04 kwietnia 2015 16:37 / 8 osobom podoba się ten post
Dziewczyny- Wichurra, Ivanilia40, Lena46, Agrafka i Wstenga- dziękuję za wasze zainteresowanie, dzięki temu nie czuję się samotna z moją nie najłatwiejszą sytuacją na stelli. Dzięki wam wiem jak postąpić- macie rację, dam sobie czas do końca przyszłego tygodnia, czyli od wczoraj 10 dni łącznie. Poczułam się tak zainspirowana tym co napisałyście, że zaraz po przeczytaniu z dużym entuzjazmem zrealizowałam to co zaplanowałam wcześniej: mam pauzę, ale do pdp przyszła jej znajoma z wnuczką i psem pdp, którym się opiekuję. Powiedziałam wcześniej, że przyjdę się przywitać, ale dzięki temu co od was przeczytałam byłam w stanie włożyć w to więcej serca. Byłam może z 3 minuty z kobietami, ale to ja zauważyłam jak idą poszłam powiedzieć o tym pdp- jednym słowem: punktuję w jej oczach. Pies pdp nie mieszka z nami, ale jeśli ja będę chciała to może, a pies też staruszek, bo rasowy Cocker Spaniel i ma 16 lat. Ja chyba chcę, bo zwierzaki uwielbiam, ale boję się trochę oceniania z strony pdp moich obowiązków względem psa. Stresuje mnie bardzo to jej ocenianie. Choć dziś powiedziała mi, że nie muszę wychodzić do psa jeśli nie chcę- tak normalnie to powiedziała. Z drugiej strony robi rzeczy, które mi nie pasują. Przykładowo,podaje mi kromkę z tostera gołą ręką, jak akurat jest bliżej go niż ja, czy wyjada makaron gołą ręką prosto z durszla, ale sama nie pozwala, żeby jej np.: posypać spaghetti parmezanem gołą ręką, tylko z torebki. Wiem, że powyższe rzeczy robi, żeby mi ułatwić, ale mi to obrzydza, więc muszę jej delikatnie uwagę zwrócić, żeby nie brała nic gołymi rękoma dla mnie. Jest też despotyczna, chciała mi coś pokazać i podniesionym głosem powiedziała, że już teraz mam iść, a akurat zakupy rozpakowywałam. Nie poszłam oczywiście, bo nie mam zamiaru jej uczyć, że ja na taki ton głosu reaguję, ale jak nie poszłam to oczekiwała ode mnie spowiedzi dlaczego nie poszłam. Pyta się mnie też czemu w polarze po domu chodzę i po prostu wiem, że kryje się za tym sugestia, żebym go zdjęła-ale odpowiadam, że mi zimno i ucinam. I teraz to z czego nie wiem czy się śmiać czy co, ale dziś zatrzymała mnie jak szłam i mówi mi, że nie mogę tak głośno chodzić. Mam ciapcie na grubym gumowym podbiciu, które faktycznie nie są ciche. Mówię jej, ze takie mam papucie i nic z tym nie zrobię, więc kilkanaście chwil potem zaniosła mi do kuchni gumowe klapki i postawiła je na zlewie mówiąc: dziękuję bardzo- sugestia dla mnie, żebym za nią powtórzyła. Nie powtórzyłam. Powiedziałam, ze mogę w nich chodzić, ale żeby ich na zlewie nie stawiała, a ona na to, że są czyste-bo są, ale no-na zlewie? A jak byłam na zakupach z opiekunem prawnym, to zaniosła moje ciapcie do mojego pokoju, bow przedpokoju stać nie mogą. Moje buty też w przedpokoju stać nie mogą-wkurzyło mnie to, ale nic nie powiedziałam, kazała mi je postawić w schowku na mopy! Sama swoich butów w przedpokoju też nie trzyma, w sumie nie wiem gdzie. No i tak to wygląda-ma mnóstwo uwag co, jak, co nie, jak mówię spokojnie od czasu do czasu "nie" to oczekuje wyjaśnienia dlaczego. Stara się być dla mnie miła, mówi mi za wszystko "dziękuję", ale ciągle mnie łapie za rękę albo coś (troszkę rzadziej niż wczoraj), a dziś na zakupach opiekun prawny zasugerował, że na kolejne zakupy mam iść z nią. Gdyby nie to, że mam sporo czasu wolnego to nawet bym się nie zastanawiała. A tak-odpowiadając Agrafka na twoje pytanie to zadeklarowałam się na miesiąc i nie wiem czy zostanę dłużej, mam trochę czasu do namysłu zanim dam odpowiedź agencji, ale jakby nie było dała mnie do palącej pdp, choć mówiłam na początku, że do takiej osoby nie chcę.
Powtarzam swoje wczorajsze słowa: dużo napięcia i zasad w tym domu, ja jestem w miarę asertywna, mówię od czasu do czasu "nie"- nie zawsze wprost, ale zastanawiam się co zrobić, żeby mnie nie dotykała (poza myciem jej i spacerem gdzie jestem w stanie to zaakceptować). Jest to coś co potrzebuję zredukować od razu, bo to są moje fizyczne granice.