Na wyjeździe #26

07 lipca 2015 09:47 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko1

Wyznaję zasadę,że nie raz trzeba troszę podkolorować.Kazdy z nas chce usłyszeć coś na co czeka.Stosuję to też w opiece.Czesto bywa,ze schorowany czlowiek pyta jak dzisiaj wygladam? mówie: dzisiaj dużo lepiej niz wczoraj.Przeciez widzę,że te parę słow dodaje sił pdp robi się znosniejszy,milszy.Jeżeli to moje malutkie kłamstwo daje komus przyjemnośc to dlaczego mam tego nie zrobić?

Odnosnie rozmów z mężem staram sie go wysłuchać i chociaz jego wielki problem wydaje mi sie "prozą życia" współczuję i pocieszę.Nigdy moj wyjazd nie jest poświęceniem z mojej strony raczej uważam,że ten kto pozostaje w domu ma nawał obowiązków żadnego wsparcia  i ciągle się waha w podejmowaniu decyzji, bo wie,że będzie osadzony po naszym powrocie.A te decyzje często dotyczą naszego wspólnego życia kręca sie w okół wspolnych spraw i probemów.

Mam ten luksus,że w kazdej chwili mogę rozmowę przerwać - pdp wzywa - i ochłonąć jesli jest denerwująca.Zawsze kończę rozmowę miłym słowem,żeby pożnej nie rozmyślać mogłam to inaczej powiedzieć.Sprawy sporne w ktorym mam odmienne zdania załatwiamy po moim  przyjeżdzie.Siadamy przy stole i gadamy.Tak kieruję rozmową,żeby to mąż podjął decyzje (ale moją).

No... o nawale obowiązków u mojego męża to powiedzieć nie mogę.W każdym razie po pracy właśnie chyba ma za dużo czasu i bombarduje mnie linkami do piosenek i jeszcze tłumaczenia tekstów do tego. A prędzej będzie z koziej d..y trąbka niż ze mnie romantyczka.
Rozmowę też staram się konczyć miłym słowem, ale kiedy słyszę np.: no tak, dzis poświęciłaś mi tylko 34 minuty i 23 sekundy, to normalnie     eksploduję . On o tym wszystkim wie, że to takie płachty na byka na mnie i ciągle mi je przed oczy. Pewnie chce utrzymać moją adrenalinę na wysokim poziomie.
Najlepiej, jak nasza rozmowa zaczyna się od słów: wiesz, mamy problem, bo... Zanim usłyszę, co to za problem, to od razu koryguję, że to pewnie żaden problem, tylko nowa sytuacja, w której trzeba się odnaleźć, a problem to dopiero będzie, jak tego nie zrobimy.
Ale i tak kocham te rozmowy, jak nie wiem co!
07 lipca 2015 09:48 / 1 osobie podoba się ten post
Lawenda

Informuje wszem i wobec,że jeśli ktoś do tej pory uważał mnie za inteligentną osobę to radzę zmienic zdanie. Idiotka - to mało powiedziane.
Są upały od kilku dni, prawda? Spać nie można od gorąca, prawda?
No to co robi, albo czego nie robi idiotka, kiedy panują 37 stopniowe upały ( temperatura u nas z przedwczoraj)?
Otóż ciężka idiotka nie sprawdza,że niesamowita gorącość w  mieszkanku na górze, gdzie mieszka nie wynika - jak idiotka sądziła - z nagrzanego dachu, tylko z - uwaga, czekam na tarabany - niewyłączonego ogrzewania.... Dopiero przed sekundą a i to przypadkiem dotknęłam pieca grzewczego.
Czekam na słowa uznania dla mojej głupoty.

Masz talent hihihi, ale teraz wiesz, ze jestes ,, nierozpuszczalna" I wytrzymasz najwieksze upaly 
07 lipca 2015 10:46 / 3 osobom podoba się ten post
No to bilet zamknięty. Teraz tylko do soboty wytrzymać :) pogoda nie do zniesienia w głowie mi tupie od rana.
07 lipca 2015 10:55
Mało czytam ostatnio i mniej piszę. U mnie trochę się pokomplikowało. Przyjechałam do Dziadka, więcej pracy mam z Babcią.
Jak przyjechałam, Babcia miała siniec na twarzy, spuchnięte oko. Okazało się, że tydzień przed moim przyjazdem straciła równowagę (Parkinson) i przewróciła się na beton.
Miała prześwietlenie i lekarze stwierdzili też, że ma zwichnięty staw biodrowy. Plastry przeciwbólowe nie pomagały.
Córka zapisała mamę na CT, dowiedzieliśmy się, że Babcia ma złamany kręgosłup. Nie powinna dźwigać, chodzić ale Ona nie chce słyszeć. Pani neurolog właśnie zadzwoniła, że być może uda się "skleić" Babci kręgosłup płynnym gipsem podawanym strzykawką bezpośrednio w to miejsce. Ma to być w warunkach ambulatoryjnych i wróci do domu, ale co później? Miałyście z czymś takim do czynienia? Będzie musiała leżeć?
07 lipca 2015 10:56 / 3 osobom podoba się ten post
izanami

No to bilet zamknięty. Teraz tylko do soboty wytrzymać :) pogoda nie do zniesienia w głowie mi tupie od rana.

