Jak minął dzień

01 października 2016 23:38 / 4 osobom podoba się ten post
Zofija

Bałam się tej minionej nocy, że będzie biegania, ale nie było tak źle. Wprawdzie słyszałam, że PDP chodził do WC, ale ogólnie był spokój. Nie podłączałam mu nocnego worka urynowego, aby łatwiej mu było chodzić, ale raz w nocy zeszłam, aby ten dzienny (mniejszy) opróżnić. Z rano po pielęgnacyjnym ogarnięciu nie było z nim nawet tak źle, jak wczoraj. Dość rzadko chciał na kibelek. Przy śniadaniu zadzwonił lekarz z wczorajszego zgłoszenia i zapytał, jak dzisiaj przedstawia się sytuacja. Podtrzymałam wersję wczorajszą, odpowiedział, że przyjedzie do nas przed południem. No i dotrzymał obietnicy, jednak jakość tej wizyty wręcz mnie zszokowała. Był to bardzo starszy człowiek, na moje oko, co najmniej 75 lat. Przywitał się, zapytał co się dzieje, ale w taki sposób, jakby niewiele go to interesowało i też niespecjalnie słuchał co mówiłam. Spojrzał jeszcze tylko na worek urynowy i to wszystko. Najważniejszym punktem wizyty było dla niego odbicie karty ubezpieczeniowej pacjenta..... wiadomo, kasa. Jeszcze przy wyjściu próbowałam go zmobilizować o udzielenie jakiej porady, ale na próżno. Zdawkowo tylko powiedział, że nie ma tragedii, że mężczyźni takie sprawy wytrzymują i jak nie będzie lepiej, to po Wocheende należy zgłosić się do urologa. Normalnie żenada, o pomstę do nieba woła takie odfajkowanie wizyty u cierpiącego pacjenta, który potrzebuje pomocy lekarza.... szok. Niemiecka opieka zdrowotna schodzi na psy i nasz polski grajdołek nie jest gorszy od tego, co dzisiaj doświadczyłam. Zastanawiałam się co robić z tym fantem dalej. Na szczęście dzisiaj było o wiele lepiej. Postanowiłam przeczekać i jeśli nie pogorszy się, to rzeczywiście w przyszłym tygodniu PDP musi pojechać do urologa....... 

To tylko przedpołudnie, potem działo się jeszcze, ale już nie będę Was dalej zanudzać.

Oj , usmiałam sie czytając tego posta.Wiesz, miałam kilka miesięcy temu podobna sytuację. Moja PDP na moje oko dostała zapalenia oskrzeli. Przybył zamówiony lekarz rodzinny, popatrzył PDP w oczym nawet nie osłuchał i kazał podawac Paracetamol. Widząc to wszystko, mówię do syna PDP, że to coś działać trzeba, bo za chwilę to będzie zapalenie płuc. Syn popatrzył na mnie spokojnie i mówi, że on to jest ślusarzem a nie lekarzem i ze lekarz był , więc co on ma zrobic więcej?
To kompletnie inne klimaty. U nas w Polsce, to biegniemy od lekarza do lekarza. Jak jeden nie pomaga to biegnie się do profesora. Tutaj luz i absolutnie zaufanie. choć nie wiem czy nie na wyrost. Zrobiłam babci syrop z cebuli ( mojemu dziecku zawsze pomagał ) , ale choroba juz byla tak zaawansowana, że niewiele pomógł, podobnie jak Paracetamol. Po tygodniu dopiero doczekałysmy się z PDP antybiotyku i wreszcie nastapiła poprawa. Niestety zanim do tego doszło, to babcia się dusiła, kasłała, spac nie mogła. Nawet nagrałam ten jej kaszel i oddech na dyktafon, zeby konowałowi przy nastepnej wizycie dac do posłuchania. No całkiem to inne klimaty Trzymam kciuki Zosiu za powodzenie zdiagnozowania i pomocy dla Twojego PDP i proponuję wyluzowac. Oni tak tutaj działają, więc nic na to nie poradzimy.
01 października 2016 23:51 / 2 osobom podoba się ten post
Tylko mi szkoda dziadka, czuję się bezsilna. Po południu znowu miał wzmożone objawy tych dolegliwości, ale do szpitala na Notaufnahme nie chciał jechać. Przed nami 2 dni świąteczne i dlatego też niewiele mogę więcej zadziałać. Przykładam mu tylko termofor na podbrzusze i modlę się, aby do wtorku nie pogorszyło się.
01 października 2016 23:58 / 5 osobom podoba się ten post
Zofija

