Na wyjeździe #22

03 kwietnia 2015 14:17 / 1 osobie podoba się ten post
Marta

Zwłaszcza że pojedzie tam pewnie jakaś naiwna.która będzie myśleć: Jak to fajnie,babcia pomaga gotować będę mieć mniej do zrobienia!
No ,bo naiwnych nie sieją,sami się rodzą:)

haa, właśnie,,,
03 kwietnia 2015 14:20 / 2 osobom podoba się ten post
MeryKy

I będzie jeszcze musiała jeść te naciaprane mimry z mamrami :(

Ach tak, przez Babke, przyrządzone,,, kurde,,, teraz zaskoczyłam dopiero ha, ha, ha
Ale ''bystrzacha ze mnie'
03 kwietnia 2015 14:23 / 2 osobom podoba się ten post
Też mam w walizce żubrówkę dla syna pdp ale jeszcze nie dostał,bo jeszcze sobie nie  zasłużył
03 kwietnia 2015 14:31 / 2 osobom podoba się ten post
Mam jeszcze kiełbasę krakowską:)
03 kwietnia 2015 14:33 / 2 osobom podoba się ten post
Marta

Mam jeszcze kiełbasę krakowską:)

To juz więcej nic nie trzeba,,,ha ha
03 kwietnia 2015 14:39 / 1 osobie podoba się ten post
To ustalajcie dalej świąteczne menu
Mnie obowiązki wzywają tzn popołudniowy rowerek z pdp
03 kwietnia 2015 14:41 / 4 osobom podoba się ten post
Lawenda

Tak sobie z nudów przeglądam oferty i wprawdzie mojego ulubionego entuzjazmu do pracy już w opisach nie spotykam ( a szkoda, uwielbiałam te ogłoszenia), ale inne oferty też bardzo mi się podobają. Kilka dni temu, na innym portalu przeczytałam ogłoszenie, że poszukiwana jest opiekunka do pana Alzheimera ( a ja naiwnie myslałam,że Alzeimer juz dawno umarł, jakże się sromotnie myliłam), a dziś u nas kwiatek w postaci" super" oferty - a w opisie podopieczna, która wtrąca się w gotowanie i trzeba wszystko z nią uzgadniać i w dodatku sama lubi mieszać w garach. Nawet, gdyby złote góry mi obiecywano, to gary na wyjeździe są moje i tylko moje. Dwie baby w kuchni to konflikt pewny, a ja lubię spokój i ciszę. Nie wiem, na czym polega "superowatość" tej oferty, ale zapewne tylko się czepiam. :)

te ich super oferty, ja pojechałam na taką fajną stellę, tylko nikt mi nie powiedział że pan jest bardzo wybredny w jedzeniu i trzeba z nim menu ustalać, po czym i tak mu może nie smakować, więc ja w żadne cuda już nie wierzę, jak masz dobrze trafić to nawet w zwykłej ofercie będziesz mieć super PDP i rodzinę, a jak źle to nawet super oferta nie pomoże 
03 kwietnia 2015 14:50 / 9 osobom podoba się ten post
Ona_Lisa

Opiekunka bedzie miała super 'przechlapane'

Ja tam wymagająca nie jestem, ale trzymam się z dala ofert,gdzie ktoś inny miesza w garach albo gdzie "zakupy robi córka podopiecznej/ego". Dla mnie to ostatnie to jak " pocałunek śmierci", bo wiadomo, czym to sie kończy. Głodowymi racjami, patrzeniem, czy broń boże nie włoży się go koszyka czegoś niepotrzebnego, 3 jogurciki i 2 parówki na tydzień dla 3 osób i tym podobne kwiatki.
 
03 kwietnia 2015 14:52 / 2 osobom podoba się ten post
U babki na podworku,kruk gania kota:)))))))))))))))))))) widze ze nie tylko mi bije na glowke....:))))))))))
03 kwietnia 2015 14:53 / 6 osobom podoba się ten post
Lawenda

Ja tam wymagająca nie jestem, ale trzymam się z dala ofert,gdzie ktoś inny miesza w garach albo gdzie "zakupy robi córka podopiecznej/ego". Dla mnie to ostatnie to jak " pocałunek śmierci", bo wiadomo, czym to sie kończy. Głodowymi racjami, patrzeniem, czy broń boże nie włoży się go koszyka czegoś niepotrzebnego, 3 jogurciki i 2 parówki na tydzień dla 3 osób i tym podobne kwiatki.
 

Tez tak uwazam i podpisuje śię obiema rękami! Nie biorę takich ofert, nie jest mi potrzebny ''dyrygent''
03 kwietnia 2015 15:04 / 6 osobom podoba się ten post
Lawenda

Ja tam wymagająca nie jestem, ale trzymam się z dala ofert,gdzie ktoś inny miesza w garach albo gdzie "zakupy robi córka podopiecznej/ego". Dla mnie to ostatnie to jak " pocałunek śmierci", bo wiadomo, czym to sie kończy. Głodowymi racjami, patrzeniem, czy broń boże nie włoży się go koszyka czegoś niepotrzebnego, 3 jogurciki i 2 parówki na tydzień dla 3 osób i tym podobne kwiatki.
 

