A co się wkłada do mikrofali......jak nie plastik...?????
A co się wkłada do mikrofali......jak nie plastik...?????
Z tym plastykiem to też ostrożnie ,bo fajnie się topi w mikrofali.Już to trenowałam.Smród był dwa dni w chałupie.Teraz to patrzę ,czy aby nadaje się do mikrofali.Taką byłam rozgarnięta.Ale co tam z dwadzieścia lat temu mogłam nie wiedzieć.A w Berlinie to było.
Może......ale ja w domu miałam mikrofalę od 25 lat i sobie nie przypominam, żebym z plastikem miała jakieś problemy....no chyba, że tłuszcz....w plastiku..
za to sreberka fanie pstrykają.... Teraz po remoncie pozbyłam się mikrofali.......
Nie w temacie, ale do Anerik :-)
3sat pokazyje teraz Puszczę Białowieską.
Ja się pochwalę (a może powinanm się pokajać). PDP przesunęła świętowanie urodzin na następną niedzielę. Ja jednak z przezorności upiekłam jedno ciasto, czym uratowałam jej honor. Naturalnie, że po południu przyjeżdżli goście z gratulacjami. Ja też złożyłam jej rano życzenia i wręczyłąm kwiat orchideę, który mnie kosztował całe 10€. Wszystko byłoby cacy, gdyby moja PDP i jej rodzinka mnie lekko nie wkurzały.
Zdążyłam ogarnąć wszystko po obiedzie, a zaraz około 14.00 zjawiła się córka, za pół godziny kolejne 2 osoby, a po 15.00 miał przyjechać pewien pan. Ok, zaserwowałam im poczęstunek kawowo-ciastowy, posiedziałam trochę z nimi. Przed 15.00 chciałam się wybrać na przysługującą mi przerwę (m.in. do kościoła). Córeczka jednak zaproblemowała (hihi, udało mi się zbudować nowe słowo) moje plany. Nagle chciała szybko zawinąć się do domu, a matki nie można zostawić samej na górze, gdzie się gościli, no i pozostali goście..... Grzecznie, acz stanowczo powiedziłam, że ja wychodzę, a taki problem powinna sama rozwiązać.
Gdy wróciłam do domu przed 17.00 tego towarzystwa już nie było. Natomiast zastałam innych gości - wnuczkę z przyjacielem i ich maleńkim dzieckiem. Przywitałam się z nimi, zakręciłam kilka minut, pogugałam do dzieciątka i wycofałam się do sąsiedniego pokoju z moim laptopkiem. W końcu PDP jest zaopiekowana i ma dość atrakcji. Po pewnym czasie słyszłam, że burczy na mnie do wnuczki. Zignorowałam to. Jednak po kilku minutach zawołała mnie bardzo niemiłym tonem i rozkazała, abym przygotowała kolację dla wszystkich. Gościom powinnam zaserwować pozostałą z obiadu pieczeń z indyka (była bardzo dobra). Tego było delikatnie mówiąc za dużo. Tę pieczeń planowałam wykorzystać do jutrzejszego obiadu i też dość stanowczym tonem im to oznajmiłam. Zirytowana PDP odpowiedziała, że jutro mogę zrobić coś innego.
Nie dyskutowałam więcej, tylko poszłam przygotować kolację, ale z czegoś innego. Na szczęście wnuczka jest rozsądną kobietą, zna zapędy i charakterek Omy, więc kategorycznie zanegowała jej pomysły, mówiąc, że oni nie chcą zostać na kolacji, że muszą jechać do domu, bo dziecko jest zmęczone i marudzi. Nie błagałam ich, aby zostali. Tym samym problem się rozwiązał.
A ja cierpię dziś na bezsenność i mam chwilę to się pochwalę i przy okazji inną osóbkę z forum. Otóż poznałam przesympatyczną TakąJą i choć tylko na "fonie" to i tak było miło poznać. Szkoda że tak rzadko możemy nawiązać kontakt w "realu". Pozdrawiam wszystkie NSK, NSB i panów także ;-)
A ja cierpię dziś na bezsenność i mam chwilę to się pochwalę i przy okazji inną osóbkę z forum. Otóż poznałam przesympatyczną TakąJą i choć tylko na "fonie" to i tak było miło poznać. Szkoda że tak rzadko możemy nawiązać kontakt w "realu". Pozdrawiam wszystkie NSK, NSB i panów także ;-)
:yeah:Znam osobiście potwierdzam że sympatyczna,do tego ładna i zgrabna kobitka:-) No i jeszcze fajnego męża ma :-)
Pochwalę się, że był Syn Podopiecznej dał mi śliczną zawartośc w kopercie i referencje, oraz
przepyszne ciasto, gdzie On je kupuje to nie wiem? wspaniałe było.
Fajny dzien miałam, w Sobotę drugi Syn ma odwiedzic,,,,? :-):-):-)