Na wyjeździe #22

03 kwietnia 2015 16:40 / 6 osobom podoba się ten post
Ona_Lisa

Agrafko, ja miałam tak kiedyś. Chodziłyśmy razem z podopieczną na zakupy. Ja wkładałam do koszyka, Ona wyciągała!
Na drugi dzien masła zabrakło do kolacij, bo wyciągneła z koszyka.  Dlatego już nie chcę takich ''dyrygentów'' co to lepiej wiedzą, ale nic nie wiedzą, bo zapomną za chwile, ale rozkazują nadal. haa

Na drugi raz już będę wiedziała. Cóż, trzeba się przekonać na własnej skórze, żeby więcej nie  popełnić tego samego błędu. Rozmawiałam z córką pdp i ona bardzo się przejęła tą sytuacją, pytała mnie czy nie za dużo pracuję, czy na pewno wszystko jest w porządku, jak się tu czuje. I co najważniejsze nie próbuje mnie ustawiać jak jej matka. Z jedzeniem też sięw miarę poprawiło. Może nawet do uratowania byłaby ta stella. Dla rodziny to też nowa sytuacja, bo dotychczas pdp była mobilna i dopiero od niedawna leży w łóżku. Pierwsza opiekunka była tu krótko, teraz jestem ja i widzę, że córka się obawia, żebym ja też nie uciekła. Nikt nie chce zostać z pdp hehehe.
03 kwietnia 2015 16:54 / 6 osobom podoba się ten post
Mam, czego chciałam. Wolnego czasu aż za dużo, bo zaczyna mi się nudzić. Moja pańcia idzie sobie na pakoje, a ja od posiłku do posiłku staram się jakoś sobie ten czas wypełnić.
Jak pisałam Wam wcześniej mimo, że w poprzednim miescu żle mi nie było, to zachciało mi się znów zmian. Miałam dziadka i babcię z Alzheimerem. Babcia niestety musiała być pod ścisłą kontrolą, no i to właśnie zdecydowało, że zmykam stamtąd.
Ta nasz praca, to istne wariatkowo. Mam na myśli to, że zmieniamy tych naszych podopiecznych, a oni są tak estremalnie różni. Najpierw opiekuję się babcią, która jest jak dziecko, a teraz mam inteligentną damę, która wymaga ode mnie zupełnie innego podejścia. Nasza praca, to prawdziwe studium ludzkich charakterów. Myślę sobie, że ważne jest w tej robocie oprócz umiejętności i doświadczenia w pielęgnowaniu ludzi starszych lub chorych, także przygotowanie psychologiczne. Cdn.
03 kwietnia 2015 17:15 / 12 osobom podoba się ten post
Do mojej babci wnuczek przyszedl. Tak sie zastanawiam, czy on rzeczywiscie taki przystojny, czy na bezrybiu jestem:)
03 kwietnia 2015 17:22 / 9 osobom podoba się ten post
Tak, Wichurrka, jak zostaniesz u niej jeszcze dłużej, to w krasnalu w ogrodzie dojrzysz faceta. Ja tak mam. Jeszcze mi się czasem zdaje, ze puszcza do mnie oko.
03 kwietnia 2015 17:25 / 7 osobom podoba się ten post
fado

Mam, czego chciałam. Wolnego czasu aż za dużo, bo zaczyna mi się nudzić. Moja pańcia idzie sobie na pakoje, a ja od posiłku do posiłku staram się jakoś sobie ten czas wypełnić.
Jak pisałam Wam wcześniej mimo, że w poprzednim miescu żle mi nie było, to zachciało mi się znów zmian. Miałam dziadka i babcię z Alzheimerem. Babcia niestety musiała być pod ścisłą kontrolą, no i to właśnie zdecydowało, że zmykam stamtąd.
Ta nasz praca, to istne wariatkowo. Mam na myśli to, że zmieniamy tych naszych podopiecznych, a oni są tak estremalnie różni. Najpierw opiekuję się babcią, która jest jak dziecko, a teraz mam inteligentną damę, która wymaga ode mnie zupełnie innego podejścia. Nasza praca, to prawdziwe studium ludzkich charakterów. Myślę sobie, że ważne jest w tej robocie oprócz umiejętności i doświadczenia w pielęgnowaniu ludzi starszych lub chorych, także przygotowanie psychologiczne. Cdn.

