Na wyjeździe #15

24 października 2014 22:20 / 1 osobie podoba się ten post
Malgi

ano mądry :-) i do tego ANIOŁ :-)

no no kochana....zazdraszczam...
24 października 2014 22:28 / 1 osobie podoba się ten post
magdzie

Ja i tak na ta okolicznisc jesienno- zimowa przechodze na lody cieple,sa dla mnie bardziej bezpieczne ))))

To Ty nie wiesz, że lody zimą i jesienią są o niebo bezpieczniejsze dla gardła niż latem???
A w dodatku lody są jedynym deserem, który spala więcej kalorii niż dostarcza - czyli wskazane i dopuszczalne przy dbaniu o figurę.
Ja myślałam, że więcej kilogramów uda mi się stracić na tutejszej diecie wegetariańskiej...
Mam jeszcze kilka dni, więc muszę jeszcze popracować nad sobą.
24 października 2014 22:38 / 2 osobom podoba się ten post
Malgi

To Ty nie wiesz, że lody zimą i jesienią są o niebo bezpieczniejsze dla gardła niż latem???
A w dodatku lody są jedynym deserem, który spala więcej kalorii niż dostarcza - czyli wskazane i dopuszczalne przy dbaniu o figurę.
Ja myślałam, że więcej kilogramów uda mi się stracić na tutejszej diecie wegetariańskiej...
Mam jeszcze kilka dni, więc muszę jeszcze popracować nad sobą.

O kuna chce schudnac przez 2 dni )))) i za Twoja rada bede pęzlowac lody w ilosci hurtowej ,oby nie zabraklo ich )))))
24 października 2014 22:46 / 4 osobom podoba się ten post
magdzie

O kuna chce schudnac przez 2 dni )))) i za Twoja rada bede pęzlowac lody w ilosci hurtowej ,oby nie zabraklo ich )))))

Za dwa dni nie da się schudnąć!!!
A lody też raczej z umiarem proponuję spożywać! Wszak przysłowie: "co za dużo to niezdrowo" ma w sobie ziarnko prawdy. Jak chcesz szybko schudnąć polecam dużo nabiału, dużo ruchu, stałe pory posiłków i zredukować je (posiłki) o połowę. Do  tego pij dużo wody niegazowanej.  Teoretycznie jestem mądra, tylko w praktyce "coś" mi nie wychodzi... ;-)
25 października 2014 05:34 / 4 osobom podoba się ten post
magdzie

O kuna chce schudnac przez 2 dni )))) i za Twoja rada bede pęzlowac lody w ilosci hurtowej ,oby nie zabraklo ich )))))

....nie zabraknie , nie bój !...a nawet gdyby to " szukajcie a znajdziecie "-:))))))))))))))))))
25 października 2014 07:13 / 5 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

....nie zabraknie , nie bój !...a nawet gdyby to " szukajcie a znajdziecie "-:))))))))))))))))))

Ewangelia wg św.Łukasza ))))
25 października 2014 10:05 / 8 osobom podoba się ten post
Na moim ( czyt. Evvexowym ) lapku wisi kartka : nie przeszkadzać , bo się myję , duszuję ! jak się nie utopię to się jeszcze kiedyś odezwię ! ....nie dziwię się starym ludziom , że im się nie chce duszować , ło matuchno !! ta woda taka mokra !!!!...a może ja już za stara jestem na takie wygłupy jak kąpiel ? E , gdzie tam osiemnastka jestem ! .... idę się ogizdłać , w końcu do odważnych świat należy ! -:))))))))
25 października 2014 10:08 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Na moim ( czyt. Evvexowym ) lapku wisi kartka : nie przeszkadzać , bo się myję , duszuję ! jak się nie utopię to się jeszcze kiedyś odezwię ! ....nie dziwię się starym ludziom , że im się nie chce duszować , ło matuchno !! ta woda taka mokra !!!!...a może ja już za stara jestem na takie wygłupy jak kąpiel ? E , gdzie tam osiemnastka jestem ! .... idę się ogizdłać , w końcu do odważnych świat należy ! -:))))))))

jak sie nie rozpuscisz to wracaj predziutko do nas;-;-;-;-;-
25 października 2014 10:08 / 3 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Na moim ( czyt. Evvexowym ) lapku wisi kartka : nie przeszkadzać , bo się myję , duszuję ! jak się nie utopię to się jeszcze kiedyś odezwię ! ....nie dziwię się starym ludziom , że im się nie chce duszować , ło matuchno !! ta woda taka mokra !!!!...a może ja już za stara jestem na takie wygłupy jak kąpiel ? E , gdzie tam osiemnastka jestem ! .... idę się ogizdłać , w końcu do odważnych świat należy ! -:))))))))

Moze wpadne i plecki Tobie umyje ?? moze jaka wspolna kapiel bedzie ???)))
25 października 2014 10:27 / 3 osobom podoba się ten post
ORIM

Łuk

No to Orim, jak przyjadę, a za 6 godzin będę, bo dzieli nas ca 600 km, to przygotuj oprzyrządowanie, tzn. ten łuk )
25 października 2014 11:29 / 5 osobom podoba się ten post
amelka

No to Orim, jak przyjadę, a za 6 godzin będę, bo dzieli nas ca 600 km, to przygotuj oprzyrządowanie, tzn. ten łuk :-))

