Szczęściara z Ciebie , Ty otrzymujesz a ja niestety " wydaję " , ale pzyznam się , że robię to z ogromną przyjemnością -:))))))))
Szczęściara z Ciebie , Ty otrzymujesz a ja niestety " wydaję " , ale pzyznam się , że robię to z ogromną przyjemnością -:))))))))
ja tez wydaje z bolacym sercem i bolem oraz przyjemnoscia-studia w Warszawie-majatku nie mam-jedyne co moglam zapewnic moja dzieciom to wyksztalcenie-to moj wklad -:)))))))
hi hi hi... a łyżeczki do przekąsek to posłużą za kolczyki może ?
Bo zapewnienie wykształcenia dla dzieci to jest najwiekszy majątek jaki mozna im dać. Reszta to są tylko rzeczy. Raz jest ich więcej, a raz mniej.
Nie do końca się zgadzam, ale idea ( w teorii) piękna :)
Najlepiej dać i jedno i drugie, ale jak się nie ma co się lubi .. ;)
Ja idee wcieliłam w czyn, widocznie miałam farta :) Drugie dostał wczesniej, o pierwsze juz sam zadbac musi :)))))))))
Więc wychodzi na to, że nie masz w tym żadnej zasługi :D ;)
No jak nie mam, jak mam. Krótko i na temat jest powiedziane, jest szkoła, jest utrzymanie, nie ma szkoły, ja jade na Kube, a synek do łopaty. Krótka piłka.
Wiem, że Kuba Cię bierze i lecisz na Kubę (jak Orima nie ma w pobliżu ;)).. Każda by brała takiego Kubę :D
No i sie jeszcze zdziwisz jak zatancze salse na Kubie, oj zdziwisz sie :))))))))))))) Miało gto byc w tym roku, ale przełozyłam na nastepny, co ja sie bede spieszyc :))))))))))))))))))Kuba nie zajac, nie ucieknie, ale mam perspektywy w moim ddr, moj kolega ze szkoły lat 27, bardzo sie zainteresował moim zainteresowaniem salsą :))))))))))))
chcialam chcialam i nie podroczylas sie zbyt dlugo ha ha Szkoda !!
Z Tobą, to trochę "strach sie bać" zaczynać, nawet jak koleżanki są od razu z odsieczą, ha, ha, ha...