W domu :) #3

22 września 2014 10:14 / 2 osobom podoba się ten post
Tak :)
22 września 2014 10:38
lena7

Tak :)

Jaka usłuchana:):):):)
 
A jak jelitowka?Żyjesz?:)
22 września 2014 10:46 / 2 osobom podoba się ten post
kasia63

Jaka usłuchana:):):):)
 
A jak jelitowka?Żyjesz?:)

Nockę miałam z głowy, teraz lepiej choć siedzę w domu by być blisko ubikacji :P
 
No posłuchałam się... Niech będzie! :)
22 września 2014 11:54
lena7

Wczoraj poznałam Orima :) Poszliśmy na obiad.
Ale wtopę zaliczyłam oczywiście, bo w trakcie spotkania odezwały się pierwsze symptomy jelitówki. Dzielnie wytrwałam kilka godzin. Wisi nad nami jeszcze niewypita kawa z mojego powodu. Głupio mi okrutnie.
Orim jest b. sympatyczny, otwarty i szarmancki :)

I chyba stanu wolnego,z tego co pamiętam  
22 września 2014 12:33
greenandy

I chyba stanu wolnego,z tego co pamiętam :-) 

To gdzie On się uchował wsrod tylu kobit ?
22 września 2014 13:09
Andrea, czy to jesteś ty na swoim awatarze?
22 września 2014 13:44
Ja o 17 wyjeżdżam z domku, a 17.40 wyjazd Sindbadem z Bytomia. Jak mi się nie chce, tym bardziej, że domek zobaczę znowu w grudniu. Tydzień spędziliśmy w Ustroniu, to były wspaniałe chwile, chociaż dopiero teraz przechodzi mi ból mięśni . Pogoda nam się udała, więc mnóstwo czasu spędziliśmy spacerując po górach. Ostatnie dni, łącznie z wczorajszym, to był remont sypialni. W końcu mieszkanie jest wyremontowane, tak jak chcieliśmy .
Bardzo, bardzo się cieszę.... tylko teraz wyjeżdżać jest jeszcze trudniej.....
22 września 2014 13:56 / 1 osobie podoba się ten post
Annika

Ja o 17 wyjeżdżam z domku, a 17.40 wyjazd Sindbadem z Bytomia. Jak mi się nie chce, tym bardziej, że domek zobaczę znowu w grudniu. Tydzień spędziliśmy w Ustroniu, to były wspaniałe chwile, chociaż dopiero teraz przechodzi mi ból mięśni :-). Pogoda nam się udała, więc mnóstwo czasu spędziliśmy spacerując po górach. Ostatnie dni, łącznie z wczorajszym, to był remont sypialni. W końcu mieszkanie jest wyremontowane, tak jak chcieliśmy :-).
Bardzo, bardzo się cieszę.... tylko teraz wyjeżdżać jest jeszcze trudniej.....

Jak "ochrzczona" sypialnia po remoncie, to z czystym sumieniem możesz jechać:)Jak nie ,to jeszcze zdążysz do 17-ej:):):)Hi hi hi .Szczęsliwej drogi:)
22 września 2014 13:59 / 1 osobie podoba się ten post
Annika

Ja o 17 wyjeżdżam z domku, a 17.40 wyjazd Sindbadem z Bytomia. Jak mi się nie chce, tym bardziej, że domek zobaczę znowu w grudniu. Tydzień spędziliśmy w Ustroniu, to były wspaniałe chwile, chociaż dopiero teraz przechodzi mi ból mięśni :-). Pogoda nam się udała, więc mnóstwo czasu spędziliśmy spacerując po górach. Ostatnie dni, łącznie z wczorajszym, to był remont sypialni. W końcu mieszkanie jest wyremontowane, tak jak chcieliśmy :-).
Bardzo, bardzo się cieszę.... tylko teraz wyjeżdżać jest jeszcze trudniej.....

Anniko wyjazd do pracy jest zawsze dużym przeżyciem,myślę,że dla wiekszości opiekunek.Ja mieszkam z córka i wnukiem,też bardzo źle znoszę wyjazdy,nie mogę sie do nich przyzwyczaić,a jeszcze gorzej jest ,jeśli ma problem z kontaktem z moimi bliskimi.Czuję się wtedy bardzo samotna,może tez dlatego,że jestem sama od wielu lat i mogę liczyć tylko na córkę wnuka i syna.Serdecznie cię pozdrawiam,będzie dobrze.
22 września 2014 15:26 / 2 osobom podoba się ten post
Annika

Ja o 17 wyjeżdżam z domku, a 17.40 wyjazd Sindbadem z Bytomia. Jak mi się nie chce, tym bardziej, że domek zobaczę znowu w grudniu. Tydzień spędziliśmy w Ustroniu, to były wspaniałe chwile, chociaż dopiero teraz przechodzi mi ból mięśni :-). Pogoda nam się udała, więc mnóstwo czasu spędziliśmy spacerując po górach. Ostatnie dni, łącznie z wczorajszym, to był remont sypialni. W końcu mieszkanie jest wyremontowane, tak jak chcieliśmy :-).
Bardzo, bardzo się cieszę.... tylko teraz wyjeżdżać jest jeszcze trudniej.....

