W niedzielę syn rolnik z bratem z Berlina pojechali gdzieś ponad 100km aby kupić nowy traktorek:) kupili jeden z nich wrócił samochodem , a drugi nowym cudem czerwono-białym traktorkiem marki mercedes:)) Tak jak mówił mi syn rolnik , to jest on mu potrzebny do jeżdżenia po bykarni, bo nie jest za wysoki, gdyż w obejściu stoją jeszcze ze 3 inne traktory, kombajny, mnóstwo różnych maszyn. Wczoraj bardzo się chwalił i pokazywał nam ten traktor, a ja wylukałam,że w garażu są 4 rowery, zaraz je przymierzyłam do siebie, gdyż jestem filigranową kobietą, a to same męskie czarne rowery z wysokimi ramami, ale jeszcze był jeden stary góral, bez ramy. Poprosiłam syna rolnika aby mi go podszykował, napompował, zniżył siodełko, dzisiaj wychodze z domu, a mój " rumak" przed wejściem stoi wyszkowany, wyczyszczony, aż się uśmiechnęłam. Szybko zrobiłam obiadek i pojechałam sobie przed siebie. Pogoda cudna, słońce, lekki wiaterek, +13 stopni, pojeździłam sobie z godzinę, dotleniłam się wiejskimi klimatami, nie szarżowałam za mocno aby jutro nie mieć zakwasów. Czuję się wyśmienicie..mogłabym Alpy przenosić, które otulają naszą wioskę, a widoki mam niesamowite:))

