Czy jest tu opiekunka, która pojechała bez znaj. języka?

25 listopada 2015 10:40 / 8 osobom podoba się ten post
Myślę że po takim express- kursie to gorzej jest,nie lepiej...bo ta która nie zna języka no to wie,że nie zna,liczy sie z tym że będzie ciężko i jest na to przygotowana,a taka po agencyjnym kursie wierzy że trochę język zna i na miejscu wielkie upssss nic nie rozumiem,nic nie umiem powiedzieć...szok płacz i zgrzytanie zębów
25 listopada 2015 21:26 / 1 osobie podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

No jasne , że są różne możliwości nauki języka . Firmy kursy organizują nawet ! ....tylko Ci Bogusiu powiem , że te kursy to czasem tak nauczą , że śmiało można powiedzieć , że dana osoba jeżeli już to ma cieniutkie , bardzo cieniutkie podstawy . Przychylam się do posta Marty , że i bez podstaw jak sie ktoś zaweźmie to da radę o ile garnie się do nauki bezpośrednio na miejscu . Spotkałam kilka dziewczyn po tzw. kursach , przyjechały odważne , pozytywnie nastawione i co ? gdybym nie spisywała wszystkich poleceń , zaleceń w zeszycie to by cienko piszczały , tak samo cienko jak te bez kursów . Wszyscy wiemy , nie musisz nam udowadniać , że z " językiem " dużo, dużo łatwiej , ale jak to mówią " do odważnych świat należy " i lecimy z tym koksem ......
A jak masz w zanadrzu jakieś możliwości nauki języka to nam tu zapodaj , może jakiś kursik albo coś tam , nauki nigdy nie za wiele :-).

Wiesz Basiu, a ja Ci powiem jedno:) Żadne kursy nie zastąpią "pracy własnej". Ja , co prawda nigdy nie bylam na takim agencyjnym kursie - mysle,że tam to dopiero uczą "po łebkach". Na poczatku uczyłam sie sama, od podstaw, teraz chodze na kurs "normalny", owszem ucze sie gramatyki, jest łatwiej niz nauka samemu, zawsze cos lektor podpowie , wytłumaczy, ale z reguły kursy bardzo mało uczą konwersacji:( Co z tego,że umiem przeczytac, rozumiem tekst pisany i mówiony, ale tak właściwie rozmawiac musze uczyc sie sama. Co prawda jest juz troche lepiej( po mojej prosbie, sugestii) wiecej rozmawiamy, czasami tez "wyskocze z czymś przed szereg" i pan ciągnie to dalej. Mamy fajnego lektora - wykładowca z UWM (  ostatnio nie byłam na czterech zajeciach, to chyba sie za mną już stesknił:), było za spokojnie, ha, ha, bo ja prawie zawsze mam jakieś pytania, duzo gadam:)) Grupe tez mam super , jakoś wszyscy przypadliśmy sobie do gustu:) Inaczej mówiąc daleka droga przede mną do certyfikatu Geothego:)
25 listopada 2015 22:50
Będziesz robić ten certyfikat?
25 listopada 2015 23:11
Marta

Będziesz robić ten certyfikat?

Nie wiem, nie myślałam o tym. Akurat ten lektor przygotowuje studentów, słuchaczy( z duzym powodzeniem) do tego egzaminu, ale przede mna jeszcze dośc daleka droga. Ale kto wie....Jeśli bedą pomyslne wiatry?;)
25 listopada 2015 23:18
Aha... No ale to musiałby być kurs organizowany właśnie przez Goethe-Insitut.. Trwa on dwa lata, trzy godziny dwa razy w tygodniu... Myślałam że coś takiego robisz i spytałam z ciekawości
25 listopada 2015 23:34
Marta

Aha... No ale to musiałby być kurs organizowany właśnie przez Goethe-Insitut.. Trwa on dwa lata, trzy godziny dwa razy w tygodniu... Myślałam że coś takiego robisz i spytałam z ciekawości

Nie znam szczegółów. Wiem tylko,że ten pan ma uprawnienia i przygotowuje do takich egzaminów - chyba nie trzeba skończyc Goethe-Institut,zeby móc do nich przystąpic:), zresztą lektor też nam na początku o tym mówił( są,że tak to nazwe trzy stopnie certyfikatu, B1, C1, C2). Wiem,ze były osoby, które uczyły sie tu, gdzie ja i mają te certyfikaty . Oj, tam, ja sie ucze u Niemców:)
25 listopada 2015 23:55
ryba