Fado, ja mam "spiącą królewnę"....Budzi się tylko na jedzenie i siusianie :))
Ja mam cały dzień dla siebie.
I powiem Ci, jeżeli mam wybierać między :
1/ zarobić i sie nie narobić
2/ zarobić i urobić sobie ręce po samą d..........
To zdecydowanie wybieram pierwszą opcję:)))))))
03 kwietnia 2015 17:29 / 2 osobom podoba się ten post
Dziś odczułam potrzebę pójścia do kościoła i wybrałam się do tutejszej katedry na Karfreitagsliturgie .
Ludzi było sporo , ale wszystko dobywało się całkiem inaczej niż w Pl , tak jakoś prościej i skromniej .
Przespacerowałam się też troszkę , obczaiłam gdzie tutaj jest Teatr , bo jutro mamy ugadane spotkanko z naszą formuową Diaraną i jest to zaraz obok Katedry . Więc jutro 15 min spacerku i będę przy Teatrze .
Teraz jeszcze pół godz i zostanę sama z PDP .
03 kwietnia 2015 17:31 / 7 osobom podoba się ten post
wichurra

Do mojej babci wnuczek przyszedl. Tak sie zastanawiam, czy on rzeczywiscie taki przystojny, czy na bezrybiu jestem:)

Kiedy pracowałam w Düren, a tam było wybitnie żeńskie towarzystwo, to każdy mi się podobał:) .Technik z gazowni, pielęgniarze z DRK itp:)
03 kwietnia 2015 17:38 / 2 osobom podoba się ten post
A najbardziej kominiarz;)
03 kwietnia 2015 17:44
slonecznie

Jestem na nowej stelli. Internet na razie z stika, który mam od opiekuna prawnego. Nie jest najgorzej, ale cały czas jestem napięta bardzo. Pdp uprzejma, ale...powinnam od razu po otworzeniu lodówkę zamknąć, bo się psuje, zrobić to tak czy tak i za każdym razem podchodzi do mnie i łapie mnie za rękę, co mi niekoniecznie się podoba. Byłam zestresowana więc jej pozwalałam, ale muszę teraz rękę swoją zabierać. I te agencje...ech! Nie palę i nie toleruję palenia o czym agencja wie, a dali mnie do palącej w salonie i kuchni pdp, więc raczej tego nie widzę, a szkoda, bo przynajmniej na razie nie wydaje się nagorzej. Kasy na razie nie dostałam, jutro mam iść z opiekunem prawnym na zakupy i potem dostać jeszcze 100 euro na zakupy na tydzień i usłyszałam, że jak braknie to dostanę więcej, więc chyba z kasą ok, będzie. Ale jak piszecie w postach wyżej, chyba będzie kipsko w kuchni, bo zostało zaproponowane, żebyśmy z pdp gotowały razem...Na szczęście dziś zjadła na obiad kromkę z serem, bo stwierdziła, że nie chce obiadu. I jeszcze jedna nieścisłość agencji-miał być dom, jest duże, jakieś 100/120metrów mieszkanie z mikro ogródkiem i tarasem. Ogólnie mam wrażenie, że jest tu bardziej napięta atmosfera niż na poprzedniej stelli. Brakuje mi tej możliwości odcięcia się jaką dawało mi to, ze mieszkałam na piętrze a pdp na parterze i, że co dzień zabierała ją córka. Obecna pdp ma potrzebę ruchu, chodzi dużo po mieszkaniu, jest starsza więc robi to głośno, a mnie to stresuje, bo nie umiem w pełni przez to zapomnieć, ze jestem w pracy i odciąć się.

