Na wyjeździe #23

17 kwietnia 2015 10:11
Żadnej reakcji ......Sama jestem bardzo zdziwiona taka sytuacją .Faktycznie nieprawdopodobne
17 kwietnia 2015 10:16 / 3 osobom podoba się ten post
A mówi się że takie rzeczy tylko w Polsce.
17 kwietnia 2015 10:25 / 4 osobom podoba się ten post
Dagmara

Opowiem wam ciekawą historię, w poniedziałek rano przyjechał do mnie mąż, w czwartek miał wyjechac na nowe miejsce pracy, we wtorek zadzwoniła jego szefowa z niemieckiej agencji, Polka mieszkająca tutaj na stałe, wiedziała, ze jest tu w DE na miejscu u mnie, i mówi Panie Jarku potrzebuje pomocy, opiekunka na nowej steli leży pijana, wiem, ze jest Pan u żony no i takie tam......, ale bardzo Pana proszę, jak będzie wszystko ok może Pan zostać na dłużej jak coś nie tak do czwartku i na swoje miejsce, więc ok zgodził się, zła byłam jak cholera, no bo były inne plany na te 3 dni razem, ale ok, wsiadł w pociąg dojechał do Wurzburga 100 km, szefowa po niego przyjechała i dalsze 60 km razem, dziura zabita dechami, no ok to nie problem, stają pod wskazanym adresem, nadmieniam, że szefowa swojej steli nie widziała wcześniej na oczy, super dom, wyremontowany, wychodzi facet w średnim wieku i mówi, że to trochę dalej, to jakiś siostrzeniec czy bratanek pacjenta, więc ida razem, stoi rudera, no ok, otwieraja drzwi a tam pobojowisko, trudno to opisac nawet, wszędzie puste butelki, tony butelek, ciuchów, śmieci, niebyło nawet jak przejść żeby się nie podtknąć, mówił, ze takiego syfu jeszcze nie widział, ze piwnice to apartamenty w porównaniu z tym domem, smród, zimna woda, łazienka bez światła, bojler zepsuty, popodstawiane słoiki do kapiącej wody, ściany czarne, okna bez widoku na świat, nie ma gdzie swobodnie stanąć, usiąść a co dopiero położyć się, garnki, szklanki, wszytsko nie myte od chyba roku z pozasychanym jedzeniem, to jedno wielkie śmietnisko, dziadek leżący, zdrowy na umyśle, mysliwy, wszedzie pełno cukru, butki do wińska, jedzenie pokupowane owszem ale leżące w tych śmieciach na blatach kuchennych, opiekunka leżąca w niby łóżku jeśli można to tak nazwać dosłownie w śmietnisku, niekumata, nie mogąca utrzymac się na nogach, nos, czoło obdarte, nie ma się co dziwić potykała się na śmietnisku, przyszła jeszcze siostrzenica czy bratanica z dziewczynką 15-16 letnią przynieśc kod do internetu, nowe BMW, markowe ciuchy wszyscy, zdziwieni o co chodzi, uśmiechnięci, oczywiście usłyszeli parę słów od agencji i że jeśli nie posprzątają, chociaż mąż twierdzi, ze samo posprzątanie nic nie da, umowa zostanie zerwana, dziadek z cewnikiem, aparatem tlenowym, dwa razy dziennie pflegedinst, jedzenie to jogurt, słoiczek jak dla dziecka HIPP i winko do popijania przy zażywaniu leków, insuliny, ale to decyzja rodziny, umowa była ze mąż zostanie do czwartku jeśli coś teraz zrobia, przebrali łóżko, nowa pościel, materac strach usiąść, odkurzyli męża pokój, większe śmieci wykopali dosłownie na przedpokój, pojawiły się robaczki i tak po chwili ja z córką mojej podopiecznej pojechałam o 21,30 160 km po męża, umowa niby została zerwana, ale czy na pewno nie wiem, opiekunka zawieziona do biura, bo człowieka na dworcu się nie zostawia, ale nawet nie chciała wcale opuszczac tego przytulnego miejsca, dobrze jej było przecież, całe dnie w łóżeczku, takie to rzeczy się dzieją nawet i tu, nie do pomyślenia i nie do uwierzenia, dziewczyna 36 lat, pierwszy raz, rodzina aż trudno nazwać tych ludzi ludzmi, ale ja męża jeszcze odzyskałam przed kolejną rozłąką :)

O kurwa ! Sorry Moderator ale innego okreslenia nie znalazlem
17 kwietnia 2015 10:37 / 1 osobie podoba się ten post
Pogratulować tylko tej agencji nic więcej. Szefowa też idealna:) Brak słów. Pani,która tam była powinna jak najdalej trzymać się od pracy w zawodzie opiekunki bo najzwyczajniej w świecie jest Panią Nikt!!!
17 kwietnia 2015 12:04 / 1 osobie podoba się ten post
Dagmara

Opowiem wam ciekawą historię, w poniedziałek rano przyjechał do mnie mąż, w czwartek miał wyjechac na nowe miejsce pracy, we wtorek zadzwoniła jego szefowa z niemieckiej agencji, Polka mieszkająca tutaj na stałe, wiedziała, ze jest tu w DE na miejscu u mnie, i mówi Panie Jarku potrzebuje pomocy, opiekunka na nowej steli leży pijana, wiem, ze jest Pan u żony no i takie tam......, ale bardzo Pana proszę, jak będzie wszystko ok może Pan zostać na dłużej jak coś nie tak do czwartku i na swoje miejsce, więc ok zgodził się, zła byłam jak cholera, no bo były inne plany na te 3 dni razem, ale ok, wsiadł w pociąg dojechał do Wurzburga 100 km, szefowa po niego przyjechała i dalsze 60 km razem, dziura zabita dechami, no ok to nie problem, stają pod wskazanym adresem, nadmieniam, że szefowa swojej steli nie widziała wcześniej na oczy, super dom, wyremontowany, wychodzi facet w średnim wieku i mówi, że to trochę dalej, to jakiś siostrzeniec czy bratanek pacjenta, więc ida razem, stoi rudera, no ok, otwieraja drzwi a tam pobojowisko, trudno to opisac nawet, wszędzie puste butelki, tony butelek, ciuchów, śmieci, niebyło nawet jak przejść żeby się nie podtknąć, mówił, ze takiego syfu jeszcze nie widział, ze piwnice to apartamenty w porównaniu z tym domem, smród, zimna woda, łazienka bez światła, bojler zepsuty, popodstawiane słoiki do kapiącej wody, ściany czarne, okna bez widoku na świat, nie ma gdzie swobodnie stanąć, usiąść a co dopiero położyć się, garnki, szklanki, wszytsko nie myte od chyba roku z pozasychanym jedzeniem, to jedno wielkie śmietnisko, dziadek leżący, zdrowy na umyśle, mysliwy, wszedzie pełno cukru, butki do wińska, jedzenie pokupowane owszem ale leżące w tych śmieciach na blatach kuchennych, opiekunka leżąca w niby łóżku jeśli można to tak nazwać dosłownie w śmietnisku, niekumata, nie mogąca utrzymac się na nogach, nos, czoło obdarte, nie ma się co dziwić potykała się na śmietnisku, przyszła jeszcze siostrzenica czy bratanica z dziewczynką 15-16 letnią przynieśc kod do internetu, nowe BMW, markowe ciuchy wszyscy, zdziwieni o co chodzi, uśmiechnięci, oczywiście usłyszeli parę słów od agencji i że jeśli nie posprzątają, chociaż mąż twierdzi, ze samo posprzątanie nic nie da, umowa zostanie zerwana, dziadek z cewnikiem, aparatem tlenowym, dwa razy dziennie pflegedinst, jedzenie to jogurt, słoiczek jak dla dziecka HIPP i winko do popijania przy zażywaniu leków, insuliny, ale to decyzja rodziny, umowa była ze mąż zostanie do czwartku jeśli coś teraz zrobia, przebrali łóżko, nowa pościel, materac strach usiąść, odkurzyli męża pokój, większe śmieci wykopali dosłownie na przedpokój, pojawiły się robaczki i tak po chwili ja z córką mojej podopiecznej pojechałam o 21,30 160 km po męża, umowa niby została zerwana, ale czy na pewno nie wiem, opiekunka zawieziona do biura, bo człowieka na dworcu się nie zostawia, ale nawet nie chciała wcale opuszczac tego przytulnego miejsca, dobrze jej było przecież, całe dnie w łóżeczku, takie to rzeczy się dzieją nawet i tu, nie do pomyślenia i nie do uwierzenia, dziewczyna 36 lat, pierwszy raz, rodzina aż trudno nazwać tych ludzi ludzmi, ale ja męża jeszcze odzyskałam przed kolejną rozłąką :)

