Nieocenione Opiekunki

05 sierpnia 2019 10:09 / 2 osobom podoba się ten post
Gusia29

Też przeczytałam i podobnie jak Werska, też się przyłączam. 
Chciałabym chociaż w tych codziennych,językowych 5 minutach być konsekwentna. 
Zazdroszczę samodyscypliny.Chciałabym, żeby  tak jak Tobie, chciało mi się rano wstać i jeśli nie pobiegać, to chociaż szybki marsz zaliczyć. Przecież to lubię i dobrze mi to robi,a jednak lenistwo zwycięża. Mój plan na zbliżający się wyjazd-przynajmniej pół godziny szybkiego spaceru ,może niekoniecznie o świcie, ale codziennie. 
No i angielski. Kilka razy w roku jestem w krajach,gdzie jeśli nie podstawowym,to drugim językiem, jest angielski (Szkocja i Norwegia). Wkurzam się sama na siebie, że nie potrafię skleić kilku zdań i posiłkuję się tym,co pamiętam ze szkoły  ,czyli jakieś 40 lat temu, ale nic nie robię, żebym wkurzać się nie musiała. Ciągle słyszę, że na naukę nigdy nie jest za późno, więc i dla mnie też chyba za późno nie jest .
Czas mam,pomoce naukowe też, kontakt z żywym językiem również, tylko chęci brak,żeby zacząć. 
Dlatego lubię kontakt z ludźmi, którym się czegoś nie tylko chce, ale również to robią. Takie spotkania z motywującymi  osobami, czy chociażby wpisy, takie jak Twój, są dla mnie zastrzykiem energii, skłaniają do działania, bo skoro Ona może, to co,ja nie dam rady?Jej się chce, to ja nie mogę zrobić czegoś, żeby mnie też się chciało?
Nie wiem jak u Was,ale u mnie, najgorzej jest coś zacząć. I nieważne,   czy jest to codzienne bieganie ,czy przygotowanie i obowiązkowe zjedzenie wartościowego śniadania, czy jakiś codzienny rytuał ,to jeśli sobie odpuszczę, źle się z tym czuję i cały dzień, czegoś mi brakuje. 
Może byśmy mogli jakiś nowy topik otworzyć, gdzie chętni mogliby chwalić się swoimi działaniami, swoją aktywnością, a tym samym, mobilizowali i zarażali innych do działania?
 
 

Fakt najgorzej zacząć, ale potem idzie z górki. Staje się to wlasnie takim codziennym rytuałem. Ja tak mam z bieganiem. Jak z jakiś powodów nie mogę pójść pobiegac to potem caly dzień jest jakiś nie taki
05 sierpnia 2019 12:56 / 3 osobom podoba się ten post
Zawsze trudno zacząć
13 września 2019 12:20 / 4 osobom podoba się ten post
Znacie te slogany: ”Wszechświat Wam sprzyja”, „Życie pokazuje, w którą stronę masz iść” (jak się nad tym zastanawiasz),
„Życie daje Ci wskazówki i drogowskazy” (jak nie wiesz, jak osiągnnąć cel),  „Życie da Ci odpowiedź” (jeżeli pytasz).

Czy wszechświat dał mi odpowiedź w moich wątpliwościach?
O tym dziś na blogu w nowym wpisie: 
Podaję link: http://nieocenioneopiekunki.com/taka-sytuacja-i-o-komunikacji-slow-kilka/
 
Pozdrawiam 13-tego w piatek .
13 września 2019 13:12 / 3 osobom podoba się ten post
krymas148

Znacie te slogany: ”Wszechświat Wam sprzyja”, „Życie pokazuje, w którą stronę masz iść” (jak się nad tym zastanawiasz),
„Życie daje Ci wskazówki i drogowskazy” (jak nie wiesz, jak osiągnnąć cel),  „Życie da Ci odpowiedź” (jeżeli pytasz).

Czy wszechświat dał mi odpowiedź w moich wątpliwościach?
O tym dziś na blogu w nowym wpisie: 
Podaję link: http://nieocenioneopiekunki.com/taka-sytuacja-i-o-komunikacji-slow-kilka/
 
Pozdrawiam 13-tego w piatek .

