Na wyjeździe

05 kwietnia 2012 08:23
Januszku nie zawsze było tak super,doszłam do tego metodą prób i błędów,niestety zaawansowana demencja ma blaski i cienie.Babcia momentami była na poziomie intelektualnym małej dziewczynki.Syn z początku bardzo mi utrudniał,dyrygował,pouczał mnie.Po tygodniu nie wytrzymałam,zadzwoniłam do pośredniczki-przyjechała i pogadała z synalkiem.Przestał się wtrącać,ale czułam jak mnie obserwuje.kiedyś w napadzie złości powiedział że jestem okropna i nie dziwi się że mój mąż tak szybko zmarł.Odpowiedziałam mu że wcale mnie nie dziwi to że mając 55lat jest kawalerem,bo jest bydlakiem.Poszłam się spakować.zadzwonił do pośredniczki ze skargą,nie wiem o czym rozmawiali.w każdym razie przyszedł i bardzo przepraszał.Wahałam się czy zostać,gdyby nie to że nie miałam jak w danej chwili dojechac do domu to bym zrezygnowała.następnego dnia rano obiecał że już nigdy się tak nie zachowa.Zostałam.
05 kwietnia 2012 08:46
Mazurka, jesteś bardzo malowniczą osobą!!!! Motyw z lalką dla babci i kredkami jest boski, życie potrafi nas bardziej zaskoczyć niż literacka fantazja pisarzy.



Mój pan też ma silną demencję, ale u niego przejawia się w ten sposób, że z trudem rozumie, co się do niego mówi i sam mówi dość niewyraźnie . Szuka kontaktu i guzik z tego wychodzi, a ja mam czasem ochotę walić głową w ścianę, kiedy po raz kolejny słyszę, że mnie nie rozumie.
05 kwietnia 2012 08:55
Romciu ja nie mam praktycznie doswiadczenia,to moja pierwsza babcia,biorąc na babski rozum popróbuj za pomocą obrazków.Ja też nie zawsze wiem co babka chce,mam w laptopie program Easy language,jest tam mnóstwo obrazków i do tego niemiecki głos.po prostu pokazuję
05 kwietnia 2012 09:04
kurcze wnuczka wcisnęła i wysłała nim skończyłam.Jak uda nam się znalezć odpowiedni obrazek to j€ż sukces.teraz zgrywam na pendrajwa bajki od wnuczki.zauważyłam że jak się bawimy to łapie moje polskie słowa i pyta co to znaczy,czasem puszczam jej naszą muzykę i po swojemu burczy pod nosem.ja nie miałam pojęcia że nasza praca jest tak odpowiedzialna.Inaczej to sobie wyobrażałam,no cóż człowiek uczy się całe życie.Naprawdę podziwiam dziewczyny9(i Janusza tez) które są opiekunkami.To nie łatwy kawałek chleba.
05 kwietnia 2012 09:27
mazurka, dzięki kobieto za pomysły! A syn, trzeba przyznać cham, jak mógł Ci cos takiego powiedzieć.

dopóki nie zaczęłam, nie zdawalam sobie sprawy, że to tak naprawdę nielatwa praca- sorki za banał! Ileż ja sie musze czasem nakombinowac, nakłamać, żeby cokolwiek zrobić przy mojej seniorce.

u mnie chyba podobnie , jak u Romany, czasem mnie nie rozumie czasem udaje, że nie rozumie, czasem wręcz skarży sie synowi, że ja specjalnie przy niej po polsku mówię, żeby nie zrozumiała ( a ja z polskiego to co najwyżej cos z siebie pod nosem i to w innym pokoju siarczystego wyrzucę) , teraz mam kolejny dzień te same opowieści (efekt zmiany leku chyba) i to godzinami. A że jestem już ponad miesiąc, na początku była agresja, to musze przyznac ,że jestem wyczerpana z lekka psychicznie. Zwlaszcza, że ona oczekuje niemal ciągłej obecności koło siebie. Ale jeszcze tylko kilka dni!
05 kwietnia 2012 11:51
Mazurka: Mam do Ciebie pytania, czy mozesz napisac na barja9@gmail.com ?

Co do mnie, Benita, tak, szanuje swoja prace i miejsce, z obawa mysle o tym, ze musze znalezc zmienniczke, ktora nie dosc, ze bedzie lojalna, to przyjmie bez uprzedzen to, co sobie wypracowalam, ale to zmartwienie wiekszosci z nas.

