No a ja myślałam, że tylko mnie o takiej barbarzyńskiej porze wydzwaniają. Wczoraj miałam wolne i "oko potrenowałam" to mnie coś chciało trafić bo ciągle mnie budzili.
No a ja myślałam, że tylko mnie o takiej barbarzyńskiej porze wydzwaniają. Wczoraj miałam wolne i "oko potrenowałam" to mnie coś chciało trafić bo ciągle mnie budzili.
Wróciłam do domciu. Moja przyjaciółka miała dla ścisłości udar pnia mózgu - nie wylew jak mnie mąż poinformował. Nie jest źle. Oczywiście wiedziała po co jadę :-) chciała tego, bo ona ma skłonności do ukrywania prawdy przed samą sobą. A ja to widzę, wiem i wywlekam na światło dzienne :lol2: Ode mnie przyjmuje to bardzo dobrze a od innych niekoniecznie. W tym przypadku okłamywanie siebie, strach i ukryta obawa nie jest na miejscu. Brutalnie i z czułością o jej odczucia :przytula: powyciągałam jej wszystko !! Tylko MY tak potrafimy !! Przeanalizowałyśmy wszystkie warianty zachowań i powrotu do zdrowia. Teraz wiem, że da sobie radę. Ona jest uparta i silna ale jej upór nie zawsze wybiera właściwe ścieżki.
Witam koleżanki i kolegów .
Dawno nic nie pisałam , ale czytam Was czasem .
Co u mnie , a więc siedzę w pl , pracuję , zajmuję się domkiem i dziećmi .
Mam w końcu czas dla rodziny , wypady na ryby i do lasu .
Wracam z pracy często zmeczona jak koń , ale codziennie wracam do rodzinki i to jest super .
Pozdrowionka
Cześć Wam!
Wczoraj z małym pośligiem dotarłam do domu.
Dziewczy rejs z Sindbadem będę wspomniać koszmarnie - mało miejsca w autobusie! Jakiś dramat, jestem niska i się męczyłam, gnaty bolą, kręgosłup, zagłówki to jakaś porażka.
Także z 15 - godzinnej podróży, spałam może dwie?
Do tego pilotka miała jakiś konflikt natury osobistej z kierowcą, więc miałam "zaszczyt" wszystkiego słuchać.... do tego spoźnili się 20 min! Ludzie stali jak kołki na przystanku, a zimno było że hej.
Ogólnie jestem na nie. Także więcej się wrąbać w Sindbada nie dam.
Niebawem wybywam do miasta, czas zaliczyć bank, poźniej kantor a potem w drogę. Śmigam na WŚ do rodziny.
To tyle narazie.
Trzymajcie się ciepło
Mzap nie strasz bo ja skazana na Sindbada z moich stron nic innego nie jeździ.
Najważniejsze że już w domu na pewno ma ci kto masaż rozluźniający zrobić :-)
Miłego wypoczynku
Cześć Wam!
Wczoraj z małym pośligiem dotarłam do domu.
Dziewczy rejs z Sindbadem będę wspomniać koszmarnie - mało miejsca w autobusie! Jakiś dramat, jestem niska i się męczyłam, gnaty bolą, kręgosłup, zagłówki to jakaś porażka.
Także z 15 - godzinnej podróży, spałam może dwie?
Do tego pilotka miała jakiś konflikt natury osobistej z kierowcą, więc miałam "zaszczyt" wszystkiego słuchać.... do tego spoźnili się 20 min! Ludzie stali jak kołki na przystanku, a zimno było że hej.
Ogólnie jestem na nie. Także więcej się wrąbać w Sindbada nie dam.
Niebawem wybywam do miasta, czas zaliczyć bank, poźniej kantor a potem w drogę. Śmigam na WŚ do rodziny.
To tyle narazie.
Trzymajcie się ciepło