Przeczytałam, podpisuję się pod tym,co napisałaś ,obiema rękami .
Szczególnie ważna i przydatna chyba każdemu opiekunowi jest sugestia , o sposobie prowadzenia rozmowy z Pdp, o naszych zmienniczkach czy zmiennikach. Oczywiście, o ile ten temat się pojawi. A pojawia się prawie na każdej szteli, przynajmniej u mnie. Często nie wiemy, jak poprowadzić rozmowę, żeby nie stanąć po niczyjej stronie i nikogo nie urazić. 
Temat pytań, zadawanych samym sobie, szukanie odpowiedzi w nas samych, rozmowy "ze wszechświatem " czy "Universum ",też nie jest mi obcy, a nawet bliski .
Nie miejsce, żeby się o tym rozpisywać, bo wielu może nie interesować. Zainteresowani wiedzą gdzie szukać takich tematów .
Cieszę się, że prowadzisz swojego bloga, bo chcesz i wiesz ,o czym chcesz pisać. Szkoda, że rzadko na Forum zaglądasz . Rozumiem, że wszystkiego się nie da, nawet gdyby się chciało.
Czytając Twoje posty, czy wpisy na blogu ,czuję się "U siebie ". Twój styl wypowiedzi, prowadzenie "rozmów "-jak Ciebie czytam, niejednokrotnie mam wrażenie, że właśnie moje myśli, ubrałaś w słowa i wypuścilaś w świat. 
Pozdrawiam i miłego dnia życzę 
13 września 2019 16:48 / 5 osobom podoba się ten post
Też mi się wpis podobał, i przy najbliższej okazji zamierzam skorzystać z takiego sposobu prowadzenia rozmowy. Nie z pdp., ale z narzekającą koleżanką tutejszą
Dziś siedzimy we trzy i ona mówi, że wcześniej było lepsze towarzystwo. Myślałam, że ma na myśli, że było nas więcej (5-6 stale), a potem dodała, że było weselej i głośniej. No żesz, największej tutejszej marudzie za mało wesoło, gdzie gasi wszystko, co bardziej optymistyczne. Przeważnie jej się nie daję- szukam pozytywów, ale czasem nie chce mi się i odpuszczam. Albo jadę na godzinę do koleżanki parę km. dalej, bo jakoś nam bardziej po drodze...
Ale spróbuję ją inaczej zażyć- bo akurat trafiły się niechodzące teraz, a czasem jednak się chce z Polkami pobyć.... Całe szczęście można tyle, ile się chce, nie na siłę
 
A na tym szkoleniu było coś o tym, jak sobie z marudami radzić?
13 września 2019 17:05 / 5 osobom podoba się ten post
Werska

Też mi się wpis podobał, i przy najbliższej okazji zamierzam skorzystać z takiego sposobu prowadzenia rozmowy. Nie z pdp., ale z narzekającą koleżanką tutejszą:-)
Dziś siedzimy we trzy i ona mówi, że wcześniej było lepsze towarzystwo. Myślałam, że ma na myśli, że było nas więcej (5-6 stale), a potem dodała, że było weselej i głośniej. No żesz, największej tutejszej marudzie za mało wesoło, gdzie gasi wszystko, co bardziej optymistyczne. Przeważnie jej się nie daję- szukam pozytywów, ale czasem nie chce mi się i odpuszczam. Albo jadę na godzinę do koleżanki parę km. dalej, bo jakoś nam bardziej po drodze...
Ale spróbuję ją inaczej zażyć- bo akurat trafiły się niechodzące teraz, a czasem jednak się chce z Polkami pobyć.... Całe szczęście można tyle, ile się chce, nie na siłę:-)
 
A na tym szkoleniu było coś o tym, jak sobie z marudami radzić?

I tak trzymaj nie daj się takie marudy bardzo lubią ludźmi manipulować unikaj takiego towarzystwa 
13 września 2019 18:33 / 5 osobom podoba się ten post
krymas148

Znacie te slogany: ”Wszechświat Wam sprzyja”, „Życie pokazuje, w którą stronę masz iść” (jak się nad tym zastanawiasz),
„Życie daje Ci wskazówki i drogowskazy” (jak nie wiesz, jak osiągnnąć cel),  „Życie da Ci odpowiedź” (jeżeli pytasz).

Czy wszechświat dał mi odpowiedź w moich wątpliwościach?
O tym dziś na blogu w nowym wpisie: 
Podaję link: http://nieocenioneopiekunki.com/taka-sytuacja-i-o-komunikacji-slow-kilka/
 
Pozdrawiam 13-tego w piatek .

