Na wyjeździe #23

10 kwietnia 2015 11:20 / 1 osobie podoba się ten post
moncherie

Amelko, owszem jest. Ale w PL to Ty musisz urzednika przekonac, ze Ci  sie nalezy. W DE urzednik przekonuje Ciebie:)

Jest takie powiedzenie: nieznajomosc prawa szkodzi. Ale jesli cos przysluguje Tobie z mocy prawa, to nie potrzeba urzednika o niczym przekonywac.
Poza tym, jak ogolnie wiadomo, my Polacy zazdroscic drugiemu potrafimy. Nawet tego, co sie drugiemu prawnie nalezy.
Urzednik tez czlowiek i Polak )
10 kwietnia 2015 11:24 / 3 osobom podoba się ten post
Lawenda

Dzięki za komplement, ale sie nie zgadzam. :)
Ja trudna jestem. :)
 

Trudna nie trudna, ale najwazniejsze, ze jestes tam gdzie potrzeba i na dokladke  o odpowiedniej porze)
10 kwietnia 2015 11:25 / 5 osobom podoba się ten post
amelka

Jest takie powiedzenie: nieznajomosc prawa szkodzi. Ale jesli cos przysluguje Tobie z mocy prawa, to nie potrzeba urzednika o niczym przekonywac.
Poza tym, jak ogolnie wiadomo, my Polacy zazdroscic drugiemu potrafimy. Nawet tego, co sie drugiemu prawnie nalezy.
Urzednik tez czlowiek i Polak :-))

zazdrosc to raz,urzednik tez Polak to dwa a trzy to poprostu mu sie nie chce za 1600 netto po 10 latach pracy w urzedzie dodawac sobie roboty 
Wiec albo wiesz jakie masz prawa albo nikt cie o nich z wlasnej woli o nich nie bedzie informowal.Bo to nowe papiery do przeczytania i podsteplowania
10 kwietnia 2015 11:26 / 2 osobom podoba się ten post
ORIM

Eeeeeeeeeeeeeeeeee tam. Ja to wlasnie virtualnie grzeczny jestem ha ha ha

Kto wie, może w realnym spotkaniu swój na swojego by trafił.
10 kwietnia 2015 11:28 / 3 osobom podoba się ten post
tina 100%

Mnie to w Biedronce żaden facet nie zaczepił;)))

To przestań sie na półki gapić. Wtedy zauważysz tych facetów ;-)
10 kwietnia 2015 11:34 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

wiele kobiet to to samo co prawie kazda,a prawie to nie Żywiec ha ha ha

Aleś Ty sarkastyczny.
10 kwietnia 2015 12:36 / 1 osobie podoba się ten post
ORIM

wiele kobiet to to samo co prawie kazda,a prawie to nie Żywiec ha ha ha

A nie kręci cię ryzyko, że możesz na niespodziankę trafić, hehe;)
10 kwietnia 2015 12:37 / 1 osobie podoba się ten post
Benita

Portfela ?

Bingo:))
10 kwietnia 2015 12:40 / 3 osobom podoba się ten post
tina 100%

A nie kręci cię ryzyko, że możesz na niespodziankę trafić, hehe;)

Byle by to nie byla Kinder niespodzianka hihihi
10 kwietnia 2015 13:16 / 6 osobom podoba się ten post
Dzisiaj cieplo i slonecznie. Ubralam dzieci i siebie odpowiednio do pogody(krotkie rekawki, na wierzch cienkie kurtki) i pojechalismy do pracy. Ingeborg nas wpuscila z usmiechem na ustach, poczekala az sie rozbierzemy, po czym...wyrzucila na zbity pysk. Bo u niej w mieszkaniu jest za zimno, zebysmy tacy nadzy siedzieli. Ingeborg ma w pokoju sliczne duze okno, w ktore przez caly dzien swieci slonce, do tego wlaczone na maksa ogrzewanie... Pokazalam jej termometr, na zewnatrz 30st(w sloncu), wewnatrz ledwie 27. Ale ona i tak wiedziala swoje. W ten sposob jestesmy juz po obiedzie, dzieci zaliczaja poobiednia drzemke i na plac zabaw, na spotkanie z innymi dziecmi z przedszkola, na spokojnie pojdziemy, a nie z jezorem wywalonym na wierzchu:) Jakis plus tego wszystkiego jest. Tylko zastanawiam sie jak ja upalne lato u niej przetrwam....
10 kwietnia 2015 13:45 / 3 osobom podoba się ten post
mynka

