Tos poszalala :lol3: i jeszcze ubranie idealnie krojone na ciebie!!! :taniec2:
Tos poszalala :lol3: i jeszcze ubranie idealnie krojone na ciebie!!! :taniec2:
To ubranie nie bylo takie idealne... :lol2: Tylko kurtka... :lol2: Spodenki trzyma mi fajny skórzany pasek (może też od Harley-a ?) Pani doktorowa szczupła tylko w pupie to ma trochę wiecej... :lol2: Ale w takim kombinezonie to jednak wygląda się fatalnie... :lol1: Ale dowód rzeczowy mojej przejażdżki jest... :-)
Na przerwie pojechalam z Tereska troszke dalej , zrobic przeglad sklepow , cos jeszcze dokupic przed wyslaniem toreb do domu)))W drodze powrotnej zlapal nas deszcz , zmoklysmy jak kury((, kurtke moglam wykrecac .Glupie my obie , zamiast przeczekac ulewe , to jechaly na zlamanie karku , aby szybko do domu.Wykapalam sie po powrocie , ciuchy rzucilam do pralki , zalozylam gofl , zeby sie wygrzac i chorobska nie miec ... Dzis zamowilam pana z blabla , aby odebral torby me.Troche sie denerwowalam bo napisal , ze nie wie dokladnie o ktorej bedzie.Niby planowy odjazd mial o 18.Do 19.30 latalam jak z pieprzem , to przed dom ( zapalic), to do okien ))). Przyjechal moj wybawiciel , bardzo , bardzo mily chlopaczek w moim wieku...Zlapalam jedna torbe , ok podnioslam ja , ale za chiny swiata nie moglam zrobic z nia kroku((((.Pan szybko wskoczyl do domu zlapal torbe , chcialam pomoc ale odmowil ..Wrocilam po druga , ta byla troche lzejsza , no i jeszcze proszek.Ledwo zamknal drzwi od bagaznika )), ludu swiata.Pogadali my jeszcze troche i pojechal.Ot taki zwariowany dzien, ale fajny.....
Aleee....czad :smiech2:
No, tez tak mysle ))).
A jeszcze bylam na zakupach z dziadkiem , ktory zawsze przed wyjsciem mowi: ale dzis duzych zakupow nie robimy? Zawsze mu odpowiadam , nie dzis nieduzo , tylko zebym miala na caly tydzien jedzenia - ja!!! )))
No, tez tak mysle ))).
A jeszcze bylam na zakupach z dziadkiem , ktory zawsze przed wyjsciem mowi: ale dzis duzych zakupow nie robimy? Zawsze mu odpowiadam , nie dzis nieduzo , tylko zebym miala na caly tydzien jedzenia - ja!!! )))
Dziadek spelnił Twoje zachcianki ..i ...jeeb do wózka pięciokilogramową siatkę kartofli ...
A talerze dla mnie ...poszły w las...
Napakowalam co trza , a przy kasie jak zaczelam wyrzucac na tasme powiedzial: nie wiem czy mi starczy!??Odp.ja pieniedzy nie mam!)))
Po ziemniaki jutro idzien na gospodare , takie swojskie)), zas mi bedzie proponowal zeby kupic swiezy boczek i wysmazyc go na wior z ziemniakami))), to takie zaje fajne .Grzecznie odmowie , bo z dobrobytu dupa rosnie - tak mu powiem)))
Chcesz loda ....albo winogrono ?
Prawie już jestem spakowana. Ale jeszcze walizki nie zamykam....bo cały czas coś odejmuję....bardzo minimalistycznie tym razem....i przyzeklam sobie, ze nic nie kupię....żeby skały srały...nic a nic...nawet nie biorę dodatkowej torby składanej, którą zawsze ze sobą wożę w walizce...zeby mnie nie kusiło....:smiech3: