Na wyjeździe #14

06 października 2014 19:08 / 2 osobom podoba się ten post
ivanilia40

Mnie na pierwszym wyjeżdzie 3-miesięcznym leciało szybko do półmetka,potem wlokło sie niemiłosiernie. W dniu wyjazdu skrzydeł dostałam,dosłownie :))
 

 Może tak mi się dłuży bo mam takie przeboje i ze zmienniczką, co mnie fajnie urządziła i z pdp.
Ale, ale!!
Dziś rozmawiałam z opiekunką prawną i powiedziała, że mnie rozumie, że mam wychodzić na te 2 godziny, wtedy kiedy mam ochotę i osypać nocki, bo to mi się należy. Babcia będzie zostawać sama, bo jest w pełni świadoma i potrafi iść sama do toalety, tak że te 2 godziny wytrzyma.
Ale usłyszałam też, że moja pdp jest niezadowolona i pytała czy tamta zadzwoni do mojej zmienniczki. Strasznie na nią czeka. Wcale się nie dziwię, przecież tamta słowem się nie upomniała o swoje, a ja się odważyłam i jestem BE.
06 października 2014 19:13 / 2 osobom podoba się ten post
ewa.p

 Może tak mi się dłuży bo mam takie przeboje i ze zmienniczką, co mnie fajnie urządziła i z pdp.
Ale, ale!!
Dziś rozmawiałam z opiekunką prawną i powiedziała, że mnie rozumie, że mam wychodzić na te 2 godziny, wtedy kiedy mam ochotę i osypać nocki, bo to mi się należy. Babcia będzie zostawać sama, bo jest w pełni świadoma i potrafi iść sama do toalety, tak że te 2 godziny wytrzyma.
Ale usłyszałam też, że moja pdp jest niezadowolona i pytała czy tamta zadzwoni do mojej zmienniczki. Strasznie na nią czeka. Wcale się nie dziwię, przecież tamta słowem się nie upomniała o swoje, a ja się odważyłam i jestem BE.

Normalka... Póki siedzimy cicho to jesteśmy Süße, Schatz itd... Wystarczy zacząć upominać się o swoje albo odmówić raz i drugi wykonywania czynności do których nie mamy uprawnień, albo których nie ma w umowie i od razu zmienia się kierunek spojrzenia na nas o 180 stopni... Nie martw się, to Twój pierwszy wyjazd i jeszcze wiele razy pewnie złapiesz się za głowę, im dłuzej będziesz jeździła tym więcej będziesz wiedziała. Tu też sporo się dowiesz. Uszy do góry, trzymam za Ciebie kciuki! :)
06 października 2014 19:14
ewa.p

Ale Ci zazdroszczę, ja jeszcze miesiąc (podobno), strasznie mi się dłuży, choć jestem na półmetku. Nie wiem czy to tylko na pierwszym wyjeździe tak jest czy też zawsze :)

Mnie się też dłuży jak nie mam jakiegos celu. Co prawda jadę zarobić, ale zawsze coś tam sobie zaplanuje np wydziergam obrus na szydełku, albo naucze się ileś niemieckich słówek. Teraz dziergałam sweter na drutach. Mam jakis plan, jakiś cel, a jak mi już całkiem korbe wykręcało to grałam w idiotyczną grę na fb. Jeszcze przesadnie dbałam o swoje paznokcie:))) tak sobie wymysliłam i tego się trzymałam. Moja córka jest kosmetyczką, przyjechałam tutaj z różnymi mazidłami, w domu to ja nie mam czasu na pierdoły, ale tutaj to tak się smarowałam, rano, wieczorem, no nie widzę efektów, ale nie będę tego targać do domu:))))
06 października 2014 19:20
ewa.p

