Na wyjeździe #23

19 kwietnia 2015 09:25 / 6 osobom podoba się ten post
wichurra

Ale miła noc dzisiaj była - śniło mi się, że miałam romans z Kamilem Stochem:) I to tak ze szczegółami wszelkimi się śniło.
I nawet taki chudy w tym śnie nie był i wszystkie koleżanki mi zazdrościły:)

wrocisz do domu to ci narta takie sny z glowy wybija ha ha ha
19 kwietnia 2015 09:34 / 2 osobom podoba się ten post
no nie przerywaj ha ha Grecy sa temperametni i dos impulsywni ha ha
19 kwietnia 2015 09:37 / 2 osobom podoba się ten post
lena46

dagmaro On się nie upija do nieprzytomności ,ale pije codziennie .Chodził na terapie otwarta ,ale  chyba po czterech miesiącach zaczął od początku .W domu nikt nie nadużywał alkoholu ,wiec jakieś bzdury o genetyce to nawet nie chce się czytać .Pieniędzy im nie brakuje ,więc ma otwarty dostęp do alkoholu .Miałam tego nie pisać ale to jest mój brat .Wiem jak z tym walczy ,ale przegrywa .Gdy próbujemy z nim rozmawiać automatycznie unika tematu .Każda z nas chciałby mu pomóc ,ale widzę ,ze On do końca nie jest zdecydowany czy skończyć z tym czy nie .

Tylko współczuć i jemu i rodzinie. Kilka lat temu zmarł od alkoholu mój dobry kolega, za jakiś czas następny, potem mój przyjaciel, a teraz , miesiąc temu, mojej najlepszej przyjaciółki brat. Wszyscy oni byli młodzi i majętni. 42 lata to nie jest wiek na umieranie :(((((((( Ten ostatni był wielokrotnie na terapii zamkniętej, rodzina go wspierała , nic nie pomogło. To byli sympatyczni, dobrzy ludzie. Kulturalni i wykształceni.
Kiedyś czytałam, że skłonność do uzaleznień bierze się z jakiegoś defektu genetycznego czy też deficytu czegoś tam w mózgu człowieka.
Jeden pije okolicznościowo na imprezach przez całe zycie, a drugi wczesniej w ogóle niepijący, staje się alkoholikiem i bez wódki nie może zyć.
Straszne to jest! Mam też przyjaciela, niepijącego od 23 lat alkoholika. Chlał strasznie, po prostu strasznie. W stanie krytycznym matka zawiozła go do zamkniętego ośrodka i na szczęscie to mu zycie uratowało. Skończyl studia, ma firmę, jest bardzo bogaty i teraz pomaga innym wyjsc z nałogu.
Niestety tacy niepijący alkoholicy są dość trudni w zyciu. Oni ciągle uciekają przed pokusą i to dosłownie. Ciągle coś muszą robić, ciągle gdzieś się spieszą, to nie jest łatwe, zyć z taką osobą.
19 kwietnia 2015 09:47 / 1 osobie podoba się ten post
doda1961

Tylko współczuć i jemu i rodzinie. Kilka lat temu zmarł od alkoholu mój dobry kolega, za jakiś czas następny, potem mój przyjaciel, a teraz , miesiąc temu, mojej najlepszej przyjaciółki brat. Wszyscy oni byli młodzi i majętni. 42 lata to nie jest wiek na umieranie :(((((((( Ten ostatni był wielokrotnie na terapii zamkniętej, rodzina go wspierała , nic nie pomogło. To byli sympatyczni, dobrzy ludzie. Kulturalni i wykształceni.
Kiedyś czytałam, że skłonność do uzaleznień bierze się z jakiegoś defektu genetycznego czy też deficytu czegoś tam w mózgu człowieka.
Jeden pije okolicznościowo na imprezach przez całe zycie, a drugi wczesniej w ogóle niepijący, staje się alkoholikiem i bez wódki nie może zyć.
Straszne to jest! Mam też przyjaciela, niepijącego od 23 lat alkoholika. Chlał strasznie, po prostu strasznie. W stanie krytycznym matka zawiozła go do zamkniętego ośrodka i na szczęscie to mu zycie uratowało. Skończyl studia, ma firmę, jest bardzo bogaty i teraz pomaga innym wyjsc z nałogu.
Niestety tacy niepijący alkoholicy są dość trudni w zyciu. Oni ciągle uciekają przed pokusą i to dosłownie. Ciągle coś muszą robić, ciągle gdzieś się spieszą, to nie jest łatwe, zyć z taką osobą.