Z tym domem to prawda, takie fizyczne odciecie daje komfort psychiczny. Co do stresu to poczytaj sobie.swoje posty z poczatku pobytu u pierwszej pdp. I nie porownuj pdp. Kazdy czlowiek jest inny, takze pdp. Ona tez pewnie odczuwa niepokoj.powodzenia)
03 kwietnia 2015 17:49 / 2 osobom podoba się ten post
Marta

A najbardziej kominiarz;)

Szczęście do kominiarza, to miała zmienniczka.Zawsze zapowiadał wizytę, kiedy ja na urlop jechałam:). No cóż, nie można mieć wszystkiego:)
03 kwietnia 2015 17:58
Nie no. Rzeczywiscie jest przystojny. Opowiem pozniej:)
03 kwietnia 2015 18:05 / 2 osobom podoba się ten post
A bo tak mi się przypomniała stara dyskusja na forum,o kominiarzu który umie przepychać to i owo.
03 kwietnia 2015 18:16 / 1 osobie podoba się ten post
Ja jedna nogą w domu, a tu Pdp- ną goście nawiedzają. Ona beze mnie ani rusz, więc wiadomo.Teraz czekamy na najważniejszego gościa, czyli moją zmienniczkę, czyli córkę Pdp. Nie będziemy miały dużo czasu na przekazanie, ale to i dobrze. Nie lubię się rozdrabniać.
03 kwietnia 2015 18:19 / 1 osobie podoba się ten post
agrafka

Na drugi raz już będę wiedziała. Cóż, trzeba się przekonać na własnej skórze, żeby więcej nie  popełnić tego samego błędu. Rozmawiałam z córką pdp i ona bardzo się przejęła tą sytuacją, pytała mnie czy nie za dużo pracuję, czy na pewno wszystko jest w porządku, jak się tu czuje. I co najważniejsze nie próbuje mnie ustawiać jak jej matka. Z jedzeniem też sięw miarę poprawiło. Może nawet do uratowania byłaby ta stella. Dla rodziny to też nowa sytuacja, bo dotychczas pdp była mobilna i dopiero od niedawna leży w łóżku. Pierwsza opiekunka była tu krótko, teraz jestem ja i widzę, że córka się obawia, żebym ja też nie uciekła. Nikt nie chce zostać z pdp hehehe.

Dzika satysfakcja ? hi,hi Dobrze,to znaczy że humor Ci się poprawia i zaczynasz widzieć,że Ciebie docenia rodzina. Myślę,ze tak sobie wszystko ustawisz,że być moze tam wrócisz?
03 kwietnia 2015 18:25 / 6 osobom podoba się ten post
Upiekłam dziś sernik,robię wyłącznie z przepisu Salazar bo wychodzi najlepszy jak dotychczas robiłam i lewie się powstrzymuję żeby go nie zeżreć,bo ma być na święta :)
dziś wyciągnęlam wreszcie dziadziusia na spacer wózkiem,bo do tej pory bardzo się zapierał i nie chciał na niego siadać,wstydzi się bardzo swojego kalectwa. Przy okazji dziadziuś pokazał mi swoje autko w garażu,jest to ślicznie utrzymane BMW 520i. Pochwaliłam się,że mam prawo jazdy i jak będzie chciał to mogę go powozić :))
Słuchajcie,mam dylemat: od rana po naszym ogrodzie i wogóle wokół domu kręci się cudny rasowy kocur z nieziemsko zielonymi oczami. Miauczy biedak raz pod drzwiami wejściowymi a raz pod tarasowymi i serce mi pęka z tego powodu,bo wiem że nie powinnam go do domu wpuszczać bo to przecież nie nasz kot. Nie wiem,czy ktoś z sąsiadów wyjechał i o kotku zapomniał,czy celowo go wypuścił...Boję się,że jak go wpuszczę to ktoś mnie o złodziejstwo posądzi. Co mam robic?