Annika ja jutro też ruszam do pracy,fajnie będziemy razem odliczać i ja też zobaczę domek w grudniu,razem przetrwamy:D
22 września 2014 18:12 / 7 osobom podoba się ten post
Ja zażywam wolności ojczyźnianej. Czas jednak chyba przyśpieszył, dzień za dniem umyka błyskawicznie i juz 2 tygodnie domowego czasu skonsumowałam. Dzisiaj byłam z córcią na KTG w szpitalu, bo termin porodu właśnie minął ................ i nic, jeszcze czekamy, odesłali nas do domu. Córce jest już bardzo ciężko funkcjonować, ucisk na dół coraz bardziej jej dokucza, ale musimy czekać................
 
Dziś mam taki dzień sentymentalny. Życie i śmierć przeplatają się tu na ziemi nawzajem - w mojej rodzinie również. Jedni się rodzą, a drudzy umierają. Właśnie dziś mam 16. rodznicę śmierci mojego 12-letniego synka Damianka. Byłam na cmentarzu odwiedzić grób, zapalić świeczki i pomodlić się. Tak sobie myślałam o tym uciekającym czasie  naszego życia tu na ziemi. Wypadek, szpital, śmierć, pogrzeb - to wszystko jakby się wczoraj wydarzyło............ a to już 16 lat temu.  Ale to nic, coraz bliżej do spotkania  ........... bo kiedyś to nastąpi, głęboko w to wierzę i to napawa mnie optymizmem teraz i na przyszłość.
 
22 września 2014 18:16 / 2 osobom podoba się ten post
Zofija

Ja zażywam wolności ojczyźnianej. Czas jednak chyba przyśpieszył, dzień za dniem umyka błyskawicznie i juz 2 tygodnie domowego czasu skonsumowałam. Dzisiaj byłam z córcią na KTG w szpitalu, bo termin porodu właśnie minął ................ i nic, jeszcze czekamy, odesłali nas do domu. Córce jest już bardzo ciężko funkcjonować, ucisk na dół coraz bardziej jej dokucza, ale musimy czekać................
 
Dziś mam taki dzień sentymentalny. Życie i śmierć przeplatają się tu na ziemi nawzajem - w mojej rodzinie również. Jedni się rodzą, a drudzy umierają. Właśnie dziś mam 16. rodznicę śmierci mojego 12-letniego synka Damianka. Byłam na cmentarzu odwiedzić grób, zapalić świeczki i pomodlić się. Tak sobie myślałam o tym uciekającym czasie  naszego życia tu na ziemi. Wypadek, szpital, śmierć, pogrzeb - to wszystko jakby się wczoraj wydarzyło............ a to już 16 lat temu.  Ale to nic, coraz bliżej do spotkania  ........... bo kiedyś to nastąpi, głęboko w to wierzę i to napawa mnie optymizmem teraz i na przyszłość.
 

Nie dam Ci Zosiu lajka chociaz pieknie napisałas.Smutne to i tragiczne gdy rodzic opłakuje smierc dziecka.Niebawem Wasza rodzina sie powiekszy - zyczę pomyślności.
22 września 2014 18:17 / 1 osobie podoba się ten post
Zofija

Ja zażywam wolności ojczyźnianej. Czas jednak chyba przyśpieszył, dzień za dniem umyka błyskawicznie i juz 2 tygodnie domowego czasu skonsumowałam. Dzisiaj byłam z córcią na KTG w szpitalu, bo termin porodu właśnie minął ................ i nic, jeszcze czekamy, odesłali nas do domu. Córce jest już bardzo ciężko funkcjonować, ucisk na dół coraz bardziej jej dokucza, ale musimy czekać................
 
Dziś mam taki dzień sentymentalny. Życie i śmierć przeplatają się tu na ziemi nawzajem - w mojej rodzinie również. Jedni się rodzą, a drudzy umierają. Właśnie dziś mam 16. rodznicę śmierci mojego 12-letniego synka Damianka. Byłam na cmentarzu odwiedzić grób, zapalić świeczki i pomodlić się. Tak sobie myślałam o tym uciekającym czasie  naszego życia tu na ziemi. Wypadek, szpital, śmierć, pogrzeb - to wszystko jakby się wczoraj wydarzyło............ a to już 16 lat temu.  Ale to nic, coraz bliżej do spotkania  ........... bo kiedyś to nastąpi, głęboko w to wierzę i to napawa mnie optymizmem teraz i na przyszłość.
 

Też czekam na spotkanie ze swoim synkiem...
22 września 2014 18:35 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47

Nie dam Ci Zosiu lajka chociaz pieknie napisałas.Smutne to i tragiczne gdy rodzic opłakuje smierc dziecka.Niebawem Wasza rodzina sie powiekszy - zyczę pomyślności.

Za to ja Ci go dałam..............chociaż ja nie dla lubionków piszę, nie to jest moim celem bytowania na forum. Również pozdrawiam
22 września 2014 18:38 / 2 osobom podoba się ten post
Zofija

Za to ja Ci go dałam..............chociaż ja nie dla lubionków piszę, nie to jest moim celem bytowania na forum. Również pozdrawiam

Nie o to mi chodziło Zofio.Nadmieniłam tylko o laikach poniewaz teraz nie maja one zadnej wartości.Wystarczy poczytać forum i to nie koniecznie wnikliwie.