a mnie umarla dzisiaj w nocy moja podopieczna, jest mi przeraźliwie smutno i bardzo bardzo ciężko, zostalam z jej mężem
Wczoraj bylo bardzo źle, zawezwalam synów...i moja "babunia" pożegnala się ze wszystkimi...ostatni raz widzialam ją wczoraj ok. 23, i rano balam się zajrzeć do jej pokoju...no ale i spala" snem już wiecznym..".
bylam tak bezradna (chociaż z praktyki widzialam że wczoraj to mogly być jej ostanie chwile, ale tlila się nadzieja
lekarz powiedzial, że ona praktycznie od 4 lat żyla jak by umarla...no i koniec mojej misji
może macie takie doświadczenia, to proszę podzielcie się