17 kwietnia 2014 15:14 / 2 osobom podoba się ten post
mleczko47piszesz o swojej kasie tak myślę a jak piszesz to pisz dokladnie i nie przekręcaj słów szwindler to kombinator a nie oszust, ja kombinuje żeby nie zwiariować,zeby wrocic do domu psychicznie nie przestawiona.Pracuj sobie za bardzo uczciwe pieniadze to nie moja wina ze masz 1100 i też nie moja wina że nie masz emerytury.Ja nie licze cudzych pieniedzy a ogrodnik moze sobie zarobić tyle co ja przez poł roku ja mu nie płace wiec co mi do tego.Nikomu nie zazdroszcze pieniedzy.Kazdy ma tyle na ile zasługuje.
mleczko Twój post skierowany do mnie był bardzo nieprzyjemny.Każdy z nas ma stresy w tej pracy ale to nie powód, by atakować innych,.Nie każdy ma tyle jak piszesz na ile zasługuje.Często jest to po prostu zbieg okoliczności, łut szczęścia czy brak ciśnienia na zarabianie natychmiastowe pieniędzy bo np komornik w domu.
Tak, to prawda do emerytury mam lekko licząc jakieś 27 lat.Nie mam zamiaru całe życie być opiekunką.To stan przejściowy, który pozwolił mi wyjść z kłopotów finansowych w PL, do których doprowadziła polityka finansowa firmy w której pracowałam na normalniej umowie na czas nieokreślony, z płatnym urlopem i 13 pensją i premiami. :-/.
Ja mam zupełnie inną sytuację osobistą i zawodową i bardzo dobrze znoszę pobyt w DE.Nie jeżdżę tu na siłe, ani za karę, ani bo muszę.Być może wiąże z tym krajem swoją przyszłość osobistą i zawodową.Bez problemu posluguje się językiem niemieckim, ale mimo to chcę się zapisac na bezpłatny kurs dla obcokrajowców w VHS.
Bardzo dużo osób pracuje w agencji za 1000 - 1100e.Wystarczy podzwonić za pracą w Polsce.No właśnie w Polsce, bo na miejscu w DE już jest inaczej.Niestety wiele kobiet szuk pracy przez polskie agencje, z których niestety nie wszystkie są uczciwe, bo nie są instytucją charytatywną, która chce ulżyć biednym niemieckim dziadkom i zdesperowanym kobietom, ale zarabiają na tym konkretne pieniądze.Są to takie kwoty,że nawet z ryzykiem kontroli z Pństwowej Inspekcji PRacy czy Urzędu Skarbowego mają to wliczone w koszty.Może z czasem agencja podwyższa, i to zależy która, ale na początek na pewno nie rzuca takimi sumami.Sytuacja na rynku od pewnego czasu się zmieniła i agencje się wycwaniły.Opiekunek poszukujących pracy też nie brakuje ( dzięki cudownej sytuacji ekonomicznej w kraju) i niekoniecznie ze słabym niemieckim.
Dobrze wiesz,że poprzednio pracowałam na gewerbe w AT i niestey warunki zatrudnienia w AT i w DE róznią się przy prowadzeniu działalności.Jeśli jesteś osobą która chce korzystać z kindergel, chce być zameldowana w DE to automatycznie musi się ubezpieczyć w Niemieckiej Kasie Zdrowia.Musi też sobie założyć konto w niemieckim banku bo...Kasa automatycznie co miesiąc pobiera pieniądze z konta na konto składek.Jeśli chce się mieć prawdziwe ubezpieczenie zdrowotne, wypadkowe i coś odłożone na emeryturę musi się człowiek liczyć ze składkami minimum 350 euro miesięcznie.Te wszystkie informacje otrzymałam z kilku biur zajmujących się ubezpieczeniami w DE ( polskimi) z Niemieckiej Kasy Chorych i z Gewerbeamt.Ponadto jeśli chce się prowadzić tą działalność, jak już wcześniej wielokrotnie było to pisane trzeba mieć minimum 2 miejsca w roku - minimum ....by nie być posądzonym o ukryte samozatrudnienie.Do tego dochodzi koszt prowadzenia księgowości, jeśli człowiek nie ma do tego głowy, a przynajmniej raz do roku rozliczenie podatkowe przez steuerberaitera.
Oczywiście przy posiadaniu ubezpieczenia w PL można uskuteczniać jakieś kombinacje z zarejestrowaniem tylko działalności w DE i ubezpieczeniem turystycznym itp
Rodziny niekoniecznie chcą zatrudniać bezpośrednio opiekunki bo....agencja w ich niemieckich głowach ( nawet 2 osobowa agencja w stylu Gbr) jest bardziej wiarygodna, bo gwarantuje zmianę opiekunki, prawo wyboru zmienniczki i ciągłość opieki.Tak przynajmniej jest w teorii.No i jest na miejscu, a nie gdzieś w kraju z białymi niedzwiedziami na ulicach gdzie ludzie nie mają pralek i telewizorów w domu.Zwykle polska agencja ma umowę z niemiecką agencją i cała grupka dzieli się zarobkami na rodzinie i opiekunce.Do tego dochodzą przewoźnicy, którzy za zlecenia wystawiają też odpowiednio wyższe bilety, za które płaci rodzina.Piszę tu oczywiście o pewnych mechanizmach działania i jeśli człowiek na nie świadomie się zgadza to jego wolna wola.
Oczywiście masa dziewczyn pracuje bezspośrednio z rodzinami, znajduje ogłoszenia w niemieckiej prasie i są na tyle operatywne,że potrafią się "dobrze sprzedać".Do tego trzeba jedna trochę doświadczenia w branży, kontaktów i odwagi.