Dziś większość dnia spędziłam w SCCS w Zabrzu.Tam,jak się jedzie,to wyprawa na cały dzień. Mnie i tak się udało,bo "tylko" od 9 do 16;z czego większość spędzona na czekaniu pod gabinetami.
Wróciłam zmęczona,godna...Jest tam oczywiście bufet,restauracja nawet,ale "strach" odejść od drzwi gabinetu,bo a nuż właśnie lekarz wywoła i kolejka przepadnie....
Ale cieszę się,bo jest ok. Wyniki książkowe,zabiegu na razie w planach nie ma :-)
Mogę dalej pracować ;-)