Im wyższy poziom wiedzy, umiejętności, świadomości- tym więcej wątpliwości.Zasada jest prosta- podam przykład z nauki jęz. obcych- jezeli jesteśmy w stanie rozpoznać przede wszystkim błędy własne, to znaczy, że coś tam już umiemy.
Nawiązanie kontaktu z podopiecznym to podstawowy warunek, aby sobie poradzić z opieką nad nim- nie inaczej. Słuchanie i obserwacja są tego składową. Taka postawa pozwala uniknąć wielu konfliktów , które by nie musiały mieć miejsca.
Podawać przykładów nie będę-bo są powszechnie znane- aż nazbyt.
A korzystać z dobroci i sygnałów wszechświata nie omieszkał Leonardo da Vinci, starozytni budowniczy , czy Arystoteles (teoria złotego środka) , tak , że jak my postaramy się trochę i zaczniemy rozglądać wokół siebie, to korona nam z głowy nie spadnie.
17 września 2019 17:06 / 2 osobom podoba się ten post
Dziewczyny, fajne komentarze napisałyście, kilka pytań zadałyście. Odniosę się do komentarzy i odpowiem na pytania w chwili wolnej. Z pozdrowieniami. Krysia
17 września 2019 17:08 / 2 osobom podoba się ten post
A dziś przychodzę ze wpisem o empatii.
Wiele razy czytałam, że:
"empatyczna" opiekunka daje sobie włazić na głowę podopiecznej,
myje okna w całym domu, uprawia ogród i sprząta piwnice, choć nie należy to do jej obowiązków,
w busie, w drodze powrotnej do domu z dyżuru, chwali się, że bardzo dobrze pracuje jej się u "Babuni" a sama podopieczna czuje się członkiem jej rodziny,
Czy tak się zachowując jest się empatyczną?
O tym rozważam dziś na blogu
Podaję link:
http://nieocenioneopiekunki.com/empatyczna-opiekunka/
17 września 2019 19:24 / 3 osobom podoba się ten post
Nie zetknęłam się z taką oceną osoby empatycznej- ale może nie zwracałam uwagi? Jestem ciekawa, co sądzą o tym inni?
17 września 2019 19:49 / 2 osobom podoba się ten post
krymas148

A dziś przychodzę ze wpisem o empatii.
Wiele razy czytałam, że:
"empatyczna" opiekunka daje sobie włazić na głowę podopiecznej,
myje okna w całym domu, uprawia ogród i sprząta piwnice, choć nie należy to do jej obowiązków,
w busie, w drodze powrotnej do domu z dyżuru, chwali się, że bardzo dobrze pracuje jej się u "Babuni" a sama podopieczna czuje się członkiem jej rodziny,
Czy tak się zachowując jest się empatyczną?
O tym rozważam dziś na blogu
Podaję link:
http://nieocenioneopiekunki.com/empatyczna-opiekunka/

Bardzo trafny wpis i trafne spostrzeżenia. Nie trzeba właściwie nic dodawać-może tylko, że wypaczanie znaczenia empatii, cechuje właśnie te osoby, które nie potrafią poradzić sobie same z sobą, z obowiązkami, jakie napotykają w pracy. Szukają akceptacji w grupie na siłę poprzez potakiwanie najbardziej absurdalnym stwierdzeniom. Nie wiem-może w ten sposób własnie postrzegają empatię. Bardzo wybiórczo.
17 września 2019 21:30 / 3 osobom podoba się ten post
Werska

Nie zetknęłam się z taką oceną osoby empatycznej- ale może nie zwracałam uwagi? Jestem ciekawa, co sądzą o tym inni?

Dla mnie empatia ma tylko pozytywny wydźwięk. Też nie zetknęłam się z takim jej postrzeganiem, o jakim wspomina Krymas. Ale dzięki Jej wpisowi ,utwierdziłam się w przekonaniu o swojej empatii. 
18 września 2019 22:06 / 1 osobie podoba się ten post
Gusia29

