Upiekłam dziś sernik,robię wyłącznie z przepisu Salazar bo wychodzi najlepszy jak dotychczas robiłam i lewie się powstrzymuję żeby go nie zeżreć,bo ma być na święta :)
dziś wyciągnęlam wreszcie dziadziusia na spacer wózkiem,bo do tej pory bardzo się zapierał i nie chciał na niego siadać,wstydzi się bardzo swojego kalectwa. Przy okazji dziadziuś pokazał mi swoje autko w garażu,jest to ślicznie utrzymane BMW 520i. Pochwaliłam się,że mam prawo jazdy i jak będzie chciał to mogę go powozić :))
Słuchajcie,mam dylemat: od rana po naszym ogrodzie i wogóle wokół domu kręci się cudny rasowy kocur z nieziemsko zielonymi oczami. Miauczy biedak raz pod drzwiami wejściowymi a raz pod tarasowymi i serce mi pęka z tego powodu,bo wiem że nie powinnam go do domu wpuszczać bo to przecież nie nasz kot. Nie wiem,czy ktoś z sąsiadów wyjechał i o kotku zapomniał,czy celowo go wypuścił...Boję się,że jak go wpuszczę to ktoś mnie o złodziejstwo posądzi. Co mam robic?
