Na wyjeździe #31

02 lutego 2016 13:50 / 7 osobom podoba się ten post
W niedzielę syn rolnik z bratem z Berlina pojechali gdzieś ponad 100km aby kupić nowy traktorek:) kupili jeden z nich wrócił samochodem , a drugi nowym cudem czerwono-białym traktorkiem marki mercedes:)) Tak jak mówił mi syn rolnik , to jest on mu potrzebny do jeżdżenia po bykarni, bo nie jest za wysoki, gdyż w obejściu stoją jeszcze ze 3 inne traktory, kombajny, mnóstwo różnych maszyn. Wczoraj bardzo się chwalił i pokazywał nam ten traktor, a ja wylukałam,że w garażu są 4 rowery, zaraz je przymierzyłam do siebie, gdyż jestem filigranową kobietą, a to same męskie czarne rowery z wysokimi ramami, ale jeszcze był jeden stary góral, bez ramy. Poprosiłam syna rolnika aby mi go podszykował, napompował, zniżył siodełko, dzisiaj wychodze z domu, a mój " rumak" przed wejściem stoi wyszkowany, wyczyszczony, aż się uśmiechnęłam. Szybko zrobiłam obiadek i pojechałam sobie przed siebie. Pogoda cudna, słońce, lekki wiaterek, +13 stopni, pojeździłam sobie z godzinę, dotleniłam się wiejskimi klimatami, nie szarżowałam za mocno aby jutro nie mieć zakwasów. Czuję się wyśmienicie..mogłabym Alpy przenosić, które otulają naszą wioskę, a widoki mam niesamowite:))
02 lutego 2016 13:51 / 4 osobom podoba się ten post
Andrea, jak już łózko chce do ciebie wstawiać..............to na trzecie pytanie juz nie musisz czekać  On już jest trafiony
02 lutego 2016 13:54 / 1 osobie podoba się ten post
Ann1967

W niedzielę syn rolnik z bratem z Berlina pojechali gdzieś ponad 100km aby kupić nowy traktorek:) kupili jeden z nich wrócił samochodem , a drugi nowym cudem czerwono-białym traktorkiem marki mercedes:)) Tak jak mówił mi syn rolnik , to jest on mu potrzebny do jeżdżenia po bykarni, bo nie jest za wysoki, gdyż w obejściu stoją jeszcze ze 3 inne traktory, kombajny, mnóstwo różnych maszyn. Wczoraj bardzo się chwalił i pokazywał nam ten traktor, a ja wylukałam,że w garażu są 4 rowery, zaraz je przymierzyłam do siebie, gdyż jestem filigranową kobietą, a to same męskie czarne rowery z wysokimi ramami, ale jeszcze był jeden stary góral, bez ramy. Poprosiłam syna rolnika aby mi go podszykował, napompował, zniżył siodełko, dzisiaj wychodze z domu, a mój " rumak" przed wejściem stoi wyszkowany, wyczyszczony, aż się uśmiechnęłam. Szybko zrobiłam obiadek i pojechałam sobie przed siebie. Pogoda cudna, słońce, lekki wiaterek, +13 stopni, pojeździłam sobie z godzinę, dotleniłam się wiejskimi klimatami, nie szarżowałam za mocno aby jutro nie mieć zakwasów. Czuję się wyśmienicie..mogłabym Alpy przenosić, które otulają naszą wioskę, a widoki mam niesamowite:))

Musze przestać czytać twoje posty, bo chyba faktycznie zacznę ci zazdrościć. Widoków, pomocnej rodziny a nie takiej , której nic się nie podoba, spokojnego miejsca i tych byczków też. :)))))
Oczywiście żartuję, jakoś tak fajnie mi się robi, jak cię czytam. :)
02 lutego 2016 13:56 / 1 osobie podoba się ten post
Zwariowała jak zgubisz kobiecość to nici z zarywania.
02 lutego 2016 14:01 / 6 osobom podoba się ten post
Lawenda

Musze przestać czytać twoje posty, bo chyba faktycznie zacznę ci zazdrościć. Widoków, pomocnej rodziny a nie takiej , której nic się nie podoba, spokojnego miejsca i tych byczków też. :)))))
Oczywiście żartuję, jakoś tak fajnie mi się robi, jak cię czytam. :)

