Oj, ze wszystkich to Ty musiałaś być pierwsza, moja kochana :)))))))))))) :*
Pewnie gdzieś na Hauptstrasse :)))
Oj, ze wszystkich to Ty musiałaś być pierwsza, moja kochana :)))))))))))) :*
Pewnie gdzieś na Hauptstrasse :)))
Miało być w poskarżyjkach, ale postanowiłam wcześniej wyjść i przewietrzyć się, odrobinę zmoknąć, a dopiero potem pisać - i okazało się że to był dobry pomysł, dzięki któremu nie muszę się poskarżać tylko zwyczajnie napiszę jaka ze mnie ciamajda...
Wczoraj po południu polazłam sobie na krótki spacer po drodze weszłam do Lidla bo miałam zachciankę na mandarynki. Przy okazji wpadło mi w oko kilka rzeczy, oleje z orzechów laskowych, włoskich i pistacjowych, Milki w promocji, pierniczki korzenne i włóczki. Te ostatnie piękne i doszłam do wniosku że znów wywalę kasę... Ponieważ byłam bez wózka - wzięłam z kosza karton i pakowałam się do niego, bo w torebce zawsze mam jakąś reklamówkę. Zapłaciłam, powrzucałam do kartonu i poszłam na parapet upchnąć to w foliówce. Po czym poszłam sobie w najlepsze.
Późnym wieczorem rozmawiałam na skype i już chciałam tą włóczkę pokazać, gdy uprzytomniłam sobie że wypakowując zakupy nie miałam jej w reklamówce... Przeszukałam cały pokój i zakamarek kuchenny z lodówką włącznie (a bo to wiadomo co zakochanej blondynce do głowy przyjdzie?) i nic. Trochę byłam wkurzona na samą siebie i postanowiłam dziś iść raz jeszcze, bo oczami wyobraźni już widziałam co z tej włóczki zrobię. Z opakowaniem pod pachą zasuwam do kasy i zaczepił mnie chłopak który wczoraj kasował moje zakupy. Niewiele brakowało bym siadła z wrażenia. Ucieszył się że mnie widzi i poprowadził do nieczynnej kasy po czym wręczył zaginiony worek z włóczką który znalazł wczoraj. Zabrał i czekał kiedy wrócę, a był pewny ze tak będzie bo mnie często widuje.
Są uczciwi ludzie na świecie :)
Ponieważ taki numer odwinęłam sobie w ostatnim czasie po raz drugi to chyba muszę przestać chodzić po sklepach, bo kolejny może być np. portfel... Nie wiem gdzie mam głowę, może rozejrzyjcie się tam obok siebie czy jej nie ma? :)))))))))))))
Miało być w poskarżyjkach, ale postanowiłam wcześniej wyjść i przewietrzyć się, odrobinę zmoknąć, a dopiero potem pisać - i okazało się że to był dobry pomysł, dzięki któremu nie muszę się poskarżać tylko zwyczajnie napiszę jaka ze mnie ciamajda...
Wczoraj po południu polazłam sobie na krótki spacer po drodze weszłam do Lidla bo miałam zachciankę na mandarynki. Przy okazji wpadło mi w oko kilka rzeczy, oleje z orzechów laskowych, włoskich i pistacjowych, Milki w promocji, pierniczki korzenne i włóczki. Te ostatnie piękne i doszłam do wniosku że znów wywalę kasę... Ponieważ byłam bez wózka - wzięłam z kosza karton i pakowałam się do niego, bo w torebce zawsze mam jakąś reklamówkę. Zapłaciłam, powrzucałam do kartonu i poszłam na parapet upchnąć to w foliówce. Po czym poszłam sobie w najlepsze.
Późnym wieczorem rozmawiałam na skype i już chciałam tą włóczkę pokazać, gdy uprzytomniłam sobie że wypakowując zakupy nie miałam jej w reklamówce... Przeszukałam cały pokój i zakamarek kuchenny z lodówką włącznie (a bo to wiadomo co zakochanej blondynce do głowy przyjdzie?) i nic. Trochę byłam wkurzona na samą siebie i postanowiłam dziś iść raz jeszcze, bo oczami wyobraźni już widziałam co z tej włóczki zrobię. Z opakowaniem pod pachą zasuwam do kasy i zaczepił mnie chłopak który wczoraj kasował moje zakupy. Niewiele brakowało bym siadła z wrażenia. Ucieszył się że mnie widzi i poprowadził do nieczynnej kasy po czym wręczył zaginiony worek z włóczką który znalazł wczoraj. Zabrał i czekał kiedy wrócę, a był pewny ze tak będzie bo mnie często widuje.
Są uczciwi ludzie na świecie :)
Ponieważ taki numer odwinęłam sobie w ostatnim czasie po raz drugi to chyba muszę przestać chodzić po sklepach, bo kolejny może być np. portfel... Nie wiem gdzie mam głowę, może rozejrzyjcie się tam obok siebie czy jej nie ma? :)))))))))))))
Dzien doberek wszystki!! Coz dzos w podskokach i doskokach kawy nie pije zaraz herbatke zrobie bo dopiero wstałam niedAwno troche sie pokreciłam po pokoju posciel zmieniłam!!Kochani posostajacym w DE zycze szybko mijajacych dni,bez stresowy i smutasow!! Oraz nie wiem czy bede miała czas złozycz wam pozniej zyczenia wiec zrobie to teraz !Zdrowych spokonych SWIAT Bozego NARODZENIA!! Wspaniałych prezentow:)) Spokoju!!Miłego dzionka dzis i całego wekendu:)))))))))))))
Dzien doberek wszystki!! Coz dzos w podskokach i doskokach kawy nie pije zaraz herbatke zrobie bo dopiero wstałam niedAwno troche sie pokreciłam po pokoju posciel zmieniłam!!Kochani posostajacym w DE zycze szybko mijajacych dni,bez stresowy i smutasow!! Oraz nie wiem czy bede miała czas złozycz wam pozniej zyczenia wiec zrobie to teraz !Zdrowych spokonych SWIAT Bozego NARODZENIA!! Wspaniałych prezentow:)) Spokoju!!Miłego dzionka dzis i całego wekendu:)))))))))))))
Dzien doberek wszystki!! Coz dzos w podskokach i doskokach kawy nie pije zaraz herbatke zrobie bo dopiero wstałam niedAwno troche sie pokreciłam po pokoju posciel zmieniłam!!Kochani posostajacym w DE zycze szybko mijajacych dni,bez stresowy i smutasow!! Oraz nie wiem czy bede miała czas złozycz wam pozniej zyczenia wiec zrobie to teraz !Zdrowych spokonych SWIAT Bozego NARODZENIA!! Wspaniałych prezentow:)) Spokoju!!Miłego dzionka dzis i całego wekendu:)))))))))))))
Dzien doberek wszystki!! Coz dzos w podskokach i doskokach kawy nie pije zaraz herbatke zrobie bo dopiero wstałam niedAwno troche sie pokreciłam po pokoju posciel zmieniłam!!Kochani posostajacym w DE zycze szybko mijajacych dni,bez stresowy i smutasow!! Oraz nie wiem czy bede miała czas złozycz wam pozniej zyczenia wiec zrobie to teraz !Zdrowych spokonych SWIAT Bozego NARODZENIA!! Wspaniałych prezentow:)) Spokoju!!Miłego dzionka dzis i całego wekendu:)))))))))))))
Wstenga -1/wracasz?
2/ codziennie pańcie przychodzić powinny:)
3/obiadki tez niechby zamówiły na stałe:)
zakochana blondynka,chlopak w Lidlu,wloczka - to tak po nitce do kłebka ha ha
Fajną sytuację właśnie zaliczyłam. Z rańca powitał mnie szalejący durchwall. Potem wszystko według schematu. Przynajmniej tak się zanosiło. Bo próbę opanowania sytuacji w łazience przerwał dzwonek do drzwi. Sklęłam gościa na wszystkie strony, ale drzwi otworzyć musiałam. Na progu młodsza siostra PDP wraz z rodziną. Postanowili mnie pożegnać. W łapce kwiatek i koperta. Wpuściłam do salonu i przeprosiłam. Zgodnie z przewidywaniem łazienka w ciągu chwili zmieniła się w ........... Było bardzo brudno. Rynce mi opadły i znowu poklęłam pod nosem. Na ten moment weszły siostra PDP i jej córka do łazienki. Moja PDP radośnie pomachała do nich gaciami. Gacie były cokolwiek brudne. Panie ewakuowały się nad wyraz szybko. Dalej już poszło z górki. Mycie, pucowanie, prysznice. W końcu obie w szlafrokach pomaszerowałyśmy do gości. Nie obyło się bez kanapeczki dla osłabionego organizmu. Nie wiem czemu, ale goście nic nie chcieli jeść i pić. Nastąpiło pożegnanie. I wręczenie mi koperty. Dużej. Wiem, że w chodząc miały ze sobą małą niebieską kopertę. Ja dostałam sporych rozmiarów, białą. Co prawda słyszałam poruszenie po "wizycie" pań w łazience. I mam wrażenie, że dopiero wtedy dotarło do nich jak wygląda moja praca. Dostałam życzenia, kopertę i kilkakrotne pytanie czy po nowym roku na pewno wrócę. Chyba się obawiają, że mogłyby same musieć się zając panią. Ale mimo niezbyt miłego początku to raczej miły dzień. Dodatkowo nie muszę gotować, bo okazało się że panie zamówiły mi na dzisiaj obiad, żeby się nie musiała już z nim męczyć. Fakt trochę mało czasu mi zostało. A tak mam z głowy i siedzę sobie w kuchni, a obiadek w piekarniku się podgrzewa. Miodzio.
Wstenga -1/wracasz?
2/ codziennie pańcie przychodzić powinny:)
3/obiadki tez niechby zamówiły na stałe:)