nie lubie takich imprez typu swieta czy urodziny,,, z jutrzejszych 50 ur corki pdp sie wymiksowalam,,,zawiezie ich druga corka,,lecz z 85 podopiecznej juz sie nie wywine bo to za 4 dni,,, niestety, wyszywam serwetki recherie wieczorkami, wiem ze jej sie podobaja,,,lub tak mowi,hihi, postanowilam ze wyszyje jej obrus,,, jak jej sie niespodoba walnie w kat lub na sciereczki przerobi,,,wali mnie to... pozdrawiam,, co mam zrobic??? bo druga opcja to taka ze obrus zrobie sobie a jej upieke torta ....

Obrus to zrobisz dla mnie. Nie tam Pdp, bo rzeczywiscie nie pozna sie na tym co piekne i duzo pracy kosztuje i na sciereczki wezmie.
A to profanacja by byla.
10 kwietnia 2015 13:54 / 1 osobie podoba się ten post
moncherie

Slonecznie, nie moge Ci napisac kilku przykladow z mego zycia, bo zaraz bedzie, ze brudy piore. Ja nie mieszkalam nawet z R.a i tak nie potrafilam sie go pozbyc. Nie pil, nie bil mnie, ale przegrywal wszystko co do niego i innych nalezalo. I w koncu zaczynalam z ta jedna torba(bo w sumie to wiecej nie mialam). Bez oszalamiajacego wsparcia rodziny. W PL nie dalabym rady.

Ale jak zaczynalas te znajomosc, to nie wiedzialas o slabosciach przyjaciela?
No bo jesli o tym wiedzialas, to ja takiego juz na wstepie omijam z daleka. Nie angazuje sie, odtracam od razu. Nawet nie patrze w te strone, a co dopiero mowic o reszcie.
Przeciez z latwoscia przewidziec mozna, co w przyszlosci  bedzie.
10 kwietnia 2015 14:27 / 3 osobom podoba się ten post
Omówimy te kwestię taplając się w błocie. :D
Szykuj się.
10 kwietnia 2015 14:32 / 3 osobom podoba się ten post
Zofija

Salzar mam za sobą naprawdę hardcorowe życie (wiem, że wielu czytelników tego forum też). Wiele przeszłam, próbowałam w różny sposób poradzić sobie z moimi problemami. Dzisiaj mogę podwiedzieć,  że  mi się udało, ale nie w taki wyemancypowany sposób,  jaki niektórzy uważają za jedynie słuszny. Mimo, że psychiką ludzką rządzą określone prawa, to każda sytuacja jest inna. Nie można żadnego życia szuflatkować i działać na zasadzie konkretnego Muster. 
O szczegółach moich doświadczeń nie chcę tu i teraz pisać (chociaż już wcześniej dużo napisałam). Wiem jednak co piszę i proszę Cię nie podpuszczaj mnie, bo wyczuwam w Twoim poście jakiś sarkazm i antypatię. To jest jednak Twoja sprawa. Pozdrawiam  

Właśnie nie powinno się czyjegoś życia szufladkować, ale stwierdzeniem "Dziecko nie znasz życia" jednak to zrobiłaś. Takie to lekceważące trochę. Nie neguję tego, że  człowiek starszy więcej doświadczył, jednak czasem młoda osoba, taka jak ja, czy słonecznie mogła więcej przeżyć niż np.czterdziestolatek.
10 kwietnia 2015 14:43 / 3 osobom podoba się ten post
To faktycznie musisz być groźna, bo w Aldim to zawsze miałam "branie" ;)))