To popraw, w profilu, moja śliczna' maskotko'' już śię szykowałam do porannych życzen "))
To popraw, w profilu, moja śliczna' maskotko'' już śię szykowałam do porannych życzen "))
Lawenda, przywołuje Cię do porządku. Jaka piwnica ?
Moja sznowna Ciocia mająca lat tyle co ja + 19 - jest tak szykowna kobietką, że ja do pięt Jej nie dorastam - i zawsze tak było. Umie sie kobietka "nosić" - mimo swoich lat jest ciągle interesującą, ciekawą KOBIETĄ. Sukieneczki, falbaneczki i kolory (teraz turkusowy) - to jej domena. Wygląda jak zadbana kobieta - i wiek nie ma tu nic do tego. Też bym tak chciała.
Dobrze ma w profilu, to ja źle obliczyłam, albo Ty liczysz tak samo jak ja, że dzisiaj już 30 :-)
Czuję się przywołana do porządku. :DDDDDD
Dziękuję benitko, umiesz poprawić humor. :)
A, ja już sama nie wiem, ha, ha wychodzi na to, że Agrafka ma urodziny 1-kwietnia. Tak?
Aleśmy namieszały z Jej urodzinami :-). Jak będzie przez trzy dni dostawać życzenia urodzinowe, to będzie to nasza wina :-), albo zasługa :-)
Hehehe,to wszystko przez to myślenie wyjazdowe. Dla nas dzień się kończy jak pdp pójdzie spać:))))
Witam:)...Bardzo dawno już nic nie napisałam, ale ciągle często tu zaglądam i czytam wasze wpisy...Piszę w tym wątku, bo myślę, że jest odpowiedni.Moje ostatnie wpisy, były w zeszłym roku.Pisałam wtedy, że postanowiłam zmienić swoje życie.Praca opiekunki jest bardzo ciężka.Wszyscy wiemy, że nie mowa tu o wysiłku fizycznym.Ta praca wykańcza psychicznie.To takie nasze małe, prywatne więzienie...i daje mnóstwo czasu na takie różne przemyślenia.Wtedy pisałam wam, że zaczęłam ćwiczyć i chodzić z kijkami.Z rozmiaru 48 zrobił się 42.Dzisiaj jest 40 i waga się utrzymuje...Paliłam wtedy e-papierosa ...od października nie palę nic...waga troszkę na początku skakała, ale udało się ...i wróciła do normy.Najbardziej jednak chciałam zmienić pracę...Uczyłam się języka na kursach internetowych.Zrobiłam kurs na Buusu i Etutor.Ten drugi kurs naprawdę polecam.Pisałam też , że moje dzieci są dorosłe, dwie córki jeszcze studiują, ale już na studiach magisterskich.Postanowiłam pogonić męża alkoholika i zacząć życie od nowa.UDAŁO się:) Od listopada pracuję jako asystentka osób niepełnosprawnych.Mam swoje mieszkanie i mam z powrotem swoje życie,moje, a nie podopiecznych.Moja praca jest podobna, ale inna.Przede wszystkim pracuję z młodymi ludźmi, niepełnosprawnymi często tylko fizycznie nie umysłowo.Oni chodzą do szkoły, do pracy, a my im pomagamy normalnie żyć.Są weseli, pełni woli życia, pogodni i roześmiani, pomimo swej niepełnosprawności.Mieszkają w kilkuosobowych grupach, a my , pracownicy jesteśmy dla nich jak rodzina zastępcza...Częściej spotykam się z moją rodziną w PL i sama jestem teraz spokojna, pogodna i szczęśliwa...Piszę to, żeby powiedzieć wam, że jeżeli się bardzo chce...jeżeli wyznaczy się sobie jakiś cel, to powoli, małymi kroczkami, ale można go zrealizować, trzeba tylko bardzo chcieć.Pozdrawiam :)))