Tu jest bardzo podobna sytuacja .Ma 40 lat i jest osoba wykształconą .W miarę dobrze zarabia ,żona nie musi pracować .Idzie do pracy jest wszystko dobrze ale gdy tylko wraca do domu to wtedy się zaczyna .Jego zona wszędzie znajduje alkohol ,poukrywany w różnych miejscach .Porostu dramat to co przechodzą .Był moment ,ze sam poddał się terapii i nikt o tym nie wiedział ,ale to było wszystko na krótką chwile
19 kwietnia 2015 09:55 / 2 osobom podoba się ten post
Nie wiem Lena co Ci poradzić. Mówią, że alkoholik musi sięgnąć dna i wtedy albo sie odbije od niego, albo przepadnie. Tutaj jak widzę, jest chyba dopiero początek tej drogi, choć fakt, że brat sam poszedł na terapię rokuje dobrze. Straszne to wszystko, bo alkoholizm to wyniszczenie organizmu aż do zgonu. U jednych idzie to szybciej, u drugich wolniej, ale koniec jest zawsze taki sam. Straszne to:((((( Myslę, że gdyby trafił na dobrego terapeute od uzależnien, ale na prawdę dobrego, to z pewnoscią otrzymałby pomoc.
19 kwietnia 2015 11:39 / 1 osobie podoba się ten post
Alkoholicy niszczą nie tylko siebie, ale też swoich najbliższych, a ci najbliżsi przecież nic złego nie robią. Więc czemu? Biorąc to pod uwagę, dużo bardziej jest mi szkoda rodzin alkoholików, niż ich samych. U mnie w bloku, mieszkała para alkoholików z 2 synami. Chłopcy wychowali się dosłownie na ulicy, rodzice często w ciągu alkoholowym po 3 dni potrafili im drzwi nie otworzyć. Młodszy chłopiec jest moim rówieśnikiem i od czasu do czasu przychodził do nas do mieszkania. Sąsiedzi pomagali jak mogli. Ale niestety, przez tych p...ch alkoholików starszy chłopiec skończył jak skończył-w więzieniu. A matka alkoholiczka z zamożnej rodziny, imprezowiczka- tak zaczęła pić. Kilka lat temu zapici zaprószyli ogień w starym piecyku, który jeszcze mieli w mieszkaniu. Gdyby sąsiedzi w porę nie zareagowali poszedł by w dym cały blok, czyli też moje mieszkanie. I co? Mam zrozumieć zepsutą pannę, zbyt zajętą balangami a potem piciem by dać swoim synom miłość, no i dach nad głową? Dodam, że ta panna miała bardzo kochającego ojca, który próbował ją z tego wyciągnąć jak jeszcze młoda była, ale ona wolała imprezy. Nie, nie jest mi szkoda takich ludzi, bo krzywdzą nie tylko siebie, ale i innych i to tych innych żałuję.
19 kwietnia 2015 11:59 / 2 osobom podoba się ten post
Wracałem wczoraj do PL Sindbadem z Bremerhaven, przez Breme do Hamburga,
Tak na moje oko (na ile poznałem już Opiekunki)
wśród pasażerów naliczyłem około 7 Opiekunek,
Ciekawy jestem czy któreś z Dziewczyn, z Naszego Forum - jechały tym autokarem????
19 kwietnia 2015 12:01 / 3 osobom podoba się ten post
Lena, tak ja ci piszą dziewczyny twój brat musi iść na terapię. Rozumiem cię doskonale, bo mój ojciec też pił. Tylko, tak jak napisała Doda, alkoholik musi sięgnąć dna i wtedy albo się od niego odbije albo przepadnie. Tylko radykalne kroki pomogą, moja mama np. złożyła pozew o rozwód. Wtedy ojciec sam dobrowolnie poddał się terapii i od 7 lat jest spokój, ale to, co się przeżyje przy takim człowieku zostanie w pamięci na zawsze. I też zauważam, że dotyka to nie tylko meneli, a ludzi wykształconych, bardzo inteligentnych, jak mój tata. Ja jestem bardzo wyczulona na alkoholików, mam jakiś radar, nawet jak ta osoba jest trzeźwa to i tak wiem, że ma problem z alhoholem. Trzymaj się kochana, bo długa i bolesna droga przed Tobą.
19 kwietnia 2015 13:17 / 2 osobom podoba się ten post
Dagmara

nic bardziej mylnego :) trzeźwy alkoholik myśli o  tym, zeby się właśnie nie napić :)

To dosc logiczne.
Jednak jak juz wczesniej napisalam, nie mam na mysli kogos, kto zerwal z nalogiem, ale w nim tkwi i tymczasowo nie ma dostepu do "plynu zycia".
Taki ktos mysli wylacznie o tym, zeby sie napic. I szuka przeroznych sposobow na realizacje swojego marzenia.
 