Ja zamknęłam sobie bilet wczoraj.Wyjazd do Polski w czwartek 16 lipca ,z Ulm o 15 h.Cieszę się bardzo.I dalej Czekam na narodziny mojej pierwszej wnuczki.Nie mogę się na niczym skupić.Synowa już od tygodnia w Klinice ,a wczoraj mieli działać.Ale ją wiem ,to nie piekarnia.No i tak sobie Czekam.A telefon milczy.
07 lipca 2015 11:00
Lawenda

Dziękuję, kochana !!!!
:-)

Dziwne ,że termostat nie zadziałał.U mnie też piec pracuje ,bo słyszę go ,ale wszędzie danfosy poskręcane ,tylko w jednym jest zepsuty,ale wszystko jest chłodne.
07 lipca 2015 11:02 / 1 osobie podoba się ten post
teresadd

Ja zamknęłam sobie bilet wczoraj.Wyjazd do Polski w czwartek 16 lipca ,z Ulm o 15 h.Cieszę się bardzo.I dalej Czekam na narodziny mojej pierwszej wnuczki.Nie mogę się na niczym skupić.Synowa już od tygodnia w Klinice ,a wczoraj mieli działać.Ale ją wiem ,to nie piekarnia.No i tak sobie Czekam.A telefon milczy.

Będzie dobrze ;) tylko w szpitalu zawsze wszystko trwa, a nam się wydaje że w nieskończoność. Życzę aby wszystko się dobrze ułożyło a wnuczka urodziła się zdrowa, a synowa dobrze się czuła po porodzie. Bo wiem z doświadczenia że to też jest bardzo ważne :)
07 lipca 2015 11:13 / 1 osobie podoba się ten post
teresadd

Ja zamknęłam sobie bilet wczoraj.Wyjazd do Polski w czwartek 16 lipca ,z Ulm o 15 h.Cieszę się bardzo.I dalej Czekam na narodziny mojej pierwszej wnuczki.Nie mogę się na niczym skupić.Synowa już od tygodnia w Klinice ,a wczoraj mieli działać.Ale ją wiem ,to nie piekarnia.No i tak sobie Czekam.A telefon milczy.

Bedzie dobrze czytalam ze tera przy porodzie mozna bajki opowiadac i wszystko na luzie,bo w koncu NFZ pokrywa znieczulenie,ktore kazdej kobiecie sie nalezalo juz dawno.Trzymam kciuki i rob zapasy bo wpadam na impre  
07 lipca 2015 11:22 / 1 osobie podoba się ten post
Annika

Mało czytam ostatnio i mniej piszę. U mnie trochę się pokomplikowało. Przyjechałam do Dziadka, więcej pracy mam z Babcią.
Jak przyjechałam, Babcia miała siniec na twarzy, spuchnięte oko. Okazało się, że tydzień przed moim przyjazdem straciła równowagę (Parkinson) i przewróciła się na beton.
Miała prześwietlenie i lekarze stwierdzili też, że ma zwichnięty staw biodrowy. Plastry przeciwbólowe nie pomagały.
Córka zapisała mamę na CT, dowiedzieliśmy się, że Babcia ma złamany kręgosłup. Nie powinna dźwigać, chodzić ale Ona nie chce słyszeć. Pani neurolog właśnie zadzwoniła, że być może uda się "skleić" Babci kręgosłup płynnym gipsem podawanym strzykawką bezpośrednio w to miejsce. Ma to być w warunkach ambulatoryjnych i wróci do domu, ale co później? Miałyście z czymś takim do czynienia? Będzie musiała leżeć?

Annika, jeśli to jest kompresyjne złamanie kręgosłupa ( a na to wygląda, skoro ma fizyczną możliwość poruszania się) to babcia po powrocie do domu nie będzie musiała leżeć, niemniej powinna się bardzo oszczędzać, tak jak wyżej pisałaś że mówiła lekarka... Żadnnego dźwigania, podnoszenia, nienaturalnych pozycji ciała, szybkiego nerwowego chodzenia itd...
Zabieg cementowania nazywa się  "wertebroplastyka" i jest dość skuteczna jeśli pacjent współpracuje. Jeśli natomiast w/w jest oporny na sugestie lekarza dotyczące leczenia to proces potrafi się "trochę" przeciągnąć...
Wiem coś na ten temat, bo mam z tym do czynienia w moim własnym rodzinnym domu...
07 lipca 2015 11:24 / 2 osobom podoba się ten post
teresadd

Dziwne ,że termostat nie zadziałał.U mnie też piec pracuje ,bo słyszę go ,ale wszędzie danfosy poskręcane ,tylko w jednym jest zepsuty,ale wszystko jest chłodne.