Witam:)...Bardzo dawno już nic nie napisałam, ale ciągle często tu zaglądam i czytam wasze wpisy...Piszę w tym wątku, bo myślę, że jest odpowiedni.Moje ostatnie wpisy, były w zeszłym roku.Pisałam wtedy, że postanowiłam zmienić swoje życie.Praca opiekunki jest bardzo ciężka.Wszyscy wiemy, że nie mowa tu o wysiłku fizycznym.Ta praca wykańcza psychicznie.To takie nasze małe, prywatne więzienie...i daje mnóstwo czasu na takie różne przemyślenia.Wtedy pisałam wam, że zaczęłam ćwiczyć i chodzić z kijkami.Z rozmiaru 48 zrobił się 42.Dzisiaj jest 40 i waga się utrzymuje...Paliłam wtedy e-papierosa ...od października nie palę nic...waga troszkę na początku skakała, ale udało się ...i wróciła do normy.Najbardziej jednak chciałam zmienić pracę...Uczyłam się języka na kursach internetowych.Zrobiłam kurs na Buusu i Etutor.Ten drugi kurs naprawdę polecam.Pisałam też , że moje dzieci są dorosłe, dwie córki jeszcze studiują, ale już na studiach magisterskich.Postanowiłam pogonić męża alkoholika i zacząć życie od nowa.UDAŁO się:) Od listopada pracuję jako asystentka osób niepełnosprawnych.Mam swoje mieszkanie i mam z powrotem swoje życie,moje, a nie podopiecznych.Moja praca jest podobna, ale inna.Przede wszystkim pracuję z młodymi ludźmi, niepełnosprawnymi często tylko fizycznie nie umysłowo.Oni chodzą do szkoły, do pracy, a my im pomagamy normalnie żyć.Są weseli, pełni woli życia, pogodni i roześmiani, pomimo swej niepełnosprawności.Mieszkają w kilkuosobowych grupach, a my , pracownicy jesteśmy dla nich jak rodzina zastępcza...Częściej spotykam się z moją rodziną w PL i sama jestem teraz spokojna, pogodna i szczęśliwa...Piszę to, żeby powiedzieć wam, że jeżeli się bardzo chce...jeżeli wyznaczy się sobie jakiś cel, to powoli, małymi kroczkami, ale można go zrealizować, trzeba tylko bardzo chcieć.Pozdrawiam :)))
Witam:)...Bardzo dawno już nic nie napisałam, ale ciągle często tu zaglądam i czytam wasze wpisy...Piszę w tym wątku, bo myślę, że jest odpowiedni.Moje ostatnie wpisy, były w zeszłym roku.Pisałam wtedy, że postanowiłam zmienić swoje życie.Praca opiekunki jest bardzo ciężka.Wszyscy wiemy, że nie mowa tu o wysiłku fizycznym.Ta praca wykańcza psychicznie.To takie nasze małe, prywatne więzienie...i daje mnóstwo czasu na takie różne przemyślenia.Wtedy pisałam wam, że zaczęłam ćwiczyć i chodzić z kijkami.Z rozmiaru 48 zrobił się 42.Dzisiaj jest 40 i waga się utrzymuje...Paliłam wtedy e-papierosa ...od października nie palę nic...waga troszkę na początku skakała, ale udało się ...i wróciła do normy.Najbardziej jednak chciałam zmienić pracę...Uczyłam się języka na kursach internetowych.Zrobiłam kurs na Buusu i Etutor.Ten drugi kurs naprawdę polecam.Pisałam też , że moje dzieci są dorosłe, dwie córki jeszcze studiują, ale już na studiach magisterskich.Postanowiłam pogonić męża alkoholika i zacząć życie od nowa.UDAŁO się:) Od listopada pracuję jako asystentka osób niepełnosprawnych.Mam swoje mieszkanie i mam z powrotem swoje życie,moje, a nie podopiecznych.Moja praca jest podobna, ale inna.Przede wszystkim pracuję z młodymi ludźmi, niepełnosprawnymi często tylko fizycznie nie umysłowo.Oni chodzą do szkoły, do pracy, a my im pomagamy normalnie żyć.Są weseli, pełni woli życia, pogodni i roześmiani, pomimo swej niepełnosprawności.Mieszkają w kilkuosobowych grupach, a my , pracownicy jesteśmy dla nich jak rodzina zastępcza...Częściej spotykam się z moją rodziną w PL i sama jestem teraz spokojna, pogodna i szczęśliwa...Piszę to, żeby powiedzieć wam, że jeżeli się bardzo chce...jeżeli wyznaczy się sobie jakiś cel, to powoli, małymi kroczkami, ale można go zrealizować, trzeba tylko bardzo chcieć.Pozdrawiam :)))
Chciałam pochwalić naszą Koleżankę mzap88 za Jej bloga. Zdolniacha i ukłony i brawo !!! Będe korzystac z przepisów,:)