Tylko mi szkoda dziadka, czuję się bezsilna. Po południu znowu miał wzmożone objawy tych dolegliwości, ale do szpitala na Notaufnahme nie chciał jechać. Przed nami 2 dni świąteczne i dlatego też niewiele mogę więcej zadziałać. Przykładam mu tylko termofor na podbrzusze i modlę się, aby do wtorku nie pogorszyło się.

I tylko tyle możesz zrobić. Szkoda PDP , bo to aż żal serce ściska jak się patrzy na cierpiącego człowieka. Zosiu, powiem brzydko, wyżej dupy nie podskoczysz. Nie masz wpływu na pewne sprawy, chocbys bardzo chciała. Może jak dolegliwości się nasilą, to jednak dziadek zgodzi się pojechać na ostry dyzur. Może będziesz w stanie go przekonać?
02 października 2016 00:19 / 6 osobom podoba się ten post
W czwartek byłam z "dobrą siostrą" na kontroli w szpitalu,RTG i wizyta u lekarza.Pan dr dotknął pacjentkę dwukrotnie-podając rękę na dzień dobry i na do widzenia...Dobrze,że przynajmniej zdjęcie był uprzejmy zobaczyć.....
Jak byłam w CH/nie u Emilii/na domowa wizytę przybył dr.Najpierw mnie wypytał o wszystko co zaobserwowałam u PDP/AL zaawansowany i cała lista chorób współistniejących ,w tym cukrzyca/,następnie pobrał PDP krew,zmierzył RR,osłuchał,opukał,obejrzał nawet skórę zwłaszcza na nogach,robił to wszystko w rękawiczkach umywszy ręce przed badaniem i po.To ja dopiero w szoku byłam:)
Córka ma pediatrę/na NFZ/,do której w razie W można zadzwonić całą dobę....W PL.....
Czyli w odniesieniu do "fantastycznej" niemieckiej służby zdrowia,kolejny mit upadł był:(Ale z drugiej strony,chyba jak wszędzie,są lekarze i rutyniarze w tym fachu.
02 października 2016 00:40 / 3 osobom podoba się ten post
kasia63

W czwartek byłam z "dobrą siostrą" na kontroli w szpitalu,RTG i wizyta u lekarza.Pan dr dotknął pacjentkę dwukrotnie-podając rękę na dzień dobry i na do widzenia...Dobrze,że przynajmniej zdjęcie był uprzejmy zobaczyć.....
Jak byłam w CH/nie u Emilii/na domowa wizytę przybył dr.Najpierw mnie wypytał o wszystko co zaobserwowałam u PDP/AL zaawansowany i cała lista chorób współistniejących ,w tym cukrzyca/,następnie pobrał PDP krew,zmierzył RR,osłuchał,opukał,obejrzał nawet skórę zwłaszcza na nogach,robił to wszystko w rękawiczkach umywszy ręce przed badaniem i po.To ja dopiero w szoku byłam:)
Córka ma pediatrę/na NFZ/,do której w razie W można zadzwonić całą dobę....W PL.....
Czyli w odniesieniu do "fantastycznej" niemieckiej służby zdrowia,kolejny mit upadł był:(Ale z drugiej strony,chyba jak wszędzie,są lekarze i rutyniarze w tym fachu.