Termostat był na zero, ale to stary trup, tak spokojnie z 50 lat ma i jak się go fizycznie nie wyciągnie z kontaktu, to będzie grzał. Zabawne, że w zimie grzał ledwo, ledwo, za to teraz daje czadu.
Nadal grzeje, bo zmagazynował ciepło, ale juz jutro powinno byc lepiej.
A ja się dziwiłam,czemu noc, pomimo otwartych okien nie przynosiła ukojenia.
07 lipca 2015 11:31 / 4 osobom podoba się ten post
teresadd

Ja zamknęłam sobie bilet wczoraj.Wyjazd do Polski w czwartek 16 lipca ,z Ulm o 15 h.Cieszę się bardzo.I dalej Czekam na narodziny mojej pierwszej wnuczki.Nie mogę się na niczym skupić.Synowa już od tygodnia w Klinice ,a wczoraj mieli działać.Ale ją wiem ,to nie piekarnia.No i tak sobie Czekam.A telefon milczy.

Tereska nie martw się! Wszystko będzie dobrze  ....tym bardziej, że synowa już w klinice.
Ja prawie o samo przeżywałam od 15.06. .....u chrześnicy w Strasburgu - upały okropne, ona już nie dawała rady .....ani chodzić, ani spać ....2 tygodnie po terminie, bóle co chwila - ale klinika stwierdziła ze dopiero jak bóle będą bez przerwy co najmniej 3 godzinne, wtedy ją przyjmą. Jej po 2,5 godz. odchodziły ....i za godzinę to samo.... w końcu wylądowała w klinice - po długim i cięzkim porodzie zakończonym cesarką, wreszcie córeczka przyszła na świat!
Najważniejsze, że i Mama i mała Ania zdrowe 
Co prawda malutka daje do wiwatu -całe dnie i noce- a Asia po cesarce ma troszkę problemów.....ale już po !!!
Mam juz nawet całą kolekcję zdjęć 
07 lipca 2015 12:03 / 5 osobom podoba się ten post
Lawenda

Informuje wszem i wobec,że jeśli ktoś do tej pory uważał mnie za inteligentną osobę to radzę zmienic zdanie. Idiotka - to mało powiedziane.
Są upały od kilku dni, prawda? Spać nie można od gorąca, prawda?
No to co robi, albo czego nie robi idiotka, kiedy panują 37 stopniowe upały ( temperatura u nas z przedwczoraj)?
Otóż ciężka idiotka nie sprawdza,że niesamowita gorącość w  mieszkanku na górze, gdzie mieszka nie wynika - jak idiotka sądziła - z nagrzanego dachu, tylko z - uwaga, czekam na tarabany - niewyłączonego ogrzewania.... Dopiero przed sekundą a i to przypadkiem dotknęłam pieca grzewczego.
Czekam na słowa uznania dla mojej głupoty.

To ja się wpisuje na listę inteligentnych inaczej. Dzisiaj odkryłam to samo w łazience. Nie mogłam się nadziwic dlaczego jest tak gorąco hahahaha. I nic z tym nie mogę zrobić. Samo grzeje !!!  Cholera jasna stare rupiecie.
07 lipca 2015 12:21 / 4 osobom podoba się ten post
Mycha

To ja się wpisuje na listę inteligentnych inaczej. Dzisiaj odkryłam to samo w łazience. Nie mogłam się nadziwic dlaczego jest tak gorąco hahahaha. I nic z tym nie mogę zrobić. Samo grzeje !!!  Cholera jasna stare rupiecie.

:)
Ja mam w pokoju obecnie 34 stopnie. Siedzę goła.
07 lipca 2015 14:05 / 1 osobie podoba się ten post
Lili

Annika, jeśli to jest kompresyjne złamanie kręgosłupa ( a na to wygląda, skoro ma fizyczną możliwość poruszania się) to babcia po powrocie do domu nie będzie musiała leżeć, niemniej powinna się bardzo oszczędzać, tak jak wyżej pisałaś że mówiła lekarka... Żadnnego dźwigania, podnoszenia, nienaturalnych pozycji ciała, szybkiego nerwowego chodzenia itd...
Zabieg cementowania nazywa się  "wertebroplastyka" i jest dość skuteczna jeśli pacjent współpracuje. Jeśli natomiast w/w jest oporny na sugestie lekarza dotyczące leczenia to proces potrafi się "trochę" przeciągnąć...
Wiem coś na ten temat, bo mam z tym do czynienia w moim własnym rodzinnym domu...

Lili, dziękuję za odpowiedź . Cieżko widzę tą współpracę Babci. Ona ma motorek w pupie
07 lipca 2015 15:02 / 1 osobie podoba się ten post
Lawenda

:)
Ja mam w pokoju obecnie 34 stopnie. Siedzę goła.

Dzisiaj nie jest źle ale ostatnio schładzałam się albo leżąc na podłodze albo w kabinie prysznicowej. Ale sprawdza mi się leżenie plackiem na podłodze. No jedną rączka mogę się wachlowac ;-) Bogu dzięki koczą się te upały. Nawet czasu wolnego nie "wybierałam" bo nie miałam siły.