Dziewczyny, czy ktoras z was zdawala egzamin jezykowy z niemieckiego w Instytucie Goethego w Pl? Interesuje mnie poziom b2. Jesli ktos zdawal, niech sie podzieli z jakich ksiazek korzystal przy nauce.
Dziewczyny, czy ktoras z was zdawala egzamin jezykowy z niemieckiego w Instytucie Goethego w Pl? Interesuje mnie poziom b2. Jesli ktos zdawal, niech sie podzieli z jakich ksiazek korzystal przy nauce.
Przed chwileczką zadzwonił telefon. Odebrałam. Pani przedstawiła się i pyta czy ma przyjemność z panem Rafałem :-). Jeszcze nigdy nikt nie pomylił mojego głosu z głosem męskim :-)
O Jezu.Żyjesz.A ja myślałam ,że ciebie kosmici porwali.Witaj Anetko.
Agrafko ja zdawałam wszystkie poziomy.Mam w domu książki i inne materiały,chętnie ci oddam gratis.Mogę wysłać pocztą jak mi podasz adres.Bede w Pl po 20 czerwca.
W sumie to Darek mógłby ci już teraz wysłać albo przekazać w Kielcach ale boje sie że ten sierotek nie znajdzie wszystkich,bo troche tego jest.Więc wolałabym sama ci przygotować.
Powodzenia Agraweczko i czekam na kontakt.
Kochani, to mój ostatni wyjazdowy wpis. Chcę się z Wami pożegnać. Jutro jadę do domu i rozpoczynam kolejny rozdział mojego życia. Kiedy, w listopadzie 2014 roku, po raz pierwszy pojechałam do pracy jako opiekunka byłam przerażona. Miałam jakiś ogląd tej profesji ze względu na mamę, ale pamiętam, że przez pierwsze dni w Niemczech czułam się jak w Matrixie:). Potem małymi kroczkami było coraz lepiej. Bardzo pomogło mi to forum i Wy:). Od Was czerpałam siłę w momentach, w których miałam ochotę pakować walizki i uciekać do domu. Ale wytrwałam, osiągnęłam swój cel, choć jakiś czas temu wydawał mi się tak odległy. Dziękuję Wam za wsparcie, za każde ciepłe słowo i za porady, które często były bezcenne. Nigdy nie żałowałam, że zaczęłam pracę opiekunki. To była prawdziwa szkoła życia. Uważam, że byłaby to świetna terapia szokowa dla młodych leni, którzy wciąż są na utrzymaniu rodziców i nie kwapią się do pracy. Miałam niebywałe szczęście. Trafiałam na dobrych ludzi, choć bywały też nieprzyjemne sytuacje, ale to jak w życiu, nic nie jest zawsze kolorowe. Dziękuję, że mogłam być częścią tak wspaniałej społeczności i od kuchni poznać tajniki wyjazdowego życia. Jutro wracam do domku. Jestem trochę wzruszona, bo wszyscy na stelli pięknie mnie pożegnali. Dostałam mnóstwo prezentów i nie wiem, jak zamknę walizkę. Nawet pflege, które przychodzą do pdp złożyły się na weselny prezent. To dowodzi tylko jednego, w tym zawodzie trzeba mieć serce. Ja nieskromnie mówiąc je mam:), dlatego, tyle dobrego do mnie wróciło. Trzymajcie się cieplutko.
Wielkie dzięki. Odezwę się na priw pod koniec czerwca:).
Kochani, to mój ostatni wyjazdowy wpis. Chcę się z Wami pożegnać. Jutro jadę do domu i rozpoczynam kolejny rozdział mojego życia. Kiedy, w listopadzie 2014 roku, po raz pierwszy pojechałam do pracy jako opiekunka byłam przerażona. Miałam jakiś ogląd tej profesji ze względu na mamę, ale pamiętam, że przez pierwsze dni w Niemczech czułam się jak w Matrixie:). Potem małymi kroczkami było coraz lepiej. Bardzo pomogło mi to forum i Wy:). Od Was czerpałam siłę w momentach, w których miałam ochotę pakować walizki i uciekać do domu. Ale wytrwałam, osiągnęłam swój cel, choć jakiś czas temu wydawał mi się tak odległy. Dziękuję Wam za wsparcie, za każde ciepłe słowo i za porady, które często były bezcenne. Nigdy nie żałowałam, że zaczęłam pracę opiekunki. To była prawdziwa szkoła życia. Uważam, że byłaby to świetna terapia szokowa dla młodych leni, którzy wciąż są na utrzymaniu rodziców i nie kwapią się do pracy. Miałam niebywałe szczęście. Trafiałam na dobrych ludzi, choć bywały też nieprzyjemne sytuacje, ale to jak w życiu, nic nie jest zawsze kolorowe. Dziękuję, że mogłam być częścią tak wspaniałej społeczności i od kuchni poznać tajniki wyjazdowego życia. Jutro wracam do domku. Jestem trochę wzruszona, bo wszyscy na stelli pięknie mnie pożegnali. Dostałam mnóstwo prezentów i nie wiem, jak zamknę walizkę. Nawet pflege, które przychodzą do pdp złożyły się na weselny prezent. To dowodzi tylko jednego, w tym zawodzie trzeba mieć serce. Ja nieskromnie mówiąc je mam:), dlatego, tyle dobrego do mnie wróciło. Trzymajcie się cieplutko.
Kochani, to mój ostatni wyjazdowy wpis. Chcę się z Wami pożegnać. Jutro jadę do domu i rozpoczynam kolejny rozdział mojego życia. Kiedy, w listopadzie 2014 roku, po raz pierwszy pojechałam do pracy jako opiekunka byłam przerażona. Miałam jakiś ogląd tej profesji ze względu na mamę, ale pamiętam, że przez pierwsze dni w Niemczech czułam się jak w Matrixie:). Potem małymi kroczkami było coraz lepiej. Bardzo pomogło mi to forum i Wy:). Od Was czerpałam siłę w momentach, w których miałam ochotę pakować walizki i uciekać do domu. Ale wytrwałam, osiągnęłam swój cel, choć jakiś czas temu wydawał mi się tak odległy. Dziękuję Wam za wsparcie, za każde ciepłe słowo i za porady, które często były bezcenne. Nigdy nie żałowałam, że zaczęłam pracę opiekunki. To była prawdziwa szkoła życia. Uważam, że byłaby to świetna terapia szokowa dla młodych leni, którzy wciąż są na utrzymaniu rodziców i nie kwapią się do pracy. Miałam niebywałe szczęście. Trafiałam na dobrych ludzi, choć bywały też nieprzyjemne sytuacje, ale to jak w życiu, nic nie jest zawsze kolorowe. Dziękuję, że mogłam być częścią tak wspaniałej społeczności i od kuchni poznać tajniki wyjazdowego życia. Jutro wracam do domku. Jestem trochę wzruszona, bo wszyscy na stelli pięknie mnie pożegnali. Dostałam mnóstwo prezentów i nie wiem, jak zamknę walizkę. Nawet pflege, które przychodzą do pdp złożyły się na weselny prezent. To dowodzi tylko jednego, w tym zawodzie trzeba mieć serce. Ja nieskromnie mówiąc je mam:), dlatego, tyle dobrego do mnie wróciło. Trzymajcie się cieplutko.
Kochani, to mój ostatni wyjazdowy wpis. Chcę się z Wami pożegnać. Jutro jadę do domu i rozpoczynam kolejny rozdział mojego życia. Kiedy, w listopadzie 2014 roku, po raz pierwszy pojechałam do pracy jako opiekunka byłam przerażona. Miałam jakiś ogląd tej profesji ze względu na mamę, ale pamiętam, że przez pierwsze dni w Niemczech czułam się jak w Matrixie:). Potem małymi kroczkami było coraz lepiej. Bardzo pomogło mi to forum i Wy:). Od Was czerpałam siłę w momentach, w których miałam ochotę pakować walizki i uciekać do domu. Ale wytrwałam, osiągnęłam swój cel, choć jakiś czas temu wydawał mi się tak odległy. Dziękuję Wam za wsparcie, za każde ciepłe słowo i za porady, które często były bezcenne. Nigdy nie żałowałam, że zaczęłam pracę opiekunki. To była prawdziwa szkoła życia. Uważam, że byłaby to świetna terapia szokowa dla młodych leni, którzy wciąż są na utrzymaniu rodziców i nie kwapią się do pracy. Miałam niebywałe szczęście. Trafiałam na dobrych ludzi, choć bywały też nieprzyjemne sytuacje, ale to jak w życiu, nic nie jest zawsze kolorowe. Dziękuję, że mogłam być częścią tak wspaniałej społeczności i od kuchni poznać tajniki wyjazdowego życia. Jutro wracam do domku. Jestem trochę wzruszona, bo wszyscy na stelli pięknie mnie pożegnali. Dostałam mnóstwo prezentów i nie wiem, jak zamknę walizkę. Nawet pflege, które przychodzą do pdp złożyły się na weselny prezent. To dowodzi tylko jednego, w tym zawodzie trzeba mieć serce. Ja nieskromnie mówiąc je mam:), dlatego, tyle dobrego do mnie wróciło. Trzymajcie się cieplutko.
Kochani, to mój ostatni wyjazdowy wpis. Chcę się z Wami pożegnać. Jutro jadę do domu i rozpoczynam kolejny rozdział mojego życia. Kiedy, w listopadzie 2014 roku, po raz pierwszy pojechałam do pracy jako opiekunka byłam przerażona. Miałam jakiś ogląd tej profesji ze względu na mamę, ale pamiętam, że przez pierwsze dni w Niemczech czułam się jak w Matrixie:). Potem małymi kroczkami było coraz lepiej. Bardzo pomogło mi to forum i Wy:). Od Was czerpałam siłę w momentach, w których miałam ochotę pakować walizki i uciekać do domu. Ale wytrwałam, osiągnęłam swój cel, choć jakiś czas temu wydawał mi się tak odległy. Dziękuję Wam za wsparcie, za każde ciepłe słowo i za porady, które często były bezcenne. Nigdy nie żałowałam, że zaczęłam pracę opiekunki. To była prawdziwa szkoła życia. Uważam, że byłaby to świetna terapia szokowa dla młodych leni, którzy wciąż są na utrzymaniu rodziców i nie kwapią się do pracy. Miałam niebywałe szczęście. Trafiałam na dobrych ludzi, choć bywały też nieprzyjemne sytuacje, ale to jak w życiu, nic nie jest zawsze kolorowe. Dziękuję, że mogłam być częścią tak wspaniałej społeczności i od kuchni poznać tajniki wyjazdowego życia. Jutro wracam do domku. Jestem trochę wzruszona, bo wszyscy na stelli pięknie mnie pożegnali. Dostałam mnóstwo prezentów i nie wiem, jak zamknę walizkę. Nawet pflege, które przychodzą do pdp złożyły się na weselny prezent. To dowodzi tylko jednego, w tym zawodzie trzeba mieć serce. Ja nieskromnie mówiąc je mam:), dlatego, tyle dobrego do mnie wróciło. Trzymajcie się cieplutko.
W sumie to Darek mógłby ci już teraz wysłać albo przekazać w Kielcach ale boje sie że ten sierotek nie znajdzie wszystkich,bo troche tego jest.Więc wolałabym sama ci przygotować.
Powodzenia Agraweczko i czekam na kontakt.