Cutuję ten wpis tylko dlatego,żeby nie było pomyłek.Przeczytałam go i jest mi przykro.Ale widzę,że siedmiu osobom to sie podoba:((( więc dyskusja zapowiada się sympatyczna.Kto tu dopatruje sie winy i czyjej? Przeciez mycie okien u pdp to afront,ponizenie.Czy opiekunka miała naprawić bojler?czy ściany czarne malowac?Czy to rodzina zapuściła ten dom? czy pdp był zbieraczem resztek? czy to opiekunka doprowadziła do takiego stanu dom?A jak sie  Pflegedienst dostawał do chorego?bo skoro przychodzili dwa razy dziennie to pewnie obłoznie chory jest.Napisz kto co przeskrobał i czego nie dopełnil.Przeciez to horror taki dom !
17 kwietnia 2015 12:08 / 2 osobom podoba się ten post
Czytam czytam to co Dagmara napisała i jednak czegoś nie rozumiem....
Agencja wysłała opiekunke-alkoholiczke i jeszcze drze sie na rodzinę że zerwą umowę,karzą rodzinie sprzątać
No kurde opiekunka chyba jest odpowiedzialna także za porządek w domu?
To rodzina może zerwać umowę a agencja odpowiada za zachowanie opiekunki?? Albo ja jakaś niekumata jestem?? Rodzina mogłaby nawet do sądu z tym iść,przeciez leżący człowiek bez opieki był...bez opieki a przecież zapłacili za opiekę??
Nie za chlanie opiekunki na umór???
17 kwietnia 2015 12:11 / 4 osobom podoba się ten post
mleczko1

Cutuję ten wpis tylko dlatego,żeby nie było pomyłek.Przeczytałam go i jest mi przykro.Ale widzę,że siedmiu osobom to sie podoba:((( więc dyskusja zapowiada się sympatyczna.Kto tu dopatruje sie winy i czyjej? Przeciez mycie okien u pdp to afront,ponizenie.Czy opiekunka miała naprawić bojler?czy ściany czarne malowac?Czy to rodzina zapuściła ten dom? czy pdp był zbieraczem resztek? czy to opiekunka doprowadziła do takiego stanu dom?A jak sie  Pflegedienst dostawał do chorego?bo skoro przychodzili dwa razy dziennie to pewnie obłoznie chory jest.Napisz kto co przeskrobał i czego nie dopełnil.Przeciez to horror taki dom !

Popieram post, ja zadalbym inne pytanie.... skoro byl taki syf to pflegedienst musi o tym informowac odp. organom, czy chca czy nie, stan pacjenta dodatkowo to wymusza, czemu tego nie zrobili? kolejne pytanie jakim cudem opiekunka zostala tam dluzej niz 5 min - skoro taki stan rzeczy jej nie przeszkadzal to chyba spod smietnika ja zgarneli. I kolejna sprawa dlaczego maz zgodzil sie zostac tam i nie wrocil z szefowa???
17 kwietnia 2015 12:13 / 3 osobom podoba się ten post
Dla mnie to jakieś nieprawdopodobne ,że w takie miejsce przychodziły służby zewnętrzne i nigdzie takiego stanu nie zgłosiły,takie nie niemieckie....A opiekunka -alkoholiczka? ,to mnie jakos to mnie nie dziwi,sporo jest takich pań w naszej robocie....
17 kwietnia 2015 12:15 / 1 osobie podoba się ten post
Rodzina tego starszego pana szukała znanej z doskonalości maslankowej. Maslankowa wolna nie byla, wiec zatrudnli co się dało. Efekty opisała Dagmara. Maslanka teraz bedzie ratować zaniedbanych staruszków.
Milego popołudnia.
17 kwietnia 2015 12:18 / 1 osobie podoba się ten post
kasia63

