Mnie już okrutnie do podusi ciągnie, bo ja śpioch jestem. Ale jakoś dotrwam.
Przyjechała dziś po południu młodsza córka mojej babuni z życzeniami dla mnie i dwoma, a nawet trzema prezentami. Dostałam ekstra wychodne, bo w końcu ona jest z mamą to ja mam odpocząć, poza tym przyszli jeszcze z krótką wizytą sąsiedzi i jakieś szwagrostwo (ale nie wiem czy córki, czy sąsiadów
Z wolnego skorzystałam skwapliwie bo potrzebowałam przewietrzyć głowę z durnowatych myśli.
A reszta prezentów to słodycze i ... buteleczka szampana...
Na moje dictum że w pracy i w ogóle stwierdziła że nigdy nie słyszała żeby ktoś poszedł spać 30 grudnia i obudził się 1 stycznia, i opiekunka też ma sylwestra, taką ilością się nie upiję i w ogóle to mam go wypić za zdrowie własne, babuni i ich obydwóch. To jest nakaz
No i co ja się będę nakazom sprzeciwiała???
