Coś w tym jest co piszesz. Moje dwie ostatnie, niełatwe stelle wyglądały tak - w piątek oferta, w poniedziałek wyjazd. W trakcie trwania rozmowy telefonicznej podejmowałam decyzję. Nie było mowy o jakimś zastanawianiu się, albo albo.
Coś w tym jest co piszesz. Moje dwie ostatnie, niełatwe stelle wyglądały tak - w piątek oferta, w poniedziałek wyjazd. W trakcie trwania rozmowy telefonicznej podejmowałam decyzję. Nie było mowy o jakimś zastanawianiu się, albo albo.
Mnie dziś spotkała nagroda...albo rekompensata za traktowanie babci,sama nie wiem jak to nazwać.
Przyszła rano wnuczka i zapytała czy nie chciałabym z nią dziś pojechać na wystawę dyń do Ludwigsburga,ma byc jeszcze córka pdp. No oczywiście,że chce jechać tym bardziej,że niebo bezchmurne:).
Nie dopytałam tylko jak będzie z biletem wstępu,bo sama sobie wolałabym nie kupować,...najwyżej udam ,że kasy nie widzę hihi
I właśnie tak często bywa. Wczoraj późnym popołudniem syn moich Pdp-ch dostal meila, jest jedna chętna ale oczywiście język bardzo słabiutki i pół roku doświadczenia w De, wiedziałam że coś będzie nie tak, będzie bieduli ciężko bo są 2 osoby, jedna niedosłyszy a 2 z Al która rozumie co chce ale to już nie mój problem, ja moje 10 tyg mam już prawie za sobą i się cieszę że pojadę do domu w terminie.
Dziwne, że ze słabym językiem zgodziła się na tak ciężką stellę. Jedna osoba z AL to wyzwanie, a 2 to zdecydowanie nie na siły nowicjuszki. Wiem co mówię bo zajmowałam się taką osobą. A dodatkowo było mi lżej bo było to w Polsce i odpadała bariera językowa. Naprawdę podziwiam odwagę tej pani
Mnie dziś spotkała nagroda...albo rekompensata za traktowanie babci,sama nie wiem jak to nazwać.
Przyszła rano wnuczka i zapytała czy nie chciałabym z nią dziś pojechać na wystawę dyń do Ludwigsburga,ma byc jeszcze córka pdp. No oczywiście,że chce jechać tym bardziej,że niebo bezchmurne:).
Nie dopytałam tylko jak będzie z biletem wstępu,bo sama sobie wolałabym nie kupować,...najwyżej udam ,że kasy nie widzę hihi
Mnie dziś spotkała nagroda...albo rekompensata za traktowanie babci,sama nie wiem jak to nazwać.
Przyszła rano wnuczka i zapytała czy nie chciałabym z nią dziś pojechać na wystawę dyń do Ludwigsburga,ma byc jeszcze córka pdp. No oczywiście,że chce jechać tym bardziej,że niebo bezchmurne:).
Nie dopytałam tylko jak będzie z biletem wstępu,bo sama sobie wolałabym nie kupować,...najwyżej udam ,że kasy nie widzę hihi
Dziwne, że ze słabym językiem zgodziła się na tak ciężką stellę. Jedna osoba z AL to wyzwanie, a 2 to zdecydowanie nie na siły nowicjuszki. Wiem co mówię bo zajmowałam się taką osobą. A dodatkowo było mi lżej bo było to w Polsce i odpadała bariera językowa. Naprawdę podziwiam odwagę tej pani