Nie jestem taka święta...Podglądywam i czekam aż mu portki spadną , bo może podrabiany jakiś :lol2:
Teraz ten dom żyje, slyszę jak prawnuki babci tuptają i piszczą, nawet nie wchodzę do kuchni, bo znowu co kalorycznego mi w ręce wpadnie :)
Nie jestem taka święta...Podglądywam i czekam aż mu portki spadną , bo może podrabiany jakiś :lol2:
Teraz ten dom żyje, slyszę jak prawnuki babci tuptają i piszczą, nawet nie wchodzę do kuchni, bo znowu co kalorycznego mi w ręce wpadnie :)
Ty lepiej o tych portkach nie kracz, bo spadną i co ???
Dziękuję Myszko za pochwały,na wyjeżdzie wszystkie piękne jednakowo jestesmy :-). Nadajemy na tych samych falach to dlatego tak fajnie nam sie gadało :-). Mam nadzieję,że to nie był pierwzy i ostatni raz :taniec2:
Może być nieciekawie, tu dużo królików biega :)
:rozmysla: Tina to Ty z królikiem chcesz rozrabiać ?? Kurde, o to to Ciebie nie podejrzewałam :lol2:
W poprzednim miejscu też miałam bardzo "rodzinną rodzinę".
1 listopada przyjechał jeden z synów dziadka z rodziną, ciastem.
Pojechali wszyscy na cmentarz, długo u ojca potem siedzieli.
Tam w ogóle było inaczej...
Dziadek miał dwóch synów, kazdy z nich czworo dzieci.
Nie było tygodnia bez odwiedzin.Dzieci, wnuki.
Ja wtedy byłam proszona na wspólne wypicie kawy i mogłam się odmeldować, zawsze zaznaczali- "jeżeli chcę".
Jak będzie chciał , to możemy rozrobić, czemu nie :):dwa piwa:
Ja zawsze w takich sytuacjach mówiłam, że nie chcę :-) i chętnie spadałam. Trudno było mnie przy stole zatrzymać ale ja trochę dzikus jestem.
Ja zawsze w takich sytuacjach mówiłam, że nie chcę :-) i chętnie spadałam. Trudno było mnie przy stole zatrzymać ale ja trochę dzikus jestem.
:lol3: Nie odwracaj królika ogonem !!! Łobuziara.
No nie...:-) Aż tak to nie mam, żeby króliki ogonem odwracać :lol2:
Ale może być tak, że babcia pójdzie na kilka dni do szpitala na oględziny, to wtedy se poszaleję- nie z "pciom" męską tutejszą, żeby nie było :)
To ja też tak chcę :lol2: Komu babcię oddać ?? Bo szpital to mi się raczej nie szykuje i nie życzę tego babci. Ona się boi szpitala, nie będę taka okrutna :-)
Mnie tylko raz poszczęściło się tak,że pdp poszla na badania i to od razu na 3 tygodnie...Teraz też przydałby się mały urlopik na szteli,tak ze 3 dni chociaż.. Ech,rozmarzyłam się :-)