U Was - przychodziła taka lekarka, Rosjanka z pochodzenia, ona pytała. W Suessen - bardzo szczegółowo mnie wypytywał lekarz, ale nie zawsze, pewnie zaleznie od czasu, jaki miał. W Ch - moja Kasia była latem i musiała skorzystać, bardzo spuchły jej stopy, butów żadnych nie mogła założyć. W zwykłej przychodni, na poczekaniu miała badania zrobione i wykluczone od razu wszelkie paskudztwa, łącznie z trombocytozą, którą lekarka na pierwszy rzut oka podejrzewała. Trwała wizyta ok. 40 minut, i było po strachu. Myślę, że reguły nie ma, a właściwie, są rejony w PL, gdzie coś takiego, jak kontrole, nawet byle jakie, stanu pacjentów w domach co 6 - 8 tygodni - to jest coś nierealnego. Czy służba zdrowia w DE jest fantastyczna? Pewno nie aż tak, jak sobie wyobrażamy, ale mam nadzieję (czytałam sporo o opiece nad pacjentami z AZS w DE), że to prawda, jednak pewne metody, w naszym (Kasi) przypadku w PL nie są stosowane, a szkoda.
17 listopada 2016 19:50 / 4 osobom podoba się ten post
17 listopada 2016 19:52 / 6 osobom podoba się ten post
Dzień minął mi bardzo szybko,kupa spraw do ogarniecia,ostatnie zakupy a ...o 20 tej jeszcze lekcje na Skypie.W dodatku nie wiem,dlaczego nie mogłam pisać obok zdjęcia
17 listopada 2016 19:55 / 3 osobom podoba się ten post
Kruszynka64

Dzień minął mi bardzo szybko,kupa spraw do ogarniecia,ostatnie zakupy a ...o 20 tej jeszcze lekcje na Skypie.W dodatku nie wiem,dlaczego nie mogłam pisać obok zdjęcia :-(

Spróbuj najpierw napisać, a potem zdjęcie. 
17 listopada 2016 19:59 / 6 osobom podoba się ten post
Moja Pdp dzisiaj wywołała awanturę dla Pfledins, codziennie przychodzą rano i wieczorem do założenia i ściągnięcia podkolanówek uciskowych i zawsze w czwartek z rana przychodzi jedna ta sama Pani E. do rozłożenia tabletek na cały tydzień. Wszystkie Pflege są bardzo sympatyczne, oprócz tej wyżej wspomnianej Pani E, nadmuchana, obrażona, nadąsana , najwidoczniej taki typ, prawie za każdym razem źle rozkłada tabelki, dzisiaj przeszła sama siebie, bo wogólne jednej tabletki , a powinny być 2 codziennie rano nie włożyła...
Babcia wpadła w takie nerwy, że zadzwoniła do przełożonej Pflege i jutro ta ów Pani E, ma przyjść się tłumaczyć i przepraszać:)
17 listopada 2016 20:06 / 6 osobom podoba się ten post
Dzisiaj przyjechal syn Pdp z dobrą wiadomościa, gdyż Babcia dostała 2 PS,z wyrównaniem pieniężnym od września, przywiózł także 2 bukiety kwiatów dla Pdp i dla mnie, oraz gwiazdę betlejemska w doniczce.
Moja Pdp jutro kaze mi jechac po ciasto, szampana i rano zamówi obiad z pobliskiej restauracji,będzie na bogato...


