Oto jak moga nas rozbawic nasi podopieczni

15 września 2014 20:44 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Dir auch to nie, bo do obcych nie mówimy na ty:)

Racja. De to nie USA )
15 września 2014 21:24 / 1 osobie podoba się ten post
A ja Ci powiem Wichurrka, że chyba nie wszyscy Niemcy o tym wiedzą, że tu nie Ameryka i nie mówi się obcym per Du. Na samym początku złapałam tu nerwa, bo rodzinka bez pytania mnie o zgodę przeszła ze mną na Ty. Nie usłyszałam od nich propozycji: Mówmy sobie nawzajem po imieniu. Tak było często w poprzednich rodzinach. Dla mnie to znak jak mnie szanują. Po tym, ja oczywiście też natychmiast przeszłam na Du, chociaż dzieci babci są w wieku moich rodziców. Nie spodobało mi się to bardzo.
15 września 2014 21:33
fado

A ja Ci powiem Wichurrka, że chyba nie wszyscy Niemcy o tym wiedzą, że tu nie Ameryka i nie mówi się obcym per Du. Na samym początku złapałam tu nerwa, bo rodzinka bez pytania mnie o zgodę przeszła ze mną na Ty. Nie usłyszałam od nich propozycji: Mówmy sobie nawzajem po imieniu. Tak było często w poprzednich rodzinach. Dla mnie to znak jak mnie szanują. Po tym, ja oczywiście też natychmiast przeszłam na Du, chociaż dzieci babci są w wieku moich rodziców. Nie spodobało mi się to bardzo.

W Bawarii -szczególnie u tych prawdziwych, rodowitych bawarczyków- typowe jest dukanie :))) czyli mówienie wszystkim "na Ty"
15 września 2014 21:42
W Barii też byłam, ale tam właśnie rodzina, jak Bóg przykazał, pierwsza zaproponowała: Mówimy sobie na Ty. A tu, waląc mi prosto z mostu Du, poczułam się jak obywatel drugiej kategorii, którego nie trzeba pytać o zgodę. Towarzystwu nie brakuje chyba obycia, bo to inżynierowie i doktorzy. Pewnie myślą, że te tytuły dają im takie prawo. Nadęci i zarozumiali ludzie. Na szczęście babuszka jest okej i nie wsadzają nam tu nosa.
15 września 2014 21:47
fado

W Barii też byłam, ale tam właśnie rodzina, jak Bóg przykazał, pierwsza zaproponowała: Mówimy sobie na Ty. A tu, waląc mi prosto z mostu Du, poczułam się jak obywatel drugiej kategorii, którego nie trzeba pytać o zgodę. Towarzystwu nie brakuje chyba obycia, bo to inżynierowie i doktorzy. Pewnie myślą, że te tytuły dają im takie prawo. Nadęci i zarozumiali ludzie. Na szczęście babuszka jest okej i nie wsadzają nam tu nosa.

To jak oni Tobie "Du" to Ty im też! Zasada jest prosta, no chyba, że różnica  wieku jest olbrzymia. Mój POP zwraca się do mnie po imieniu a ja jemu "per pan" mówię. Ale on jest o wiele starszy od mojego taty:) ...a poza tym ja fajniej (czyt. młodziej) się czuję:)
15 września 2014 21:49 / 1 osobie podoba się ten post
fado

W Barii też byłam, ale tam właśnie rodzina, jak Bóg przykazał, pierwsza zaproponowała: Mówimy sobie na Ty. A tu, waląc mi prosto z mostu Du, poczułam się jak obywatel drugiej kategorii, którego nie trzeba pytać o zgodę. Towarzystwu nie brakuje chyba obycia, bo to inżynierowie i doktorzy. Pewnie myślą, że te tytuły dają im takie prawo. Nadęci i zarozumiali ludzie. Na szczęście babuszka jest okej i nie wsadzają nam tu nosa.

aaaaaaaaaaa to chyba inna inszość :)))
czyli po prostu brak kultury ....nadęty inżynier czy doktor chce cię traktować jak służbę :(
 
Do mnie (Bawaria) od razu wystartowano na Du ...i z miejsca przeproszono i wyjaśniono, ze u nich to typowe, nie "paniuje" nikt nikomu (zresztą to się potwierdziło na 2gim wyjeździe i z sąsiadami). Z niektórymi zostałam na Du ...z innymi wolałam per Sie.
15 września 2014 21:50
Mojej babci tez mówię Pani, a ona mi po imieniu, które muszę jej przypominać. No ale babcia jest tu na innych prawach, dla niej obowiązkowo taryfa ulgowa.
15 września 2014 21:50
Różnie to z nimi jest. Na Bawarii zauważyłam, że dzieci do wszystkich na ty mówią. Też mi się to nie podobało.
Z dorosłymi nie rzuciło mi się to w uszy.
Ogólnie to co poznawałam Niemców, to byliśmy na pan, albo pytali, czy możemy na ty przejść.
Raz mnie tylko facet w sklepie oburzył - kasjer - własnie bezceremonialnie mówiąc mi na ty, ale to odosobniony przypadek był.
15 września 2014 21:53
fado

Mojej babci tez mówię Pani, a ona mi po imieniu, które muszę jej przypominać. No ale babcia jest tu na innych prawach, dla niej obowiązkowo taryfa ulgowa.

To calkiem, jakbym moja babcie widziala. Z rodzina jestem na ty, ale grzecznie mi to zaproponowali
15 września 2014 22:01 / 1 osobie podoba się ten post
wichurra

Różnie to z nimi jest. Na Bawarii zauważyłam, że dzieci do wszystkich na ty mówią. Też mi się to nie podobało.
Z dorosłymi nie rzuciło mi się to w uszy.
Ogólnie to co poznawałam Niemców, to byliśmy na pan, albo pytali, czy możemy na ty przejść.
Raz mnie tylko facet w sklepie oburzył - kasjer - własnie bezceremonialnie mówiąc mi na ty, ale to odosobniony przypadek był.

Jest tak wichurka jest ....tylko na tej prawdziwej Bawarii.
To są barzdzo otwarci ludzie i nie można tu mówić o braku kultury.....taki jest ich styl; np. spacerujesz gdzieś w głuszy (pola/lasy/góry) i mija cię nieznajomy bawarczyk - na pewno cie pozdrowi Grüß Gott i często zagada jak starego znajomego i to per Du.
 
Inaczej już jest z młodzieżą i ludnością napływową.
Zresztą od wielu bawarczyków słyszałam, że Monachium to już nie Bawaria :)))))
 
15 września 2014 22:03
Ja byłam w okolicach Ingolstadt i to z 15 lat temu ostatnio, więc już w sumie tak dobrze nie pamiętam:)
20 listopada 2014 20:02 / 1 osobie podoba się ten post
Pdp synowa przyszla ktoregos dnia do nas w odwiedziny ze swoja roczna wnuczka.Nie mialam czym tego dziecka zabawic.Mialam w szafie lalke,bo kupilam jako prezent dla swojej wnuczki.Pokazalam to malej mowiac,,das ist popo,,.Synowa popatrzyla na mnie i,,was? -zapytala.Popo jest -pokazala reka za siebie i poprawila mnie.Wiedzialam ze lalka to puppe,ale jakos tak mi to popo wydarlo sie z ust.A co tam ,troche zblizone.Jak Niemcy musieli by choc troche mowicpo naszemu to powstalby nowy jezyk swiata.
20 listopada 2014 20:10
Kurcze ;-/// przeczytałam wszystko od początki i nie znalazłam "śmiesznych sytuacji" ;-//
20 listopada 2014 20:32 / 4 osobom podoba się ten post
fado

W Barii też byłam, ale tam właśnie rodzina, jak Bóg przykazał, pierwsza zaproponowała: Mówimy sobie na Ty. A tu, waląc mi prosto z mostu Du, poczułam się jak obywatel drugiej kategorii, którego nie trzeba pytać o zgodę. Towarzystwu nie brakuje chyba obycia, bo to inżynierowie i doktorzy. Pewnie myślą, że te tytuły dają im takie prawo. Nadęci i zarozumiali ludzie. Na szczęście babuszka jest okej i nie wsadzają nam tu nosa.

Tak ale mysle, ze nie masz powodu do zlego samopoczucia z powodu du.
To ze ktos jest inz. czy dr nie zmienia faktu, ze takze zwracasz sie do niego per du.
Na pewno nie mysla tak jak sie Tobie wydaje. Zapewne nawet nie przypuszczaja, ze Ty tak to odbierasz .-))
 
A smieszne sytuacje sa wtedy, gdy PDP zapytuje - a jak to nazywa sie po polsku ?
Mowie, a On powtarza. Ale tego nie ma mozliwosci opisac )
20 listopada 2014 21:18 / 1 osobie podoba się ten post
Mycha

Kurcze ;-/// przeczytałam wszystko od początki i nie znalazłam "śmiesznych sytuacji" ;-//

Opisz własne :):):):):)