 Może tak mi się dłuży bo mam takie przeboje i ze zmienniczką, co mnie fajnie urządziła i z pdp.
Ale, ale!!
Dziś rozmawiałam z opiekunką prawną i powiedziała, że mnie rozumie, że mam wychodzić na te 2 godziny, wtedy kiedy mam ochotę i osypać nocki, bo to mi się należy. Babcia będzie zostawać sama, bo jest w pełni świadoma i potrafi iść sama do toalety, tak że te 2 godziny wytrzyma.
Ale usłyszałam też, że moja pdp jest niezadowolona i pytała czy tamta zadzwoni do mojej zmienniczki. Strasznie na nią czeka. Wcale się nie dziwię, przecież tamta słowem się nie upomniała o swoje, a ja się odważyłam i jestem BE.

Nie przejmuj się, też byłam BE, to jest tylko praca. Moje dziadki cały wieczór popłakują, pytają, czy wrócę. Co powiedzieć? Ja już wiem i firma wie, nie wrócę, nie mam serca z kamienia, żal mi, ale nie mogę tu pracować, nie mogę chudnąć 5 kg w ciągu 6 tygodni. Jedyna zaleta tego miejsca, to spokojna babcia. Nic więcej. Duzo z siebie dałam, ale nie tyle, żeby się zakopać po pachy. Tyle fajnej roboty chodzi po ulicach:))))
06 października 2014 19:30
Lili

Normalka... Póki siedzimy cicho to jesteśmy Süße, Schatz itd... Wystarczy zacząć upominać się o swoje albo odmówić raz i drugi wykonywania czynności do których nie mamy uprawnień, albo których nie ma w umowie i od razu zmienia się kierunek spojrzenia na nas o 180 stopni... Nie martw się, to Twój pierwszy wyjazd i jeszcze wiele razy pewnie złapiesz się za głowę, im dłuzej będziesz jeździła tym więcej będziesz wiedziała. Tu też sporo się dowiesz. Uszy do góry, trzymam za Ciebie kciuki! :)

Dzięki. Nie wiem jak bym tu wytrzymała bez Was. No i tyle się już od Was dowiedziałam.
Dzięki temu nie dam się wykorzystywać i wkurza mnie jak niemcy myslą, że jak my z polski to jakiś gorszy sort i będziemy siedzieć cicho.
A w sumie ciekawa jestem jak się to dalej potoczy, czy będę musiała wcześniej zjechać do domu - jest jak jest ale chciałam te 2 miesiące przepracować.
Jak to jest - pdp może sobie zażyczyć zmiany opiekunki, chociaż wcześniej opinia poszła do agencji, że wszystko w porządku?
To już tak czysto hipotetycznie pytam.
06 października 2014 19:30 / 3 osobom podoba się ten post
nianta

Heh, Blondyn mówi do mnie "Maleńka" ;) denerwuję się, bo te problemy zaczęły się trochę po tym jak wyjechałam, a ona nic nikomu nie powiedziała, ani rodzinie, ani lekarzowi... Bo uznała , że jak jej kuzynka powiedziała, że to nic strasznego, to znaczy, że tak właśnie było. Nieodpowiedzialność-to mnie denerwuje.

Sporo ludzi tu na forum gniewa się na mnie, ale to nic. Muszę Ci coś powiedziec, po tym co piszesz, widzę, że masz potrzebę poczucia  kontroli, to tak jak syndrom DDA, to nic złego, tylko cholernie się umęczysz.Wiem co mówię, mam to samo, własciwie miałam, na szczeście za płotem mieszkał fajny psychiatra i dużo mi pomógł. Wyprowadzil się do innego miasta:))) Dzieciństwo ciągnie się za człowiekiem jak smarki u przedszkolaka, niestety, takie życie. Ja tak się tu ,, pastwię,, nad Tobą, bo młoda jesteś, fajna, urocza, ciepła i tak bym chciała żebyś byla szczęśliwa. Ty i Blondyn:))))) i malutkie blondaski:)))
06 października 2014 19:33 / 2 osobom podoba się ten post
nianta

Heh, Blondyn mówi do mnie "Maleńka" ;) denerwuję się, bo te problemy zaczęły się trochę po tym jak wyjechałam, a ona nic nikomu nie powiedziała, ani rodzinie, ani lekarzowi... Bo uznała , że jak jej kuzynka powiedziała, że to nic strasznego, to znaczy, że tak właśnie było. Nieodpowiedzialność-to mnie denerwuje.