Moja Babcia, ktorej demencje okreslam jako srednia, nie sprawia az tylu klopotow. Ona "nie rozumie" wtedy, gdy ma zly humor, i lepiej po prostu zejsc na pare minut z widoku, bo i tak nic nie dociera.

Co do zmienniczki - wlasciwie to mozecie juz przyjac to jako haslo do przemyslenia - zmiana od 1-2 czerwca, szczegoly - na maila, ktory jest tu widoczny. Wiem, ze to jeszcze duzo czasu, ale pozornie latwe sprawy czasami zabieraja duzo czasu, a bardzo mi zalezy na tym, zeby to miejsce utrzymac i nie popsuc...
05 kwietnia 2012 14:21
Wiecie, w tej pracy dla mnie najtrudniejsze jest to, że muszę radykalnie zmienić swój sposób życia. Jestem dość aktywną osobą, w moim mieście to często "kino, kawiarnia i spacer", chodzę do teatru, opery, bo to zwyczajnie lubię, grzebię w empiku w książkach, a tu kurczę uwiązanie jak pies łańcuchowy, 2 godziny góra na wyjście, do miasta daleko i finito. Ale pieniądze takie, że jak nie daję rady, to one mnie przekonują, gdyż moi znajomi zarabiają tyle po wielu latach pracy, a sporo z nich nawet nie ma tyle, mimo długiego stażu.
05 kwietnia 2012 16:00
Witajcie!!! Dziś mój dziadek otrzymał od firmy cv Pani, która miałaby mnie zmienić na miesiąc, stwierdził jednak, ze na zdjęciu wygląda na jak on to nazwał "zu streng" i że jej nie chce... Dla mnie wyglądała ok, no ale jego decyzja. Zaraz zadzwonił do pośrednika z zapytaniem czy ma kogoś jako alternatywę dla niego. Pośrednik obiecał, ze znajdzie i podrzuci jemu do przejrzenia... Jak tak dalej pójdzie to ja wyjadę a on sam zostanie hehe :) mnie pozostało jeszcze 7 dniu do wyjazdu :) pozdrawiam
05 kwietnia 2012 16:49 / 1 osobie podoba się ten post
Sylwuniu, to Ty niedługo do tej Nicei zawitasz, gdzie słońca w bród, wypasionych aut i pięknych chłopaków, a my tu wśród pochmurnych dni i staruszków... Nie zapomnij o nas!
05 kwietnia 2012 17:48
Witajcie, czy jest któraś z Was w Dachu? Jest tam moja siostra i może jest ktoś z polski :)
05 kwietnia 2012 18:17
Ja przyjechałam do Polski właśnie. Ale będe tu z wami codziennie w miarę możliwości, bo wkrótce znowu kolejny wyjazd.
05 kwietnia 2012 18:49
Cieszymy się że o nas nie zapomnisz i zaglądniesz od czasu do czasu tutaj.

Miłego pobytu w domku!
05 kwietnia 2012 21:21
romana said:Sylwuniu, to Ty niedługo do tej Nicei zawitasz, gdzie słońca w bród, wypasionych aut i pięknych chłopaków, a my tu wśród pochmurnych dni i staruszków... Nie zapomnij o nas!
 
Romana jasne, że nie zapomnę :) Bedę zaglądać w miarę możliwości dostępu do internetu :) już kombinuje, by go mieć tam na miejscu... słońca co prawda potrzebuje, na auta się napatrzę, ale mój chłopina mi całkiem wystarczy... :)))
05 kwietnia 2012 22:10
hmm..a ja w prochu się kajam i pokutuję bo jestem zdrajczyni tragiczna

przyjechałam do domciu i po 10 dniach znowu wyjechałam na zastępstwo w całkiem innym kierunku niż moja kochana Kolonia,nie miałam internetu kilka dni...ale poradziłam sobie z problemem...

Tutaj mam wiele mniej czasy na kompa,bo niestety zdecydowałam sie na kobietkę,a te jak wszystkim wiadomo,są absorbujące...nie umieją zająć się same sobą dłużej niż pół godziny...ciągle czegoś potrzebują....i tak cały dzień ...niby nic a jednak dyspozycyjność od rana do wieczora.

Od lat jeżdżę tylko do mężczyzn, a teraz sytuacja mnie przymusiła i nie mam czasu na branie udziału w konwersacjach...brakuje mi Was...ale chociaż poczytam...

Pozdrawiam całą kochaną forumową rodzinkę
06 kwietnia 2012 03:44
pozdrowienia! i wytrwalosci zycze