Oj amelka przepraszam zem ciekawa a umisz sie tym poslugiwac? )))))
25 października 2014 11:34 / 10 osobom podoba się ten post
Zaliczyłam stresa :)))
Wyszłam po śniadaniu na balkon zapalić, no wiadomo... wędzone dłużej się trzyma... Dziadziuś przy stole z gazetą zaczytany w najlepsze, babcia z drugą w fotelu, zupa powoli pyrkocze w garnku na palniku, pranie w pralce - chwila relaksu. No to posiedziałam sobie z 10 minut, może 15 bo cieplej się zrobiło aż w końcu wstaję, podchodzę do drzwi i... kuku. Zamknięte.
Przez szybę widzę że drzwi do salonu też zamknięte; myślę sobie: oj, niedobrze. Babcia chyba sobie wyszła na spacerek. Klucze od drzwi wejściowych mam w kieszeni, ale co z tego, skoro z balkonu nie mam jak wyjść. Kładka dla kota trochę za giętka, mogłaby mnie nie utrzymać. Co ja gadam, jakie "mogłaby nie"... Na pewno by nie utrzymała, a małpa to ja nie jestem żeby skakać... Cholera, no i co mam robić? Przecież dziadek mi nie przyjdzie... Miałam w kieszeni telefon więc zadzwoniłam na domowy, ale babcia faktycznie wyszła. Oj posiedziałam sobie na tym balkonie czekając aż wróci, godzina zeszła :)))
25 października 2014 11:38 / 1 osobie podoba się ten post
Lili

Zaliczyłam stresa :)))
Wyszłam po śniadaniu na balkon zapalić, no wiadomo... wędzone dłużej się trzyma... Dziadziuś przy stole z gazetą zaczytany w najlepsze, babcia z drugą w fotelu, zupa powoli pyrkocze w garnku na palniku, pranie w pralce - chwila relaksu. No to posiedziałam sobie z 10 minut, może 15 bo cieplej się zrobiło aż w końcu wstaję, podchodzę do drzwi i... kuku. Zamknięte.
Przez szybę widzę że drzwi do salonu też zamknięte; myślę sobie: oj, niedobrze. Babcia chyba sobie wyszła na spacerek. Klucze od drzwi wejściowych mam w kieszeni, ale co z tego, skoro z balkonu nie mam jak wyjść. Kładka dla kota trochę za giętka, mogłaby mnie nie utrzymać. Co ja gadam, jakie "mogłaby nie"... Na pewno by nie utrzymała, a małpa to ja nie jestem żeby skakać... Cholera, no i co mam robić? Przecież dziadek mi nie przyjdzie... Miałam w kieszeni telefon więc zadzwoniłam na domowy, ale babcia faktycznie wyszła. Oj posiedziałam sobie na tym balkonie czekając aż wróci, godzina zeszła :)))

najlepszy powod zeby rzucic palenie zmienniczko :)
ciesz sie ze nie -20 jest hhihihihi
25 października 2014 12:09 / 3 osobom podoba się ten post
Lili

Zaliczyłam stresa :)))
Wyszłam po śniadaniu na balkon zapalić, no wiadomo... wędzone dłużej się trzyma... Dziadziuś przy stole z gazetą zaczytany w najlepsze, babcia z drugą w fotelu, zupa powoli pyrkocze w garnku na palniku, pranie w pralce - chwila relaksu. No to posiedziałam sobie z 10 minut, może 15 bo cieplej się zrobiło aż w końcu wstaję, podchodzę do drzwi i... kuku. Zamknięte.
Przez szybę widzę że drzwi do salonu też zamknięte; myślę sobie: oj, niedobrze. Babcia chyba sobie wyszła na spacerek. Klucze od drzwi wejściowych mam w kieszeni, ale co z tego, skoro z balkonu nie mam jak wyjść. Kładka dla kota trochę za giętka, mogłaby mnie nie utrzymać. Co ja gadam, jakie "mogłaby nie"... Na pewno by nie utrzymała, a małpa to ja nie jestem żeby skakać... Cholera, no i co mam robić? Przecież dziadek mi nie przyjdzie... Miałam w kieszeni telefon więc zadzwoniłam na domowy, ale babcia faktycznie wyszła. Oj posiedziałam sobie na tym balkonie czekając aż wróci, godzina zeszła :)))

hi,hi,hi przepraszam ze sie smieje,ale zabawna to historia,choc pewnie nie bylo ci do smiechu,dobrze ze nie ma na minusie i w domu jakos bylo ok,oj te papieroski-ja tez amatorka tego nalogu jestem,Lili pewnie ta przygoda nie  zmusi cie do rzucenia palenia ,ale napewno teraz bedziesz blokowac drzwi balkonowe,coby nikt nie zamknal gdy zanurzysz sie w rozmyslaniach dymku nikotynowego;-;-;-;-;-;-
25 października 2014 13:44 / 9 osobom podoba się ten post
"Moja" Babcia ma jakiś wstręt do wychodzenia na świeże powietrze. Za nic się Jej nie da zmusić, no chyba że do fryzjera. Jeździmy tam w każdą sobotę. Znalazłam jednak na Nią sposób . Babcia bardzo nie lubi kotów, a ja uwielbiam. Przychodzi tutaj taki jeden śliczny biało-rudy . W ogródeczku , tuż przed kuchennym oknem, jest takie małe oczko wodne i tam kąpią się ptaszki. Siłą faktu, kot to wyczuwa i też tam przychodzi z nadzieją, ze jakiegoś upoluje, a jak się nie uda, to przynajmniej się wody napije. Zaprzyjaźniłam się z tym kotem, podrzucam mu różne smaczne kąski (tak aby Babcia nie widziała, bo Dziadek wie, bo mnie przyłapał ). I wtedy wystarczy moje hasło : "kot w ogródku", a Babcia w pogoń za kotem . Zrobi sobie taką przebieżkę, to tylko na dobre Jej wyjdzie .Dziadek pomysł podchwycił i teraz sam Babci pokazuje, że kot jest i ciągnie Ją w stronę okna, a później chwila spokoju od Babci