Nie przesadzasz troszeczkę ?... O ile pamiętam Twoja PDP-na przy Tobie płakała i natychmiast interweniowałaś , szukałaś pomocy - CHWAŁA Ci za to ! a może przy poprzedniczce jeszcze to tak strasznie nie wyglądało ? przecież rodzina tam przychodziła to napewno by coś zauważyli , że jest nie tak !.... Miałam przy mojej Babciuni podobną sytuację i wyobraz sobie , że rodzina chciała zwalić pewną sprawę na moją zmienniczkę , która mnie zastępowała przez 4 tygodnie , ale ja skontaktowałam się z ową panią i się okazało , że nie było dnia , żeby nie szukała pomocy u synowej PDP-nej - tamta wzruszała ramionami i mówiła , że Oma jest stara i nie będzie cały czas zdrowa !.... Jak to , co się dowiedziałam od kobitki powiedziałam przy synu do synowej , to ta zrobiła głupią minę i odpowiedziała , że " tamta " jej coś gadała , ale ona jej nie rozumiała !..... Też mogłam zarzucić zmienniczce , że była taka , czy siaka ?....A może być tak , że będę starała się wszystko idealnie robić a następna kobitka też mi coś zarzuci !!!!!!
06 października 2014 19:35 / 1 osobie podoba się ten post
ewa.p

Dzięki. Nie wiem jak bym tu wytrzymała bez Was. No i tyle się już od Was dowiedziałam.
Dzięki temu nie dam się wykorzystywać i wkurza mnie jak niemcy myslą, że jak my z polski to jakiś gorszy sort i będziemy siedzieć cicho.
A w sumie ciekawa jestem jak się to dalej potoczy, czy będę musiała wcześniej zjechać do domu - jest jak jest ale chciałam te 2 miesiące przepracować.
Jak to jest - pdp może sobie zażyczyć zmiany opiekunki, chociaż wcześniej opinia poszła do agencji, że wszystko w porządku?
To już tak czysto hipotetycznie pytam.

Teoretycznie może, ale zdaje się że to też nie tak hop-siup, bo chociaż agencje robią wszystko by nie stracić klienta (czyli rodziny) to jednak ten klient musi mieć dobry powód by agencję przekonać. Opiekunka wszak nie ryba i głos ma, też swoje ma prawo, a nawet obowiązek powiedzieć. 
Częściej się chyba jednak spotyka sytuacje że to opiekunka życzy sobie zmiany steli :)))
Jeśli nie mam racji to niech mnie ktoś poprawi... 
06 października 2014 19:37 / 2 osobom podoba się ten post
barbarella

Mnie się też dłuży jak nie mam jakiegos celu. Co prawda jadę zarobić, ale zawsze coś tam sobie zaplanuje np wydziergam obrus na szydełku, albo naucze się ileś niemieckich słówek. Teraz dziergałam sweter na drutach. Mam jakis plan, jakiś cel, a jak mi już całkiem korbe wykręcało to grałam w idiotyczną grę na fb. Jeszcze przesadnie dbałam o swoje paznokcie:))) tak sobie wymysliłam i tego się trzymałam. Moja córka jest kosmetyczką, przyjechałam tutaj z różnymi mazidłami, w domu to ja nie mam czasu na pierdoły, ale tutaj to tak się smarowałam, rano, wieczorem, no nie widzę efektów, ale nie będę tego targać do domu:))))