Nie znam szczegółów. Wiem tylko,że ten pan ma uprawnienia i przygotowuje do takich egzaminów - chyba nie trzeba skończyc Goethe-Institut,zeby móc do nich przystąpic:), zresztą lektor też nam na początku o tym mówił( są,że tak to nazwe trzy stopnie certyfikatu, B1, C1, C2). Wiem,ze były osoby, które uczyły sie tu, gdzie ja i mają te certyfikaty . Oj, tam, ja sie ucze u Niemców:)

 A egzamin zdaje sie w Instytucie Goethego przy UWM.
26 listopada 2015 06:56 / 8 osobom podoba się ten post
ryba

Wiesz Basiu, a ja Ci powiem jedno:) Żadne kursy nie zastąpią "pracy własnej". Ja , co prawda nigdy nie bylam na takim agencyjnym kursie - mysle,że tam to dopiero uczą "po łebkach". Na poczatku uczyłam sie sama, od podstaw, teraz chodze na kurs "normalny", owszem ucze sie gramatyki, jest łatwiej niz nauka samemu, zawsze cos lektor podpowie , wytłumaczy, ale z reguły kursy bardzo mało uczą konwersacji:( Co z tego,że umiem przeczytac, rozumiem tekst pisany i mówiony, ale tak właściwie rozmawiac musze uczyc sie sama. Co prawda jest juz troche lepiej( po mojej prosbie, sugestii) wiecej rozmawiamy, czasami tez "wyskocze z czymś przed szereg" i pan ciągnie to dalej. Mamy fajnego lektora - wykładowca z UWM (  ostatnio nie byłam na czterech zajeciach, to chyba sie za mną już stesknił:), było za spokojnie, ha, ha, bo ja prawie zawsze mam jakieś pytania, duzo gadam:)) Grupe tez mam super , jakoś wszyscy przypadliśmy sobie do gustu:) Inaczej mówiąc daleka droga przede mną do certyfikatu Geothego:)

Ostatnie zdanie w moim poście to był zwyczajny  sarkazm Rybeńko ...Pisałam też o kobitkach , które przyjeżdżały po ekspresowym kursie , pewne siebie , że dadzą sobie radę , bo egzamin zdały .....Uwierzcie mi , czy nie uwierzcie to już dla mnie rybka ( ) , ale gdyby te panie przyjechały bez ukończenia tego kursu a z chęciami nauczenia się czegoś samemu ,byłoby lepiej a trafiały się takie mądrale , które twierdziły , że już im więcej nauki nie potrzeba , bo posiadają zaświadczenie ukończenia w/w ! Miałam zmienniczkę ( ok. 3lat temu ) , która w pierwszej chwili mnie wk...denerwowała , bo czasu było mało a ona w kajeciku zapisywała wszystko co mówię po niemiecku i kazała jeszcze raz powtórzyć jeśli nie zdążyła zapisać . Po powrocie z urlopu ( 4 tyg. ) powiedziałam jej , że miałam nerwa jak to pisała , ale pochwaliłam za chęć łapania języka a zła byłam tylko dlatego , że nasz czas na przekazanie to był kilka godzin ......Często o niej myślę , kontaktu już nie mamy , ale jestem pewna , że dziś zapitala po niemiecku jak mały Peterek . 
Niedawno jedna koleżanka zarzuciła mi , że ja jestem za bardzo związana , ośmielona z rodziną PDP-nej , że niepotrzebnie z nimi gadam a później stwierdziła,że ja to płynnie mówię . Moja odpowiedź była prosta : gadam , bo jestem z tych małomównych inaczej a przy okazji się uczę . Jak palnę coś nie tak to mają " prikaz " mnie poprawiać .Jak mam jakieś wątpliwości to pytam , czy mam tak , czy inaczej powiedzieć i nawet podczas tych krótkich wizytacji mogę się czegoś nowego nauczyć . Koleżanka coś pisała , że nie jest poważnym ( nie dokładnie ) wyjeżdżać do pracy bez podstaw ( ??? ) , może poważnym to nie jest , ale jak ktoś się odważy i ma chęci do nauki na miejscu to da sobie radę lepiej niż ktoś zarozumiały po jedno, czy dwumiesięcznym kursie i uważający , że już wszystkie rozumy pozjadał .....nooooo ! przecież jest dobrze " zmechanizowany " laptopa posiada a w laptopie translator jest a dlaczego ma nie być ?    
26 listopada 2015 09:53 / 6 osobom podoba się ten post
Marta

