Na wyjeździe

04 kwietnia 2012 17:11
Witam Was :)

Poczytałam trochę o czym piszecie... i powiem Wam,że ja nie mam wyliczonej sumy na zakupy.Dostaję np 250euro ,to wystarcza tak na około 3tyg.,a jak potrzebuję lub są większe zakupy(środki czystości,proszki,papier,ręczniki) to dostaję kolejne 250euro.Lub sami mi się pytają czy potrzebuję pieniądze na zakupy.Nie oszczędzają na nas(opiekunce i seniorce) :)



Mogę również z tych pieniążków robić zakupy dla siebie
04 kwietnia 2012 17:11
Wiecie, kiedy pracowałam raz nad Jeziorem Bodeńskim szukałam w Edece nie doprawionego, zwykłego szpinaku i nie było!! jesteśmy w prawdziwym królestwie półproduktów, na ogół smacznych, ale podobno niezdrowych, bo bez konserwowania chemią nie da się w tych plastikowych opakowaniach utrzymać towaru. Powinniśmy kupować wędliny i sery na wagę, tylko często jesteśmy tak już przyzwyczajeni do rzeczy w opakowaniach, że nie chce nam się inaczej. Mój organizm na szczęście zaczyna się buntować i po jedzeniu rzeczy z konserw mam wypieki na twarzy jak rasowy alkoholik. Antje, moja zmienniczka też siedzi cicho co do pieniędzy, choć narzekała, że to nie jest dużo, ale boi się, by nie stracić tego miejsca. Dziwne, bo ją cenią i raczej by się nie obrazili.
04 kwietnia 2012 17:14
Do Kasia63 :Mam do Ciebie osobiste pytanie.to jest mój tel.793 336 889 (oddzwonię) lub na e-mail:tea53@wp.pl.Odezwij się proszę.
04 kwietnia 2012 17:28
burza - wyslalam ci namiary na poczte,po 20.30 zawsze jestem na necie
04 kwietnia 2012 17:31
Romana - o tym właśnie mówię. W Polsce nigdy nie kupuję pakowanego żółłtego sera. On już ma konserwanty. W Polsce mam wybór - tu nie. Pan"Syn" jest z natury bardzo miłym i pogodnym człowiekiem. Oprócz piątków. Bo wtedy idziemy na zakupy. Jest wtedy milczący i ponury, i jak chcę coś kupić, czego on nie aprobuje - to to wyraźnie komunikuje. Nawet jego żona nie bierze go na zakupy, bo mówi, że to traumatyczne przeżycie.
04 kwietnia 2012 17:48
ojej, Benita, biedactwo, to masz trochę przechlapane...Ja miałam przechlapane, gdy poszłam raz z moim synem wybrać dla niego pierwszą komórkę. To jest fajny, miły chłopak, pełen życia, ale w sklepie siedzieliśmy około godziny, bo nie mógł się zdecydować. Myślałam, że umrę, żadna baba przy ciuchach tyle by nie siedziała, co on przy tych telefonach. Tak więc nie tylko ponury Niemiec, sknera, może być uciążliwy...
04 kwietnia 2012 18:13
Przechlapane - coś Ty - pikantne chili w morzu wszystkich spokojnych dni tygodnia. Czasmi tylko dziękuję opatrzności, że nie opanowałam jeszcze języka perfekt, bo kto wie, czy zawsze potrafię oprzec się wypowiedzeniu na głos tego, co myślę.
04 kwietnia 2012 18:51
Dziewczynki ja byłam teraz pierwszy raz,na pierwszy tydzień dostałam 50.W drugim zaprowadziłam syna do łazienki,pokazałam stertę prania i powiedziałam żeby podjechał do sklepu-ewentualnie niech mi da swoje auto to ja pojadę.Z góry wiedziałam jak zareaguje(podjeżdża pod dom,wysiada,szmatka i czyści kołpaki)ma bzika na punkcie auta.Oczywiste że nie dał mi kluczyków ale 50 na chemię,dodatkowo zwróciłam uwagę że codziennie wychodzimy a matka drze mi się jak 3 latka koło lodziarni,ona wrzeszczy że chce loda a ja nie mam extra środków.Nie możliwa jest też zmiana trasy spaceru bo wrzeszczy,nic nie powiedział ale babka usłyszała o lodach i dostała histerii-pomogła mi.Od tamtej pory na tydzień miałam 100+4duże lody.
04 kwietnia 2012 19:24
Mazurka - jesteś cudna. Tylko sie od Ciebie uczyć zwykłego babskiego sprytu.
04 kwietnia 2012 20:38
Ja nie mam klopotow z kasa na zakupy, dostaje jednorazowo po 100 euro i mam przykazane, ze mam nie czekac, az mi skoncza pieniadze, tylko przyniesc zwyczajnie kwitki ze sklepow i dostaje nastepne 100 euro, pod tym wzgledem nie narzekam absolutnie. Ja nie kupuje z tych pieniedzy tego, czego wiem, ze Babcia nie je, albo sie w domu nie uzywa, np. kawy. Natomiast w dni, kiedy Babcia jest w osrodku - jem normalnie, gotuje sobie cos tam z produktow domowych. Uwazam, ze skoro pracuje, to moge sobie pozwolic na wydanie na swoje potrzeby pare euro ze swoich zarobkow, przeciez jakbym pracowala w PL to byloby tak samo. Czesto z pracy sie wyskakiwalo na jakies ciastko, loda czy cos tam innego. Ja ustalilam z moja rodzina, ze pobieram dla siebie 100 euro/m-c. Ale, ze jestem, jaka jestem, to jeszcze z tego kupuje powolutku jakies drobiazgi na powrot do PL, cos tam dla corki, meza, troszke ciuchow dla siebie.