Jest fajnie pierwszy raz jestem zadowolona, praktycznie wszystko mi się tu chce:) Dogadzam im z obiadkami, wszystko im tak smakuje,że " wylizują talerze", dzisiaj upieklam sernik z rosą.. Pogoda cudna, wiodki cudne, byczki na wyciągnięcie dłoni,  swojskie klimaty, rodzina w porządku, Pdp. samodzielna. Teraz wróciłam z rowerka, troszeczkę odsapnę, rzucę czerwony lakier na moje paznokietki- tu też musze być elegancka:)  , o godz. 15 idziemy sobie  z Panią pod rękę na spacerek, rozmawiamy, śmiejemy się, o 16,.00 kawka, a później już tylko kolacja, naczynia z całego dnia sup do zmywarki i koniec dnia:)) I tak leci, galopuje każdy dzień. Nie wiem kiedy mi już zleciało prawie miesiąc! Jak człowiek jest zadowlony z miejsca to jest lżej:))
02 lutego 2016 14:13 / 2 osobom podoba się ten post
To zmienię temat  - rozumiem, że Hamburg ma takie, położenie, jakie ma, ale  ile może wiać i padać ???
U mnie wieje...no wiecie który.....
02 lutego 2016 14:16 / 9 osobom podoba się ten post
Wpasowałaś sie Ann dobrze w to miejsce lubisz tych ludzi lubisz tam być i rodzina to widzi i docenia i odpłaca tym samym.Chyba z natury jesteś po prostu pogodną osobą A może kto inny gdyby byl na twoim miejscu to by pisał: ale wiocha zabita deskami wstrętne byki pod oknami ryczą i śmierdzą,obiad dla całej rodziny musze gotowac i rower sie musiałam prosić żeby mi wyszykowali
Taka mnie refleksja naszła że nie zawsze miejsce ważne,może ważniejsze to w jaki sposób do tego miejsca podchodzimy...i jak to miejsce widzieć chcemy...
 
02 lutego 2016 14:23 / 9 osobom podoba się ten post
Marta

Wpasowałaś sie Ann dobrze w to miejsce lubisz tych ludzi lubisz tam być i rodzina to widzi i docenia i odpłaca tym samym.Chyba z natury jesteś po prostu pogodną osobą:-) A może kto inny gdyby byl na twoim miejscu to by pisał: ale wiocha zabita deskami wstrętne byki pod oknami ryczą i śmierdzą,obiad dla całej rodziny musze gotowac i rower sie musiałam prosić żeby mi wyszykowali
Taka mnie refleksja naszła że nie zawsze miejsce ważne,może ważniejsze to w jaki sposób do tego miejsca podchodzimy...i jak to miejsce widzieć chcemy...
 

Jestem  kobietą pogodą choć życie mnie nie oszczędziło, ale już się pozbierałam i nauczyłam na nowo się uśmiechać i cieszyć się  małych rzeczy:))
Kocham ludzi, z nimi przebywać, rozmawiać, pomagać im. Kiedy przekroczyłam   próg tego domu poczułam ogromne ciepło, fakt jest bardzo ciepło, bo grzeją jak zwariowani, ale  pisząc "ciepło" mam na myśli ciepło tych ludzi, ich łagodne spojrzenia, ciągłe uśmiechy, ciągłe słowo "danke", ogromna wdzięczność za wszystko. Ten dom to ostoja spokoju, tu nie ma  głośnych rozmów, krzyków, tu jest cisza,  dobre słowo i uśmiech. Ja tu odpoczywam psychicznie...
02 lutego 2016 14:28 / 2 osobom podoba się ten post
Żyją w zgodzie z naturą i samym sobą...prości nieskomplikowani ludzie( nie mylić z prostactwem), nie mają pomieszane w głowach przez pieniądze i cywilizację
Korzystaj od nich Ann...jak najwięcej
02 lutego 2016 14:33
Kobietka

To zmienię temat  - rozumiem, że Hamburg ma takie, położenie, jakie ma, ale  ile może wiać i padać ???
U mnie wieje...no wiecie który.....

