Powinnam załozyć temat pt"o pomstę do nieba ...",ale napisze tu co własnie usłyszałam!
Koleżanka/nie z forum/była na wyjeździe aż tydzien,drugi wyjazd,na czarno .Wzięła tygodniówke i zwiała wczoraj wieczorem,dziś do mnie zadzwoniła i opowiedziała na jakie super miejsce trafiła.....
Do opieki dziadek po 80 tce,niby na chodzie ale w sumie w łózku cały czas,wstawał do klo i do posiłków.Zmienniczka przekazała co i jak i pojechała.Kolezanka rano wstała,dziadek myje się z miski przy łózku,kapiel raz na tydzien,naszykowała sobie wszystko,poszła do dziadka,chce sie zabierać do mycia a on na to -nie ,najpierw musisz mi tu i na "ptaszka " pokazuje wymownym ruchem....Oczywiscie się nie zgodziła,awantury trwały do wczoraj ,posrednik olał sprawe ,bo dwie poprzednie nic nie gadałay o tym ,syn dziadka zdziwiony o co jej chodzi,tamte co były nie wnosiły sprzeciwu......Chciał chociaz tygodniowkę doczekać,ale i tak stratna ,bo jej syn wypłacił mniej o zwrot za podróż jaki dostała 1szego dnia...Z nowa zmienniczka się nie zobaczyła bo ja posrednik miał dzis dopiero przywieźc....zostawiła jej kartke na łóżku pod kołdrą o zwyczajch tam panujacych.....No,masakra jakaś....Kolezanka ma 36lat ,te co przed nia były dwie tez mniej więcej w tym wieku bo syn sobie zyczył przed 40tka opiekunki.....
