Jak minął dzień

19 maja 2015 19:23 / 5 osobom podoba się ten post
Moj dzien dzis byl taki spokojny. Tylko z dziadkami, nikt nie przyszedl polykac kilogramy plackow ziemniaczanych odwazajac to skrupulatnie na wadze. Obiad byl z wczoraj i tylko dla nas troje.Mialam czas na zalegle poprasowanie i poklejenie pierdol z babcia , bo dziadzio jest samowystarczalny w rozrywce, klocki lego i wszystko.Oplacila sie ta wojna wczoraj z corka zjadajaca ciasto na placki ziemniaczane, myslac , ze to kapusniak hahahah. Boze, gdzie ja jestem? Wiecie Dziewczyny jaka jestem z siebie dumna i taka spokojna w srodku. Jeszcze niecale 3 dni i 2 dni wolne i tak dalej. Jak walne w piatek tymi drzwiami i jak je otworze dopiero w niedziele wieczorem hahah W piatek dziadkow rano do przedszkola, potem fryzjer a potem przyjedzie Andy i o 18 idziemy na wieeelkie urodziny do jego klienta:)
22 maja 2015 18:44 / 4 osobom podoba się ten post
Dziś większość dnia spędziłam w SCCS w Zabrzu.Tam,jak się jedzie,to wyprawa na cały dzień. Mnie i tak się udało,bo "tylko" od 9 do 16;z czego większość spędzona na czekaniu pod gabinetami.
Wróciłam zmęczona,godna...Jest tam oczywiście bufet,restauracja nawet,ale "strach" odejść od drzwi gabinetu,bo a nuż właśnie lekarz  wywoła i kolejka przepadnie....
Ale cieszę się,bo jest ok. Wyniki książkowe,zabiegu na razie w planach nie ma 
Mogę dalej pracować ;-) 
22 maja 2015 19:01
wlekł się dzień, jak każdy zresztą... ale nadrobiłam chociaż Grę o Tron ;p
22 maja 2015 19:11
basiaim

Dziś większość dnia spędziłam w SCCS w Zabrzu.Tam,jak się jedzie,to wyprawa na cały dzień. Mnie i tak się udało,bo "tylko" od 9 do 16;z czego większość spędzona na czekaniu pod gabinetami.
Wróciłam zmęczona,godna...Jest tam oczywiście bufet,restauracja nawet,ale "strach" odejść od drzwi gabinetu,bo a nuż właśnie lekarz  wywoła i kolejka przepadnie....
Ale cieszę się,bo jest ok. Wyniki książkowe,zabiegu na razie w planach nie ma :-)
Mogę dalej pracować ;-) 

Basia kiedy do de ruszasz
22 maja 2015 19:16 / 5 osobom podoba się ten post
U mnie dzień jak widac po częstotliwości wpisów minął pracowicie.Sama wyszukuje sobie zajęcie, idę na dwór i cos grzebie dla zmylenia przeciwnika.Mam ten komfort,że wyjście z Wohnzimmer  jest bezpośrednio na taras a z tarasu podjazdem do ogrodu.Jakbym miała cały dzień przebywać w domu z pdp to bym chyba nie wytrzymała.Moja pdp obecnie na etapie ukladania w szufladach to jej nie przeszkadzam
22 maja 2015 20:40
ania52