Są tu na forum opiekunki które wyjechały nawet bez podstaw.Języka uczyły sie w pracy.Więc chyba jednak można.

Można ,można  troszkę chęci i rozeznania .Nikt nie mówi ,że jest łatwo.Ja jestem przykładem,nie zginęłam,w róznych sytuacjach sobie radzę ,a że mam braki w gramatyce to ina sprawa.Myślę ,że jak bym skończyła germanistykę ,to nie była bym opiekunką.
26 listopada 2015 11:11 / 2 osobom podoba się ten post
Barbara niepowtarzalna

Ostatnie zdanie w moim poście to był zwyczajny  sarkazm Rybeńko :-)...Pisałam też o kobitkach , które przyjeżdżały po ekspresowym kursie , pewne siebie , że dadzą sobie radę , bo egzamin zdały .....Uwierzcie mi , czy nie uwierzcie to już dla mnie rybka ( :-):-):-) ) , ale gdyby te panie przyjechały bez ukończenia tego kursu a z chęciami nauczenia się czegoś samemu ,byłoby lepiej a trafiały się takie mądrale , które twierdziły , że już im więcej nauki nie potrzeba , bo posiadają zaświadczenie ukończenia w/w ! Miałam zmienniczkę ( ok. 3lat temu ) , która w pierwszej chwili mnie wk...denerwowała , bo czasu było mało a ona w kajeciku zapisywała wszystko co mówię po niemiecku i kazała jeszcze raz powtórzyć jeśli nie zdążyła zapisać . Po powrocie z urlopu ( 4 tyg. ) powiedziałam jej , że miałam nerwa jak to pisała , ale pochwaliłam za chęć łapania języka a zła byłam tylko dlatego , że nasz czas na przekazanie to był kilka godzin ......Często o niej myślę , kontaktu już nie mamy , ale jestem pewna , że dziś zapitala po niemiecku jak mały Peterek . 
Niedawno jedna koleżanka zarzuciła mi , że ja jestem za bardzo związana , ośmielona z rodziną PDP-nej , że niepotrzebnie z nimi gadam a później stwierdziła,że ja to płynnie mówię . Moja odpowiedź była prosta : gadam , bo jestem z tych małomównych inaczej a przy okazji się uczę . Jak palnę coś nie tak to mają " prikaz " mnie poprawiać .Jak mam jakieś wątpliwości to pytam , czy mam tak , czy inaczej powiedzieć i nawet podczas tych krótkich wizytacji mogę się czegoś nowego nauczyć . Koleżanka coś pisała , że nie jest poważnym ( nie dokładnie ) wyjeżdżać do pracy bez podstaw ( ??? ) , może poważnym to nie jest , ale jak ktoś się odważy i ma chęci do nauki na miejscu to da sobie radę lepiej niż ktoś zarozumiały po jedno, czy dwumiesięcznym kursie i uważający , że już wszystkie rozumy pozjadał .....nooooo ! przecież jest dobrze " zmechanizowany " laptopa posiada a w laptopie translator jest a dlaczego ma nie być ? :-)    

