Na wyjeździe #18

18 grudnia 2014 18:21 / 1 osobie podoba się ten post
basiaim

Dziękuję, nie zwróciłam uwagi na to,czy takowy automat tu jest.
Ale to takie zadupie,ze może nie być ..... :(

Jeśli nie ma automatu to pozostaje bilet u kierowcy i takie same możliwości((Tageskarte itd)
18 grudnia 2014 18:21
Jolek

Zalezy tez od sasiadow...

Pewnie tak.. Ja mieszkam tak troche za wsia, pod lasem. Jak narazie obok siebie mam jednego sasiada( też napływowego), kilku "wakacyjnych", za droga stałych, ale też byłych "mieszczuchów". Teraz obok zaczyna budowac sie nastepny... może zrobic sie już za gesto:)
18 grudnia 2014 18:23 / 1 osobie podoba się ten post
A czy wiesniak to czlowiek ze wsi?????
18 grudnia 2014 18:26 / 3 osobom podoba się ten post
Haneczka47

A czy wiesniak to czlowiek ze wsi?????

nie kazdy czlowiek ze wsi to wiesniak.sa wiesniaki mieszkajace w miescie....takie moje zdanie..
18 grudnia 2014 18:26 / 1 osobie podoba się ten post
Haneczka47

A czy wiesniak to czlowiek ze wsi?????

nie kazdy czlowiek ze wsi to wiesniak.sa wiesniaki mieszkajace w miescie....takie moje zdanie..
18 grudnia 2014 18:31 / 2 osobom podoba się ten post
Moje tez
zachowanie czleka czyni wiesniakiem
18 grudnia 2014 18:31 / 2 osobom podoba się ten post
ania52

nie kazdy czlowiek ze wsi to wiesniak.sa wiesniaki mieszkajace w miescie....takie moje zdanie..

Pewnie,że są.Tylko w mieście ze względu na dużo większą liczbę ludności, jest mniejsze "zagęszczenie" takowych:)
18 grudnia 2014 18:34
Poprostu o Nich sie nie wie
18 grudnia 2014 18:36
ania52

czekam jestem zainteresowana fest

ich auch :)D
18 grudnia 2014 18:36 / 3 osobom podoba się ten post
Haneczka47

A czy wiesniak to czlowiek ze wsi?????

Ja teoretycznie mieszkam w mieście, ale jak rozmawiam z niektórymi sąsiadami (wcale nie tak starymi) to mam wrażenie, że znalazłam się na głębokiej wsi i to XIX-wiecznej.
18 grudnia 2014 18:54 / 9 osobom podoba się ten post
Miało być w poskarżyjkach, ale postanowiłam wcześniej wyjść i przewietrzyć się, odrobinę zmoknąć, a dopiero potem pisać - i okazało się że to był dobry pomysł, dzięki któremu nie muszę się poskarżać tylko zwyczajnie napiszę jaka ze mnie ciamajda...
Wczoraj po południu polazłam sobie na krótki spacer po drodze weszłam do Lidla bo miałam zachciankę na mandarynki. Przy okazji wpadło mi w oko kilka rzeczy, oleje z orzechów laskowych, włoskich i pistacjowych, Milki w promocji, pierniczki korzenne i włóczki. Te ostatnie piękne i doszłam do wniosku że znów wywalę kasę... Ponieważ byłam bez wózka - wzięłam z kosza karton i pakowałam się do niego, bo w torebce zawsze mam jakąś reklamówkę. Zapłaciłam, powrzucałam do kartonu i poszłam na parapet upchnąć to w foliówce. Po czym poszłam sobie w najlepsze.
Późnym wieczorem rozmawiałam na skype i już chciałam tą włóczkę pokazać, gdy uprzytomniłam sobie że wypakowując zakupy nie miałam jej w reklamówce... Przeszukałam cały pokój i zakamarek kuchenny z lodówką włącznie (a bo to wiadomo co zakochanej blondynce do głowy przyjdzie?) i nic. Trochę byłam wkurzona na samą siebie i postanowiłam dziś iść raz jeszcze, bo oczami wyobraźni już widziałam co z tej włóczki zrobię. Z opakowaniem pod pachą zasuwam do kasy i zaczepił mnie chłopak który wczoraj kasował moje zakupy. Niewiele brakowało bym siadła z wrażenia. Ucieszył się że mnie widzi i poprowadził do nieczynnej kasy po czym wręczył zaginiony worek z włóczką który znalazł wczoraj. Zabrał i czekał kiedy wrócę, a był pewny ze tak będzie bo mnie często widuje.
Są uczciwi ludzie na świecie :)
Ponieważ taki numer odwinęłam sobie w ostatnim czasie po raz drugi to chyba muszę przestać chodzić po sklepach, bo kolejny może być np. portfel... Nie wiem gdzie mam głowę, może rozejrzyjcie się tam obok siebie czy jej nie ma? :)))))))))))))
18 grudnia 2014 18:59 / 2 osobom podoba się ten post
Lili

Miało być w poskarżyjkach, ale postanowiłam wcześniej wyjść i przewietrzyć się, odrobinę zmoknąć, a dopiero potem pisać - i okazało się że to był dobry pomysł, dzięki któremu nie muszę się poskarżać tylko zwyczajnie napiszę jaka ze mnie ciamajda...
Wczoraj po południu polazłam sobie na krótki spacer po drodze weszłam do Lidla bo miałam zachciankę na mandarynki. Przy okazji wpadło mi w oko kilka rzeczy, oleje z orzechów laskowych, włoskich i pistacjowych, Milki w promocji, pierniczki korzenne i włóczki. Te ostatnie piękne i doszłam do wniosku że znów wywalę kasę... Ponieważ byłam bez wózka - wzięłam z kosza karton i pakowałam się do niego, bo w torebce zawsze mam jakąś reklamówkę. Zapłaciłam, powrzucałam do kartonu i poszłam na parapet upchnąć to w foliówce. Po czym poszłam sobie w najlepsze.
Późnym wieczorem rozmawiałam na skype i już chciałam tą włóczkę pokazać, gdy uprzytomniłam sobie że wypakowując zakupy nie miałam jej w reklamówce... Przeszukałam cały pokój i zakamarek kuchenny z lodówką włącznie (a bo to wiadomo co zakochanej blondynce do głowy przyjdzie?) i nic. Trochę byłam wkurzona na samą siebie i postanowiłam dziś iść raz jeszcze, bo oczami wyobraźni już widziałam co z tej włóczki zrobię. Z opakowaniem pod pachą zasuwam do kasy i zaczepił mnie chłopak który wczoraj kasował moje zakupy. Niewiele brakowało bym siadła z wrażenia. Ucieszył się że mnie widzi i poprowadził do nieczynnej kasy po czym wręczył zaginiony worek z włóczką który znalazł wczoraj. Zabrał i czekał kiedy wrócę, a był pewny ze tak będzie bo mnie często widuje.
Są uczciwi ludzie na świecie :)
Ponieważ taki numer odwinęłam sobie w ostatnim czasie po raz drugi to chyba muszę przestać chodzić po sklepach, bo kolejny może być np. portfel... Nie wiem gdzie mam głowę, może rozejrzyjcie się tam obok siebie czy jej nie ma? :)))))))))))))

ja bym powiedziala Ci gdzie :)
18 grudnia 2014 19:01
Haneczka47

Moje tez
zachowanie czleka czyni wiesniakiem

piekne zapisalam sobie
18 grudnia 2014 19:01
Haneczka47

Moje tez
zachowanie czleka czyni wiesniakiem

piekne zapisalam sobie
18 grudnia 2014 19:02 / 4 osobom podoba się ten post
magdalena_k

ja bym powiedziala Ci gdzie :)

Oj, ze wszystkich to Ty musiałaś być pierwsza, moja kochana  :)))))))))))) :*
Pewnie gdzieś na Hauptstrasse :)))