17 listopada 2016 20:50 / 1 osobie podoba się ten post
Kruszynka64

Dzień minął mi bardzo szybko,kupa spraw do ogarniecia,ostatnie zakupy a ...o 20 tej jeszcze lekcje na Skypie.W dodatku nie wiem,dlaczego nie mogłam pisać obok zdjęcia :-(

Trzymam kciuki, powodzenia;)
18 listopada 2016 17:58 / 5 osobom podoba się ten post
Jestem. Mama narobiła nam stracha za wszystkie czasy, a nerwów co niemiara.
Tomografia nic nie wykazała - i dobrze.
Niestety serce i problemy z krążeniem, chcieli ją zostawić w szpitalu na dalsze wyniki, ustalenie leków, a ta na własne żądanie się wypisała.
Głowa jej pęka, omdlenia a ta stwiedziła, że zrobi wyniki na własną rękę i w szpitalu nie zostanie.
Na siłę jej tam nie wciśniemy, od pn będę musiała przypilnować, by na te wszystkie badania jeździła.
18 listopada 2016 18:10 / 1 osobie podoba się ten post
Pomoc forum2

Jestem. Mama narobiła nam stracha za wszystkie czasy, a nerwów co niemiara.
Tomografia nic nie wykazała - i dobrze.
Niestety serce i problemy z krążeniem, chcieli ją zostawić w szpitalu na dalsze wyniki, ustalenie leków, a ta na własne żądanie się wypisała.
Głowa jej pęka, omdlenia a ta stwiedziła, że zrobi wyniki na własną rękę i w szpitalu nie zostanie.
Na siłę jej tam nie wciśniemy, od pn będę musiała przypilnować, by na te wszystkie badania jeździła.

Szkoda,że twoja mama nie chciała zostać na badaniach bo miałaby wsyztsko w jednym miejscu zrobione ,a tak będzie musiała szukać,jeżdzić ,czekać i płacić. Jednak nie można nikogo zmusić do niczego. Powodzenia i cierpliwosci wam  zyczę..
18 listopada 2016 18:11 / 4 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Szkoda,że twoja mama nie chciała zostać na badaniach bo miałaby wsyztsko w jednym miejscu zrobione ,a tak będzie musiała szukać,jeżdzić ,czekać i płacić. Jednak nie można nikogo zmusić do niczego. Powodzenia i cierpliwosci wam  zyczę..

W mojej rodzinie niestety tak jest, że mój św. p. tato nigdy nie chciał chodzić do lekarza - nigdy!
Odszedł w szpitalu i to po mękach nieziemskich.. a lekarz powiedział, gdyby dbał o siebie, mogło do tego nigdy nie dojść.
Mama - myślę, że ona chyba się boi, że już z tego szpitala nie wyjdzie (pamiętam, jak widziała cierpienie taty).
W weekend będziemy z nią rozmawiać bo ja nie mam zamiaru tracić kolejnego rodzica przez cholerne zaniedbania.
Ciekawa jestem jak jest z Waszymi podopiecznymi, czy oni też tak reagują na szpital??
Może w tym wieku już tak jest, nie mam pojęcia, ale żyć trzeba dalej.
Lecę na forum bo muszę zaległości nadrobić. Dziękuję 
18 listopada 2016 18:34 / 2 osobom podoba się ten post
Ann1967

Moja Pdp dzisiaj wywołała awanturę dla Pfledins, codziennie przychodzą rano i wieczorem do założenia i ściągnięcia podkolanówek uciskowych i zawsze w czwartek z rana przychodzi jedna ta sama Pani E. do rozłożenia tabletek na cały tydzień. Wszystkie Pflege są bardzo sympatyczne, oprócz tej wyżej wspomnianej Pani E, nadmuchana, obrażona, nadąsana , najwidoczniej taki typ, prawie za każdym razem źle rozkłada tabelki, dzisiaj przeszła sama siebie, bo wogólne jednej tabletki , a powinny być 2 codziennie rano nie włożyła...
Babcia wpadła w takie nerwy, że zadzwoniła do przełożonej Pflege i jutro ta ów Pani E, ma przyjść się tłumaczyć i przepraszać:)

Ja sama zakładam i ściągam podkolanówki   pdp.  Myslę, że moja pdp nawet nie wpadłaby na pomysł aby robił to ktoś z   Pflefedienst. Przede wszystkim ze skapstwa.