Oj tam zaraz dziękowała...pewnie awans się należał,a na szefa w krzakach wpadła przypadkiem...
Oj tam zaraz dziękowała...pewnie awans się należał,a na szefa w krzakach wpadła przypadkiem...
E tam, nie wierzę w takie szczęsliwe zbiegi okoliczności- pewnie się toaleta w biurze zapchała :)
Ja wierzę Tino,ja wierzę...
:-) To ja też zacznę...a nurz?
Oj tam!
Maczo chciałem zagrac:yo:.
Naprawdę, to romantyczny jestem i lubię to "trąbienie".
Jak się znajdzie szefa to i szczęśliwy traf będzie,byle tylko wcelować :lol3:
No bo to powolu ma być.Już nie te latka.
Oj Teresko- niedawno chciałas rosół do góry nogami jeść :lol2:
Może i dobrze, że od razu do lasu smyknęli.
Faceta ominęła cała ta gra wstępna i inne ceregiele na ławce:sex::randka4:
Bo ta gra wstępna to jakaś fanaberia. To tak jak by człowiek przed wstawieniem auta do garażu stał pół godziny przed wrotami i trąbił:-)
Czasami trzeba potrąbić ,żeby się wrota otworzyły.Jak juz się otworza ,to pamiętaj ,że pomału sie wjeżdża ,co by lusterek nie pobrywać.Tak z czułością .
Czasami trzeba potrąbić ,żeby się wrota otworzyły.Jak juz się otworza ,to pamiętaj ,że pomału sie wjeżdża ,co by lusterek nie pobrywać.Tak z czułością .
To zależy jak duże są wrota...