Co do zdrowej zywnosci - nie jestem w miescie, nie mam wyboru, nie kupuje mrozonego miesa, tylko swieze paczkowane, tak samo wedliny, czy sery, mam Edeke, tam jest duzy wybor serow i pokroja na zadanie, tak samo chleb, swieze bulki (kupuje dla siebie, za swoje, bo Babcia jada tylko tostowy i czarny). Warzywa - raczej mrozone, jest tak duzy wybor mieszanek, ze mnie zal z tego nie korzystac. Teraz czesciej zielona salate robie no i to tyle.
05 kwietnia 2012 05:50
Witam przy porannej kawie. Emila, to masz dobrze. Doceń to. Ja dziś jadę na zakupy, bo wczoraj się dowiedziałam, że wielki piątek jest tu dniem świątecznym i sklepy pozamykane. A mówią, że w Polsce jest dużo wolnych od pracy dni ! Widząc tu w de najbliższe otoczenie - to śmiem twierdzić, że to w Polsce się dużo pracuje. Mój mąż pracuje więcej niż 40 godzin tygodniowo, a zarabia dużo mniej w porównaniu z zarobkami tu. Porównywaliście cenę benzyny? Zycie tu jest tanie w porównaniu do zarobków, więc nie miejmy obaw co do kasy na życie, Odwagi i .... sprytu Mazurki
05 kwietnia 2012 06:08
Witam przy porannej kawie! - tak to prawda że im się tu łatwiej żyje w rodzinie mojej podopiecznej to kobiety pracują dwa lub trzy dni w tygodniu albo wcale a stać ich na piękne samochody kilka razy w roku na wyjazd urlopowy i raz w tygodniu wyjście do resteuracji,dlatego ja u nich nie oszczędzam dziś jadę na zakupy świąteczne i napewno dużo wydam.
05 kwietnia 2012 06:26
Dziewczyny jak ja pomyślę ile dziś wydam to blednę!Na święta przyjadą moi wychowankowie(miałam bardzo dużą rodzinę zastępczą)Ale wracając do tematu,bardzo pomogła mi pośredniczka to dzięki niej wiedziałam jak podejść syna.Jak bardzo nalegałam żeby kupił babce pampersy to mi powiedział że,bardzo jest zły bo robię na czarno a wymagam jak agencja.Wkurzyłam się puściłam sygnał do pośr.Kazała mu odpowiedzieć że niech się cieszy że mnie ma bo chyba nie wie ile kosztuje agencja.Powiedziałam i dodałam że powinien szukac kogoś nowego bo ja z nim nie wytrzymam.Nie dość że dostałam podwyżkę to jeszcze mi zapowiedział że mam w Polsce dużo dzieci(powiedziała mu pośredniczka)i święta spędzę w domu.Dla pewności On kupi mi już następny bilet żebym na pewno wróciła i zapłaci mi za cały kwiecień,ale w zamian za to że musi z matką być 10 dni ,mam mu przywieżć naszą wódkę.
05 kwietnia 2012 06:34
podpowiem Wam jeszcze coś,moja babcia na spacerach zwiewała mi do szkoły,w domu zresztą też.Kupiłam jej kolorowanki,kredki,zeszyty i zadawałam lekcję.Jak się darła że chce do mamy to dawałam jej lalkę i mówiłam że sama jest mamą i musi zająć się dzieckiem.Przeważnie skutkowało i przestawała wariować.
05 kwietnia 2012 06:42
Dobre, chociaż wierzyć się nie chce. Z takim przypadkiem nigdy nie miałem do czynienia.