Też przeczytałam i podobnie jak Werska, też się przyłączam. 
Chciałabym chociaż w tych codziennych,językowych 5 minutach być konsekwentna. 
Zazdroszczę samodyscypliny.Chciałabym, żeby  tak jak Tobie, chciało mi się rano wstać i jeśli nie pobiegać, to chociaż szybki marsz zaliczyć. Przecież to lubię i dobrze mi to robi,a jednak lenistwo zwycięża. Mój plan na zbliżający się wyjazd-przynajmniej pół godziny szybkiego spaceru ,może niekoniecznie o świcie, ale codziennie. 
No i angielski. Kilka razy w roku jestem w krajach,gdzie jeśli nie podstawowym,to drugim językiem, jest angielski (Szkocja i Norwegia). Wkurzam się sama na siebie, że nie potrafię skleić kilku zdań i posiłkuję się tym,co pamiętam ze szkoły  ,czyli jakieś 40 lat temu, ale nic nie robię, żebym wkurzać się nie musiała. Ciągle słyszę, że na naukę nigdy nie jest za późno, więc i dla mnie też chyba za późno nie jest .
Czas mam,pomoce naukowe też, kontakt z żywym językiem również, tylko chęci brak,żeby zacząć. 
Dlatego lubię kontakt z ludźmi, którym się czegoś nie tylko chce, ale również to robią. Takie spotkania z motywującymi  osobami, czy chociażby wpisy, takie jak Twój, są dla mnie zastrzykiem energii, skłaniają do działania, bo skoro Ona może, to co,ja nie dam rady?Jej się chce, to ja nie mogę zrobić czegoś, żeby mnie też się chciało?
Nie wiem jak u Was,ale u mnie, najgorzej jest coś zacząć. I nieważne,   czy jest to codzienne bieganie ,czy przygotowanie i obowiązkowe zjedzenie wartościowego śniadania, czy jakiś codzienny rytuał ,to jeśli sobie odpuszczę, źle się z tym czuję i cały dzień, czegoś mi brakuje. 
Może byśmy mogli jakiś nowy topik otworzyć, gdzie chętni mogliby chwalić się swoimi działaniami, swoją aktywnością, a tym samym, mobilizowali i zarażali innych do działania?
 
 

Gusia 29 topik byłby fajny. U mnie to jest tak. Mój umysł na słowo MUSZĘ wypina się tyłkiem i mówi: O nie, tak Krystyna nie będzie" i jak tylko muszę się pouczyc to robię wszystko, by się nie uczyć. Więc zamieniłam MUSZĘ na CHCĘ. Napisałam, że kilka razy podchodziłam do nauki angielskiego. Więc z tą moją konsekwencją nie jest tak "różowo".:)
 
Teraz robię tak: piszę w kalendarzu w przeddzień wieczorem, co chcę na pewno zrobić na drugi dzień. 2-3 punkty oraz 2-3 punkty dodatkowe, czyli jak będę miała chęć i czas to to zrobię. Od pn.-do pt wpisuję angielski 15 min., bieg 30 min. itd.
Następnego dnia robię to najpierw. W przypadku angielskiego nastawiam budzik na 15 minut, uczę się i jak budzik zadzwoni to kończę. Nawet jak mi się chce jeszcze uczyć, to i tak kończę, by na następny dzień usiąść chętniej. I odhaczam ten punkt jako zreazlizowany. U mnie działa.
 
Teraz uczę sie z moimi dziećmi. Już są dorosłe, ale wkońcu chcą lepiej mówić po niemiecku. Ja je uczę niemieckiego, one mnie angielskiego. I powiem tak, uczyć się wykorzystywać zaraz w dialogach z innymi, super sprawa. Mam akcent niemiecki w angielskim, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej. :)
18 września 2019 22:09 / 1 osobie podoba się ten post
Gusia29

Też przeczytałam i podobnie jak Werska, też się przyłączam. 
Chciałabym chociaż w tych codziennych,językowych 5 minutach być konsekwentna. 
Zazdroszczę samodyscypliny.Chciałabym, żeby  tak jak Tobie, chciało mi się rano wstać i jeśli nie pobiegać, to chociaż szybki marsz zaliczyć. Przecież to lubię i dobrze mi to robi,a jednak lenistwo zwycięża. Mój plan na zbliżający się wyjazd-przynajmniej pół godziny szybkiego spaceru ,może niekoniecznie o świcie, ale codziennie. 
No i angielski. Kilka razy w roku jestem w krajach,gdzie jeśli nie podstawowym,to drugim językiem, jest angielski (Szkocja i Norwegia). Wkurzam się sama na siebie, że nie potrafię skleić kilku zdań i posiłkuję się tym,co pamiętam ze szkoły  ,czyli jakieś 40 lat temu, ale nic nie robię, żebym wkurzać się nie musiała. Ciągle słyszę, że na naukę nigdy nie jest za późno, więc i dla mnie też chyba za późno nie jest .
Czas mam,pomoce naukowe też, kontakt z żywym językiem również, tylko chęci brak,żeby zacząć. 
Dlatego lubię kontakt z ludźmi, którym się czegoś nie tylko chce, ale również to robią. