Podaj adres bo przecież tak w ciemno się nie wybiorę:-)

Podaj adres bo przecież tak w ciemno się nie wybiorę:-)
To przyjedź po mnie tym bicyklem:)))
Ok tylko w koszku a bukiet w ręku będziesz trzymała:adorator:
Wezcie mnie na rurke :-)
Niestety, mój pdp jest przekonany, że wykupił sobie opiekunkę na wyłączność. Powoli mam tego dosyć.Woła mnie kiedy mam przerwę, a kiedy nie reaguję przychodzi do mojego pokoju nie bacząc na to, że śpię. Oczekuje też ode mnie, że niezmiennie będę mu serwować ciasto i kawę o 4 po południu, nawet jeśli z powodu jego wcześniejszych spraw do załatwienia poszłam na przerwę później i np.: do 17 mam wolne. Dziś zrobiłam mu tę kawę i podałam ciasto podczas przerwy szybko i zbieram się do wyjścia do koleżanki, bo mam jeszcze 50 minut, a on mnie woła-bo coś tam. Zignorowałam to, bo w życiu bym się od niego nie uwolniła i poszłam. Wychodzę potem od koleżanki-opiekunki, a pod jej domem-tylko po przeciwnej stronie czeka on i skoro zobaczył, że wyszłam szybko zawraca, żebym go nie widziała. Wpienia mnie takie coś strasznie! Nic mu nie powiedziałam, że go widziałam, ale to jest chore. Oczekuje, że będę mu mówić za każdym razem jak wychodzę i, że już jestem- jak mam przerwę też mam się meldować (poza przerwą to rozumiem)- czuję, że się tu duszę i cieszę się, że zmieniam stellę od piątku. Nie jest też tak, że młode opiekunki mają jakiegoś pecha czy coś, ale tak, że agencje celowo posyłają je na miny, by zapchać nimi dziury. Tak było na 100% w moim przypadku teraz, a że nie zgodziłam się na 1000 i jeszcze 1 obowiązek jak sądzono (no bo młoda=naiwna) to jestem odsyłana, z czego się akurat cieszę. No mówię wam, że kurna mnie trafiło, jak go dziś zobaczyłam pod domem koleżanki, ale wejść tam i odwiedzić leżącego kolegę, który prosił mnie by mojemu pdp o odwiedzinach wspomnieć- nie odwiedził. Co za powalony człowiek, nie cierpię kontroli i despotyzmu jakkolwiek muszę je tolerować w tej pracy. Gwoli ścisłości- mój pdp jest w pełni władz umysłowych.
Niestety, mój pdp jest przekonany, że wykupił sobie opiekunkę na wyłączność. Powoli mam tego dosyć.Woła mnie kiedy mam przerwę, a kiedy nie reaguję przychodzi do mojego pokoju nie bacząc na to, że śpię. Oczekuje też ode mnie, że niezmiennie będę mu serwować ciasto i kawę o 4 po południu, nawet jeśli z powodu jego wcześniejszych spraw do załatwienia poszłam na przerwę później i np.: do 17 mam wolne. Dziś zrobiłam mu tę kawę i podałam ciasto podczas przerwy szybko i zbieram się do wyjścia do koleżanki, bo mam jeszcze 50 minut, a on mnie woła-bo coś tam. Zignorowałam to, bo w życiu bym się od niego nie uwolniła i poszłam. Wychodzę potem od koleżanki-opiekunki, a pod jej domem-tylko po przeciwnej stronie czeka on i skoro zobaczył, że wyszłam szybko zawraca, żebym go nie widziała. Wpienia mnie takie coś strasznie! Nic mu nie powiedziałam, że go widziałam, ale to jest chore. Oczekuje, że będę mu mówić za każdym razem jak wychodzę i, że już jestem- jak mam przerwę też mam się meldować (poza przerwą to rozumiem)- czuję, że się tu duszę i cieszę się, że zmieniam stellę od piątku. Nie jest też tak, że młode opiekunki mają jakiegoś pecha czy coś, ale tak, że agencje celowo posyłają je na miny, by zapchać nimi dziury. Tak było na 100% w moim przypadku teraz, a że nie zgodziłam się na 1000 i jeszcze 1 obowiązek jak sądzono (no bo młoda=naiwna) to jestem odsyłana, z czego się akurat cieszę. No mówię wam, że kurna mnie trafiło, jak go dziś zobaczyłam pod domem koleżanki, ale wejść tam i odwiedzić leżącego kolegę, który prosił mnie by mojemu pdp o odwiedzinach wspomnieć- nie odwiedził. Co za powalony człowiek, nie cierpię kontroli i despotyzmu jakkolwiek muszę je tolerować w tej pracy. Gwoli ścisłości- mój pdp jest w pełni władz umysłowych.
magmab
Opiekunka
Postów: 1286
Lubianych postów: 882
Przyjaciół: 42
14 czerwca 2015 11:47 / 2 osobom podoba się ten post Cytat
tak jak co niedziela albo restauracja przyjeżdża albo my do restauracji jedziemy ;))) nie ma stania przy garach ołłł jeeee
Wklejam twoj wpis,zeby nie zasmiecać tematu o gotowaniu.Nie lubie jeżdzić do restauracji mam awersje.Na jednej ze sztel jeżdziłam siedem razy w tygodniu i kazdy raz do innej.W jednej była dobra Leber Knodel Suppe w innej ryba a w innej jeszcze cos innego.I tak jeździliśmy codziennie od restauracji do restauracji.Franz za kierownicą, bo to jego samochód moja pdp obok na przednim siedzeniu i fakt włączenia sie do ruchu stanowił nie lada gratkę.Pani z mocno zaawansowana demencja mowiła "droga wolna" a jej przyjaciel (92 lata) wjeżdżał z rozpędu na skrzyżowanie.Siedziałam skulona, żadna perswazja nie pomogła,żeby zwolnił czy żeby sie zatrzymał.Myślałam tylko,że prazent ktory kupiłam dla wnuczki pewnie przepadnie.................bo kto go dostarczy:-( ale jakos udało się przetrać te wyjazdy.Szczęśliwie zakończyłam prace na tej szteli i sama prezent dostarczyłam do domu.
To miało wielki wpływ na moje zniechęcenie do jadania obiadów w restauracjach.
Kochana Aniu ;) nie mam wyjścia mój podopieczny uwielbia takie jedzenie. A przyznaje Ci w kolejnej rzeczy racje ja na te jedzenie patrzeć już nie mogę i nie jem dzięki czemu skorzystał na tym mój tłusty brzusio i zamawiam sobie tylko jakąś pyszną sałatke ;). Plusem tego jest że nie trzeba stać przy garach ;) bo nie lubie gotować ;(
No ja dziękuję za takie ''wolne'' Przerwa jak zwykle.Potem co chwile ktoś przyjeżdżał.I za kazdym razem kawa i ciasto,potem mycie.Ufff. Jeszcze wizyta trwa i obawiam się,że to jeszcze nie koniec.:-(
Mają dziesięcioro dzieci a tutaj dzisiaj jest Dzień Matki. Dotychczas przyjęłam siedmioro:swiety:
Posiedziec z nimi ciezko pomimo tego,że naprawde są mili ale przeszkadza bariera jezykowa:-(