Lawenda, gdybyś wcześniej napisała tego posta może nie wybrałabym mojego miejsca. Ale młoda jestem, niedoświadczona i nie wiedziałam czym może grozić brak samodzielności w zakresie zakupów na stelli. Na pewno zapamiętam sobie tę lekcję.
03 kwietnia 2015 15:09 / 2 osobom podoba się ten post
To może i ja się przylącze, też mam żubrowkę :)
03 kwietnia 2015 15:12 / 8 osobom podoba się ten post
agrafka

Lawenda, gdybyś wcześniej napisała tego posta może nie wybrałabym mojego miejsca. Ale młoda jestem, niedoświadczona i nie wiedziałam czym może grozić brak samodzielności w zakresie zakupów na stelli. Na pewno zapamiętam sobie tę lekcję.

Agrafko, ja miałam tak kiedyś. Chodziłyśmy razem z podopieczną na zakupy. Ja wkładałam do koszyka, Ona wyciągała!
Na drugi dzien masła zabrakło do kolacij, bo wyciągneła z koszyka.  Dlatego już nie chcę takich ''dyrygentów'' co to lepiej wiedzą, ale nic nie wiedzą, bo zapomną za chwile, ale rozkazują nadal. haa
03 kwietnia 2015 15:13 / 10 osobom podoba się ten post
Z Dziadkiem buzie się nam nie zamykają . Jemy śniadanie gadamy, obiad i kolacja to samo. Ja później ogarniam jeszcze kuchnię, On siedzi i opowiada. Tematy mamy przedziwne. Ostatnim tematem był: " Co by było, gdyby Hitler miał broń atomową"....
Dziadziuś cały czas jeździł autkiem (92 lata). Autko się popsuło, dobrze, że udało Mu się dojechać do domku. Teraz córka postanowiła, że autka nie będą naprawiać, bo najwyższy czas, aby Dziadek już przestał jeździć (nici z mojej obiecanej wycieczki .... i dobrze, bo miałam lekkie obawy . Za to Dziadkowi spokoju autko nie daje, chodzi dotyka go, poklepuje, jak przyjaciela. W sumie 25 lat wspólnie jeździli. Próbował mnie wciągnąć w te "gorzkie żale" nad autkiem... ale się przeliczył . Zaczął wymyślać przyczyny, możliwe usterki.... Szukał we mnie potwierdzenia wszelakich możliwości.....a ja ignorantka kompletna w temacie aut, chociaż jestem kierowcą, powiedziałam mu, że ja takich rzeczy, to nawet w polskim języku nie znam, a co dopiero w niemieckim . Jedyne rzeczy, które znam w obydwóch językach, to lampy, silnik, hamulec i akumulator . Biedny, niepocieszony był
03 kwietnia 2015 16:39 / 5 osobom podoba się ten post
Jestem na nowej stelli. Internet na razie z stika, który mam od opiekuna prawnego. Nie jest najgorzej, ale cały czas jestem napięta bardzo. Pdp uprzejma, ale...powinnam od razu po otworzeniu lodówkę zamknąć, bo się psuje, zrobić to tak czy tak i za każdym razem podchodzi do mnie i łapie mnie za rękę, co mi niekoniecznie się podoba. Byłam zestresowana więc jej pozwalałam, ale muszę teraz rękę swoją zabierać. I te agencje...ech! Nie palę i nie toleruję palenia o czym agencja wie, a dali mnie do palącej w salonie i kuchni pdp, więc raczej tego nie widzę, a szkoda, bo przynajmniej na razie nie wydaje się nagorzej. Kasy na razie nie dostałam, jutro mam iść z opiekunem prawnym na zakupy i potem dostać jeszcze 100 euro na zakupy na tydzień i usłyszałam, że jak braknie to dostanę więcej, więc chyba z kasą ok, będzie. Ale jak piszecie w postach wyżej, chyba będzie kipsko w kuchni, bo zostało zaproponowane, żebyśmy z pdp gotowały razem...Na szczęście dziś zjadła na obiad kromkę z serem, bo stwierdziła, że nie chce obiadu. I jeszcze jedna nieścisłość agencji-miał być dom, jest duże, jakieś 100/120metrów mieszkanie z mikro ogródkiem i tarasem. Ogólnie mam wrażenie, że jest tu bardziej napięta atmosfera niż na poprzedniej stelli. Brakuje mi tej możliwości odcięcia się jaką dawało mi to, ze mieszkałam na piętrze a pdp na parterze i, że co dzień zabierała ją córka. Obecna pdp ma potrzebę ruchu, chodzi dużo po mieszkaniu, jest starsza więc robi to głośno, a mnie to stresuje, bo nie umiem w pełni przez to zapomnieć, ze jestem w pracy i odciąć się.