Dla mnie to jakieś nieprawdopodobne ,że w takie miejsce przychodziły służby zewnętrzne i nigdzie takiego stanu nie zgłosiły,takie nie niemieckie....A opiekunka -alkoholiczka? ,to mnie jakos to mnie nie dziwi,sporo jest takich pań w naszej robocie....

znam taki przypadek i wiem że to rodzina zerwała umowę z agencją a nie agencja z rodziną
 
I naprawdę mieli szczęście że tylko na zerwaniu umowy się skończyło     
17 kwietnia 2015 12:20 / 3 osobom podoba się ten post
IGGA

Rodzina tego starszego pana szukała znanej z doskonalości maslankowej. Maslankowa wolna nie byla, wiec zatrudnli co się dało. Efekty opisała Dagmara. Maslanka teraz bedzie ratować zaniedbanych staruszków.
Milego popołudnia.

Wiem,że Twoj wpis mnie dotyczy.Wytykasz wszystkim barka kultury.A ty jestes jednak robak:((((((
17 kwietnia 2015 12:25 / 3 osobom podoba się ten post
IGGA

Rodzina tego starszego pana szukała znanej z doskonalości maslankowej. Maslankowa wolna nie byla, wiec zatrudnli co się dało. Efekty opisała Dagmara. Maslanka teraz bedzie ratować zaniedbanych staruszków.
Milego popołudnia.

dlugo mnie nie bylo ale widze ze na forum niewiele sie zmienilo ...... szkoda :(
17 kwietnia 2015 12:27 / 4 osobom podoba się ten post
PiotrDominik

Popieram post, ja zadalbym inne pytanie.... skoro byl taki syf to pflegedienst musi o tym informowac odp. organom, czy chca czy nie, stan pacjenta dodatkowo to wymusza, czemu tego nie zrobili? kolejne pytanie jakim cudem opiekunka zostala tam dluzej niz 5 min - skoro taki stan rzeczy jej nie przeszkadzal to chyba spod smietnika ja zgarneli. I kolejna sprawa dlaczego maz zgodzil sie zostac tam i nie wrocil z szefowa???

Podstawowe stwierdzenie! Co to za Firma która wysyła opiekuna w niesprawdzone miejsce? ( dla mnie żadna godna uwagi). Nie wiemy czy dziewczyna wogóle miała kontakt z Firmą. Nie wiemy czy miała co jeść? Ja pewnie jak  bym była nowicjuszką i wpakowaliby mnie w takie g....o pewnie też bym się upiła z rozpaczy. To też jest przestroga dla rozpoczynających pracę w obcym kraju, zawsze trzeba mieć telefon a na nim kasę i Euro w razie potrzeby zwiania gdzie pieprz rośnie.
17 kwietnia 2015 12:28
Andrea wiem ze nie zostal tam, tylko wydaje mi sie ze tu powinna zagrac szefowa i odwiesc go lub zorganizowac transport... jednak wiadomo wiele moglo tam zaistniec...
17 kwietnia 2015 12:29 / 4 osobom podoba się ten post
PiotrDominik

dlugo mnie nie bylo ale widze ze na forum niewiele sie zmienilo ...... szkoda :(

I sie nie zmieni:(((( bo niektorzy po to sie logują,żeby kopnąć inna opiekunke i sie wylogują.Obowiazek spełniony dobrej, uczciwej i warżliweej opiekunki.Czy ja swoim wpisem zniewazyłam kogoś? Zapytałam bo nie mogłam wszystkiego zrozumieć.No to, to chyba wolno nawet maślance.