Basia kiedy do de ruszasz

W poniedziałek wyjeżdżam.
22 maja 2015 22:20
Fajnie.
26 września 2015 23:10 / 13 osobom podoba się ten post
Miałam niezwyczajny dzień w mojej pracy. Moja PDP po raz pierwszy odkąd tu jestem była zaopiekowana przez rodzinę od 8.00 do 18.00. Ja natomiast wyjechałam sobie na niemiecką pielgrzmkę do sanktuarium Marienweiher, oddalonego od BT około 30 km. Część przejechaliśmy autobusem, a ostatnie 8km przeszliśmy pieszo. Trasa wiodła prawie cały czas przez las. Landszaft tutaj jest śliczny. Także pod względem turystycznym cudownie.
Pięknie było też pod względem religijnym i towarzyskim. W drodze śpiewaliśmy i modliliśmy się na różańcu. W sanktuarium odprawiona była dla nas specjalna Msza św. Towarzystwo było bardzo  pozytywne i przyjazne. Mieliśmy też czas na rozmowy. Poznałam parę miłych osób (niesamowite w środowisku niemieckim). Po Mszy był obiad w pobliskiej restauracji, gdzie też dobrze się czułam w tym towarzystwie, np. rozmawiałam (po polsku) z księdzem pochodzącym z Tadżykistanu, który w seminarium w Rydze uczył się naszego języka, a od 10 lat jest w Niemczech.
Program pielgrzymki przewidywał dalszą część: krótka modlitwa, ponowny spacer około 3 km, kawa i ciasto. Planowany powrót o godz. 18.00. Jednak uległam swojej nadgorliwości i zdecydowałam się na wcześniejszy powrót. Bałam się, że wrócę za późno, a musiałam jeszcze zrobić zakupy, bo nawet chleba nie mieliśmy w domu. Poznany w restauracji ksiądz musiał jechać wcześniej do BT i zaoferował mi podwózkę.
PDP również wróciła szczęśliwa do domu po całodziennym pobycie z rodziną. Niestety niezbyt "narzucają" się jej ze swoim towarzystwem, a wszyscy mieszkaja w tym samym mieście. Wnuczki pojawiają się w zasadzie tylko wtedy, gdy spodziewają się od Omy koperty z okazji urodzin, świąt lub wakacji. Dzisiaj była wreszcie wystarczająco zfamiliowana.To był piękny dzień
27 września 2015 23:41
Zofija

Miałam niezwyczajny dzień w mojej pracy. Moja PDP po raz pierwszy odkąd tu jestem była zaopiekowana przez rodzinę od 8.00 do 18.00. Ja natomiast wyjechałam sobie na niemiecką pielgrzmkę do sanktuarium Marienweiher, oddalonego od BT około 30 km. Część przejechaliśmy autobusem, a ostatnie 8km przeszliśmy pieszo. Trasa wiodła prawie cały czas przez las. Landszaft tutaj jest śliczny. Także pod względem turystycznym cudownie.
Pięknie było też pod względem religijnym i towarzyskim. W drodze śpiewaliśmy i modliliśmy się na różańcu. W sanktuarium odprawiona była dla nas specjalna Msza św. Towarzystwo było bardzo  pozytywne i przyjazne. Mieliśmy też czas na rozmowy. Poznałam parę miłych osób (niesamowite w środowisku niemieckim). Po Mszy był obiad w pobliskiej restauracji, gdzie też dobrze się czułam w tym towarzystwie, np. rozmawiałam (po polsku) z księdzem pochodzącym z Tadżykistanu, który w seminarium w Rydze uczył się naszego języka, a od 10 lat jest w Niemczech.
Program pielgrzymki przewidywał dalszą część: krótka modlitwa, ponowny spacer około 3 km, kawa i ciasto. Planowany powrót o godz. 18.00. Jednak uległam swojej nadgorliwości i zdecydowałam się na wcześniejszy powrót. Bałam się, że wrócę za późno, a musiałam jeszcze zrobić zakupy, bo nawet chleba nie mieliśmy w domu. Poznany w restauracji ksiądz musiał jechać wcześniej do BT i zaoferował mi podwózkę.
PDP również wróciła szczęśliwa do domu po całodziennym pobycie z rodziną. Niestety niezbyt "narzucają" się jej ze swoim towarzystwem, a wszyscy mieszkaja w tym samym mieście. Wnuczki pojawiają się w zasadzie tylko wtedy, gdy spodziewają się od Omy koperty z okazji urodzin, świąt lub wakacji. Dzisiaj była wreszcie wystarczająco zfamiliowana.To był piękny dzień

27 września 2015 23:55 / 2 osobom podoba się ten post
michasia

:swiety:

Super że miałaś udany dzień, więcej takich Ci życzę.Mam koleżankę opiekunkę w tej samej miejscowości /niestety 15.10 wyjezdza i juz tu nie wróci / która jest bardzo bardzo zjednana z Bogiem. Przeszła w życie wiele złego. Trzy lata temu zmarł Jej mąz, osiem lat temu zgineła córka28 letnia  w wypadku i ma syna w Irlandii, który ma problemy z alkoholem. Dostałam od Niej Nowenne doKrwi Chrystusa, którą to modlitwe codziennie rano czytam i na "tak" staram sie rozpoczynać dzień,
28 września 2015 08:17 / 6 osobom podoba się ten post
a ja wczoraj byłam z babcią i jej sąsiadką na koncercie jazzowym tego oto zespołu i wykonawczyni :)
28 września 2015 09:44 / 7 osobom podoba się ten post
Niedziela minęła bardzo spokojnie, praktycznie leniwa. Po śniadaniu rozmawiałam z mamą na skypie, poźniej zrobiłam obiad, wnuk pojechał po zakupy, nawiózł wszystkiego pół auta, spiżarnia pełna, lodówka się nie domyka:)) Babcia spała popołudniu godziny, później przyszła jej koleżanka, to sobie plotkowały w salonie, a ja rozmawiałam na skypie z synem. W międzyczasie ogladałam na laptopie Mam talent, Twoja twarz brzmi znajomo. Kolacją, po kolacji graliśmy z babcią i wnukiem w chińczyka, było mnóstwo smiechu. O 21 babcia już spała, a ja oglądałam Master Chefa, rozmawiałam z koleżankami na skypie. Żyć nie umierać. Dobre miejsce, dobra sztela, ogrom czasu, mało pracy:))
07 października 2015 19:20 / 7 osobom podoba się ten post
Mnie dzisiejszy dzien, minął fajnie, troche spraw pozałatwiałam
Razem z moim dzieckie byłam. Kupiłam dziecku ubrania, dużo ubran, a teraz piszemy sobie SMS-ki i śię smiejemy
Szczęśliwa Mama, szczęśliwe Dziecko
Fajny dzien miałam.
07 października 2015 20:40 / 4 osobom podoba się ten post
W końcu człowiek doczłapał do domu.
najpierw praca a potem 100 spraw do załatwienia,
choć nie powiem - na koniec poszedłem sobie na drinka.
tydzień temu też byłem i zamówiłem pięćdziesiątke z cola,
dziewczyny znają mnie od 5 lat a takie głupie pytania:
a czy z lodem, a czy z cytryną, a w jakiej szklance?
więc dziś (trochę wzorując się na żółtym szaliku)
wszedłem i zamóiłem:
:pięćdziesiąt gram - mocno zmrożonej bezbarwnej substancji,
wymieszanej z 200 gram złocistego napoju z dodatkiem kofeiny,
podane w towarzystwie jednego kryształu zamrożonej H2O
z plasterkiem żółtego, południowego, cytrusowego owocu
i wszysto wlane do szklanki z whiski"
!!! nie było żadnych pytań!!!
07 października 2015 21:17 / 1 osobie podoba się ten post
darekr

W końcu człowiek doczłapał do domu.
najpierw praca a potem 100 spraw do załatwienia,
choć nie powiem - na koniec poszedłem sobie na drinka.
tydzień temu też byłem i zamówiłem pięćdziesiątke z cola,
dziewczyny znają mnie od 5 lat a takie głupie pytania:
a czy z lodem, a czy z cytryną, a w jakiej szklance?
więc dziś (trochę wzorując się na żółtym szaliku)
wszedłem i zamóiłem:
:pięćdziesiąt gram - mocno zmrożonej bezbarwnej substancji,
wymieszanej z 200 gram złocistego napoju z dodatkiem kofeiny,
podane w towarzystwie jednego kryształu zamrożonej H2O
z plasterkiem żółtego, południowego, cytrusowego owocu
i wszysto wlane do szklanki z whiski"
!!! nie było żadnych pytań!!!

"Końkretnie" zamówiłeś.Trzeba było  setkę zamówić,bo ta ilość,to nawet po kościach się nie rozlała.