Nawet nie wiesz jak Cie rozumiem,prcowałam pod Hamburgiem ostatnio i to samo mówiłam co Ty,a klimat psychicznie mnie wykończył.
 Nigdy nie pojadę do pracy na pólnoc Niemiec.
02 lutego 2016 14:38
Marta

Wpasowałaś sie Ann dobrze w to miejsce lubisz tych ludzi lubisz tam być i rodzina to widzi i docenia i odpłaca tym samym.Chyba z natury jesteś po prostu pogodną osobą:-) A może kto inny gdyby byl na twoim miejscu to by pisał: ale wiocha zabita deskami wstrętne byki pod oknami ryczą i śmierdzą,obiad dla całej rodziny musze gotowac i rower sie musiałam prosić żeby mi wyszykowali
Taka mnie refleksja naszła że nie zawsze miejsce ważne,może ważniejsze to w jaki sposób do tego miejsca podchodzimy...i jak to miejsce widzieć chcemy...
 

Madrze napisane
02 lutego 2016 14:42 / 16 osobom podoba się ten post
Ann1967

Jestem  kobietą pogodą choć życie mnie nie oszczędziło, ale już się pozbierałam i nauczyłam na nowo się uśmiechać i cieszyć się  małych rzeczy:))
Kocham ludzi, z nimi przebywać, rozmawiać, pomagać im. Kiedy przekroczyłam   próg tego domu poczułam ogromne ciepło, fakt jest bardzo ciepło, bo grzeją jak zwariowani, ale  pisząc "ciepło" mam na myśli ciepło tych ludzi, ich łagodne spojrzenia, ciągłe uśmiechy, ciągłe słowo "danke", ogromna wdzięczność za wszystko. Ten dom to ostoja spokoju, tu nie ma  głośnych rozmów, krzyków, tu jest cisza,  dobre słowo i uśmiech. Ja tu odpoczywam psychicznie...

W piątek kiedy były urodziny mojej Pdp.  przyjechała jej córka  i wtedy ją poznałam. Po popołudniu usiadłyśmy sobie w jednym z pokoi aby sobie porozmawiać. Ona mi powiedziała,że przed moim przyjazdem tutaj ten ogromny dom umarł.  Nic się tu nie działo, Pdp, całymi dniami czytała ,spała, izolowała się od ludzi, syn rolnik- cały dzień u " byków", jedli tylko chleb, bo nie miał kto ugotować, Pani po przyjściu ze szpitala po lekkiem udarze, popadła w jakąś depresję, nic jej się nie chciało, wszędzie brakowalo " ręki kobiety". Córka mieszka 300km , też pracuje ma 3 dzieci i nie była w stanie przyjeżdżać też tutaj co tydzień.
Powiedziała mi bardzo dziękując,że  kiedy teraz jest tu polska opiekunka, ten dom ożył, Pdp. jest inna,  codziennie  telefonuje, zaczęły przychodzić  jej przyjaciółki, sąsiadki, jeździ ze mną na gimanstykę 2 razy w tygodniu, na zakupy, jeżdzimy sobie na różne wycieczki nad jeziorka, a to zwiedzić  jakiś zameczek, kościół. Pdp, jest uśmiechnięta, rozmowna, szczęśliwsza. Ciepły codziennie obiad, ciasto, serwetki, świeże kwiaty na stole, nastała inna rzeczywistość:)
02 lutego 2016 14:49 / 5 osobom podoba się ten post
Nastała Ann1967 dobry duszek tego domu piszę to bez cienia ironii
Jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu,Ann...
02 lutego 2016 14:50
ivanilia40

Nawet nie wiesz jak Cie rozumiem,prcowałam pod Hamburgiem ostatnio i to samo mówiłam co Ty,a klimat psychicznie mnie wykończył.
 Nigdy nie pojadę do pracy na pólnoc Niemiec.

Dzięki, nie jest to wielki dramat, ale taka pogoda działa depresyjnie, a mnie na razie wkurza !
Byłam raz na spacerze, ale tak mnie wywiało, że wracałam po rękawiczki, ale cóż, może w końcu przestanie ???
02 lutego 2016 14:51
moncherie

Madrze napisane :-)

Dziękuję Moncherie ale nie pisz tak bo tu jest wiele osób które moich " mądrości" nie lubią ;-)