Fanie, że takie rzeczy umiesz wydziergać. Jak byłam mała to mama też mnie nauczyła na szydełku serwetki robić, ale chyba zapomniałam, a teraz to takie modne. Wzięłam bieżnik do haftowania, została 1/4 do zrobienia, ale jakoś nie umiem się zabrać do tego i skończyć.
A i o siebie jakoś tu przestałam dbać, muszę iść z Twoim przykładem.
06 października 2014 20:27
To jest jak zbedny balast. Czułam, że coś mnie meczy, ale to nic, ja widziałam jak moja rodzina meczy sie ze mna, to bylo przykre. Zamieszkal za płotem młody lekarz, psychiatra, taki napalony na robotę, urodziło mu sie dziecko, wcześniak, potrzebowali fachowej pomocy. Ja im pomagałam, o On pomogł mi bardzo. No niestety błedy rodziców walą w dziecko i trzeba sobie z tym radzić. Dobrze jest, jak wogóle ma się świadomość tego, ja to bylam jak dziecko we mgle, ja się dziwię tylko  jak ten mój Śliczny ze mną wytrzymał:)))
06 października 2014 20:32 / 5 osobom podoba się ten post
ewa.p

Fanie, że takie rzeczy umiesz wydziergać. Jak byłam mała to mama też mnie nauczyła na szydełku serwetki robić, ale chyba zapomniałam, a teraz to takie modne. Wzięłam bieżnik do haftowania, została 1/4 do zrobienia, ale jakoś nie umiem się zabrać do tego i skończyć.
A i o siebie jakoś tu przestałam dbać, muszę iść z Twoim przykładem.

No to bierz się do roboty, pięty szoruj, brwi skubaj, rano gimnastyka z Mamuelą. Popołudniu żółtko na włosy , ćwiczenie mięśni Keegla, czy Ty wiesz ile masz do  zrobienia codziennie? A jak już zupełnie nie bedziesz miała co robić, to stań przed lustrem i mów do siebie: jestem wspaniała, jestem piękna, dobra, cudowna.Pomaga, uwierz mi, starej babie:)))
06 października 2014 20:49
06 października 2014 20:54
W mojej chałupie własnie trwa remont, miało być tylko malowanie, a jak dzisiaj zobaczylam, to cuda na kołach. Mam nowe podłogi w kuchni, w korytarzu i w takim małym korytarzyku. Mam na ścianach jakieś cuda, nie wiem len i coś tam jeszcze. W zasadzie to pojadę na sprzątanie, ale od przyszłego poniedziałku mamy być w Kazimierzu,to zostawię ten bałgan i pojadę, jeszcze z brudu nikt nie umarł. Mój mąż przejmuje się slubem córki i takie remonty robi, może i mnie wysle na jakieś naciąganie, podnoszenie lub coś. Bo jak to tak, w nowej kuchni stara baba bedzie się kręcić?
06 października 2014 21:05
barbarella

W mojej chałupie własnie trwa remont, miało być tylko malowanie, a jak dzisiaj zobaczylam, to cuda na kołach. Mam nowe podłogi w kuchni, w korytarzu i w takim małym korytarzyku. Mam na ścianach jakieś cuda, nie wiem len i coś tam jeszcze. W zasadzie to pojadę na sprzątanie, ale od przyszłego poniedziałku mamy być w Kazimierzu,to zostawię ten bałgan i pojadę, jeszcze z brudu nikt nie umarł. Mój mąż przejmuje się slubem córki i takie remonty robi, może i mnie wysle na jakieś naciąganie, podnoszenie lub coś. Bo jak to tak, w nowej kuchni stara baba bedzie się kręcić?

No wiesz! Co ty tak z tą starą babą???
06 października 2014 21:09 / 3 osobom podoba się ten post
ewa.p

No wiesz! Co ty tak z tą starą babą???

No stara, w kwietniu skończę 50 lat, aż się przestraszyłam, jak to napisałam.