19 kwietnia 2015 13:32 / 1 osobie podoba się ten post
Marta

Jeszcze zależy z czego się to dupsko podciera...tzn czym jest ubrudzone
Ale proszę,nie kontynuujmy już tego tematu;)

Nie kontynuujmy, to po co kontynuujesz?
19 kwietnia 2015 13:36 / 1 osobie podoba się ten post
amelka

To dosc logiczne.
Jednak jak juz wczesniej napisalam, nie mam na mysli kogos, kto zerwal z nalogiem, ale w nim tkwi i tymczasowo nie ma dostepu do "plynu zycia".
Taki ktos mysli wylacznie o tym, zeby sie napic. I szuka przeroznych sposobow na realizacje swojego marzenia.
 

Myślę,że nie można wiedzieć o czym myśli alkoholik nie siedząc mu w głowie,-i nawet najbardziej doświadczony w tym temacie psychiatra nie może tego wiedzieć.
Są i tacy alkoholicy,którzy panicznie boją się tej fazy pijaństwa, unikają wszelkich ku temu okazji bo boją się,że tymn razem skończy się to śmiercią.....ale jak już pójdą w cug to wszystko im jedno.
Pewnym jest tylko jedno,-nikt nie zmusi alko do terapii jeśli on sam tego nie zechce.....tak na prawde nie zechce,a nie tylko na pokaz albo żeby zrobić przyjemność bliskim..bo nic z tego nie będzie.
19 kwietnia 2015 13:44 / 2 osobom podoba się ten post
ewelin1

Myślę,że nie można wiedzieć o czym myśli alkoholik nie siedząc mu w głowie,-i nawet najbardziej doświadczony w tym temacie psychiatra nie może tego wiedzieć.
Są i tacy alkoholicy,którzy panicznie boją się tej fazy pijaństwa, unikają wszelkich ku temu okazji bo boją się,że tymn razem skończy się to śmiercią.....ale jak już pójdą w cug to wszystko im jedno.
Pewnym jest tylko jedno,-nikt nie zmusi alko do terapii jeśli on sam tego nie zechce.....tak na prawde nie zechce,a nie tylko na pokaz albo żeby zrobić przyjemność bliskim..bo nic z tego nie będzie.

Trudny temat.
Nie dla mnie.
Nie zglebiam, bo i po co. Jakos niezbyt mnie to interesuje.
Niezbadane sa zakamarki ludzkiego umyslu.
19 kwietnia 2015 14:10 / 1 osobie podoba się ten post
Lądowanie z " telemarkiem " było ?.....tak tylko pytam , bo nie wiem na ile punktów go ocenić ? Jeśli się spisał to mu same " 20 " można dać ! ))))))))
19 kwietnia 2015 14:16 / 2 osobom podoba się ten post
Arabrab, jak było wiele imprez i wiele się działo, to i wiele telemarków być musiało ;) :D!
 
19 kwietnia 2015 16:40
agrafka

Lena, tak ja ci piszą dziewczyny twój brat musi iść na terapię. Rozumiem cię doskonale, bo mój ojciec też pił. Tylko, tak jak napisała Doda, alkoholik musi sięgnąć dna i wtedy albo się od niego odbije albo przepadnie. Tylko radykalne kroki pomogą, moja mama np. złożyła pozew o rozwód. Wtedy ojciec sam dobrowolnie poddał się terapii i od 7 lat jest spokój, ale to, co się przeżyje przy takim człowieku zostanie w pamięci na zawsze. I też zauważam, że dotyka to nie tylko meneli, a ludzi wykształconych, bardzo inteligentnych, jak mój tata. Ja jestem bardzo wyczulona na alkoholików, mam jakiś radar, nawet jak ta osoba jest trzeźwa to i tak wiem, że ma problem z alhoholem. Trzymaj się kochana, bo długa i bolesna droga przed Tobą.

agrafko dla mnie jest "cichym alkoholikiem "Jest bardzo osoba spokojna ,nie ma w domu z nim problemów .Tak jak pisałam nie upija się i nie pije mocnych trunków .Jego alkohol to piwo .Moja mama mówi ,ze jest wszędzie pochowane ,garaż ,samochód itp. Potrafi po przyjściu z pracy wypić 10 takich piw .Ja nie mieszkam z nim .ale wiem co moja mama przeżywa .W zeszłym roku sam poszedł na terapie ,chodził przez 4 miesiące dzień w dzień .W tej chwili wiem ze powrócił do nałogu i strasznie unika tematu .Gdyby sam dał sobie pomóc inaczej to wszystko by wyglądało .Nie jestem w stanie nawet myśleć  co będzie nadal .Zeby poszedł na terapie ,musi sam chcieć ,bo siłą nic nie zrobimy ........