Basiu, ja Ciebie dobrze odczytałam:) To były moje słowa na gorąco po kursie:)(bo mówic tam sie niezawiele można nauczyc:() Ja mam już jeden kurs za sobą ( "zaliczyłam" nawet z notą ausgezechnet:)), nie, nie wpadłam w samozachwyt. Poszłam tam,żeby nauczyc sie gramatyki, no i akurat , gdy to omawialiśmy byłam na wyjeździe:( i gdybym miała jechac z tylko tą wiedzą nabytą na kursie, byłoby cieżko. Ja już przed tem rozmawiałam po niemiecku , "jakoś", a że niegramatycznie, grunt,że mnie rozumieli :). A pierwszy raz wyjechałam po dwumiesiecznej nauce w domu i po tygodniowej"konsultacji" ze znajomą z Berlina :) I dałam rade, nawet podczas "powitalnej kawy" córka pdp mnie pochwaliła,że całkiem nieźle mówie :), była przekonana,że uczyłam sie jezyka w szkole, no tylko troche zapomniałam.... I szkoda,że moja tamta pdp zmarła, bo dzisiaj bym juz jak Ty to Basiu nazywasz zapitalałabym swobodnie po niemiecku:)  Z tą córka nie bałam sie mówic, ja pytałam, ona mnie poprawiała, gadałyśmy jak najete, jakoś tak nadawałyśmy na podobnych falach.  I jeszcze jedno,  na początku, gdy ten jezyk jest słabszy lepiej jeździc do tych landów, gdzie mówią czystym niemieckim, bez dialektu, innego akcentu. No, gdybym pierwszy raz wylądowała np. w Schwabii, oj byłoby cieżko:(
26 listopada 2015 11:16
ryba

Basiu, ja Ciebie dobrze odczytałam:) To były moje słowa na gorąco po kursie:)(bo mówic tam sie niezawiele można nauczyc:() Ja mam już jeden kurs za sobą ( "zaliczyłam" nawet z notą ausgezechnet:)), nie, nie wpadłam w samozachwyt. Poszłam tam,żeby nauczyc sie gramatyki, no i akurat , gdy to omawialiśmy byłam na wyjeździe:( i gdybym miała jechac z tylko tą wiedzą nabytą na kursie, byłoby cieżko. Ja już przed tem rozmawiałam po niemiecku , "jakoś", a że niegramatycznie, grunt,że mnie rozumieli :). A pierwszy raz wyjechałam po dwumiesiecznej nauce w domu i po tygodniowej"konsultacji" ze znajomą z Berlina :) I dałam rade, nawet podczas "powitalnej kawy" córka pdp mnie pochwaliła,że całkiem nieźle mówie :), była przekonana,że uczyłam sie jezyka w szkole, no tylko troche zapomniałam.... I szkoda,że moja tamta pdp zmarła, bo dzisiaj bym juz jak Ty to Basiu nazywasz zapitalałabym swobodnie po niemiecku:)  Z tą córka nie bałam sie mówic, ja pytałam, ona mnie poprawiała, gadałyśmy jak najete, jakoś tak nadawałyśmy na podobnych falach.  I jeszcze jedno,  na początku, gdy ten jezyk jest słabszy lepiej jeździc do tych landów, gdzie mówią czystym niemieckim, bez dialektu, innego akcentu. No, gdybym pierwszy raz wylądowała np. w Schwabii, oj byłoby cieżko:(

Co Ty ryba tak uparcie tłumasz ? widzisz jakis sens w tym ? Napisz lepiej kiedy do pracy sie wybierasz ?
26 listopada 2015 11:32 / 1 osobie podoba się ten post
mleczko1

Co Ty ryba tak uparcie tłumasz ? widzisz jakis sens w tym ? Napisz lepiej kiedy do pracy sie wybierasz ?

Po prostu wyjaśnilam:), bo wiem,że ja czasami pisze skrótowo, szybciej myśle niż mówie:) A do De narazie nie moge jechac, a miałam kilka bardzo fajnych propozycji( krótkie zlecenia, bez świąt i za niezłą kase), no niestety:(
26 listopada 2015 14:02
ryba

 A egzamin zdaje sie w Instytucie Goethego przy UWM.

Zdaje się w centrach egzaminacyjnych,Goethe- Institut ma je na całym świecie,w Polsce kilka.Certyfikat jest sygnowany przez tenże Instytut więc obojętnie gdzie zdajesz,wygląda tak samo.
26 listopada 2015 14:05
Marta

Zdaje się w centrach egzaminacyjnych,Goethe- Institut ma je na całym świecie,w Polsce kilka.Certyfikat jest sygnowany przez tenże Instytut więc obojętnie gdzie zdajesz,wygląda tak samo.

Tak, rozumiem, tylko akurat u nas jest na UWM:)
26 listopada 2015 14:40
Podobno w D jest go łatwiej zdać ale czy to tylko plotki, to nie wiem