają dwie?
I juz masz prezent dla córci na BN.

Mam inny prezent obmyslony dla niej. Perfumy,które od dawna jej się podobają, a w Polsce jakieś drogie się wydają ;)
 
Wybiore się do tego sklepu z torebkami i może wypatrze inny wzór,który tez mi się będzie podobał,a córce niekoniecznie ;))))
23 listopada 2014 22:09
Impala

Chętnie bym natychmiast wyszła z tego domu i czekała na dworze na transport.Ale tak się nie da.
Najgorsze jest w tym to,że powiedziałam jej kilka słów prawdy,które jak sądzę ona sobie zapamięta i jeszcze będzie mnie tym dodatkowo gnębić.
W razie co do końca miesiąca wszyscy maja czas na rozwiązanie problemu-tak myślę teraz.


oj , będzie Ci dokuczać, ale to wina bardziej choroby i lęku . Miałam tutaj (w PL ) pdp. z guzem płuc i przerzutami, w ostatnich dniach przed wyjazdem do DPS-u  tylko ja ją nawiedzałam ( rodzina miała dość : oskarżeń, pretensji , wyzwisk - nie wytrzymali psychicznie, przestali przychodzić, dzwonili codziennie do mnie po info, dostarczali potrzebne rzeczy, płacili za dodatkowe godziny , ale na oczy się nie pokazywali). Kobitka takie jazdy mi robiła że   szok , ale zaczęłam wyłączać percepcję i robiłam swoje ( na szczęście my tu robimy na godziny i wypad do następnego pdp. ) Nie czepiała się ani lekarza , ani pielęgniarki (widywała ich rzadko ) a mnie i syna z synową mieszała z błotem - bo byliśmy najbliżej.  :( 
23 listopada 2014 22:11
reanata

no coz dalam ci plusika abys nie wracala do nalog;-;-;-;-;-;-;-Podziwiam ludzi ktorym sie udalo uwolnic od tego nalogu;-;-;-;-;-

Do dzisiaj pamiętam jakie to było niewyobrażalnie trudne, ale wskaśnik mojej samooceny podskoczył do kilku pięter. Teraz, z wcześniej opisanego powodu trochę opadł, ale narazie tłumaczę sie  trochę sama przed sobą i zobaczymy. 
23 listopada 2014 22:44 / 1 osobie podoba się ten post
bialek

Tak więc wszystkiego co dobre i następnych 28 lat:)

Podobno rocznice ślubu obchodzone hucznie  są nie dobre.
Zyczę wszystkiego najlepszego i myślę ,że twoj mąż sie ocknie ,że zapomniał otak ważnej dacie.
23 listopada 2014 23:06 / 1 osobie podoba się ten post
Moj dzisiejszy dzień tak szybko minął ,że jak się spostrzegłam to był już pózny wieczór.
23 listopada 2014 23:25 / 1 osobie podoba się ten post
Impala

Niestety,on jeszcze nie minął.

U mnie niestety jest bardzo nieprzyjemnie,jestem posadzana o wszystko,za głosno zamykam drzwi,za głośno przekręcam zamek w drzwiach do łazienki,mam zwrócić dług finansowy mojej poprzedniczki-bo my z jednej firmy-czyli dług jest mój-nawet o to,że ona musi do domu starców iść-to moja wina jest.
Nie napisałabym tego,ale muszę się uspokoić,bo inaczej natychmiast zorganizuję sobie powrót do domu i rano mnie tu nie będzie.A tak nie można przecież.
Zaproponowano mi nocleg pod mostem,kilkakrotnie wyrzucono mnie z domu przemiłym słowem raus

Impala-jesli PDP nie jest dementywna  a całkiem kumata to nie mecz sie i zjeżdżaj,wykonczysz sie psychicznie,szkoda nerwów-chyba że Ci mało dni zostało i wytrzymasz.Ale jak to demencja czy AL ,to co Ci bede mówic ,sama wiesz że tak naprawde PDP nie jest sobą.O sobie myśl przede wszystkim:)
24 listopada 2014 13:08 / 1 osobie podoba się ten post
margaritka59

No dmucham  w Waszym kierunku ile mam pary w płucach.

A wczoraj to się nie postarałaś,trochę wymarzłam na rowerze-))
24 listopada 2014 13:24 / 3 osobom podoba się ten post
Mnie tam minął dzień .Obiad zjedzony dzień zaliczony.A garów było do mycia jakby co najmniej obiad składał się
z czterech dań.A to tylko zupa kartoflana po gęstym talerzu.I koniec.Wolne do kolacji a na kolację reszta teewurst
i cos się tam jeszcze wala w lodówce.O 22 mierzymy ciśnienie i to by było na tyle.Roboty wcale ale i pieniądze takie sobie.Wolę swoją demencję bo wiem że tam jestem potrzebna a tu miałam tylko 5 tyg.zastępstwo. I Frau lodowato-oschła
ale olewator dawno włączony i za tydzien do domu jadę.
24 listopada 2014 13:55 / 1 osobie podoba się ten post
wiewiorka

A wczoraj to się nie postarałaś,trochę wymarzłam na rowerze-))

Sory, myślałam że dla futrzaków i w dodatku jadących na rowerze, to styknie. 
24 listopada 2014 14:15
margaritka59

Sory, myślałam że dla futrzaków i w dodatku jadących na rowerze, to styknie. 

Nie zdążyłam zmienić futra-)))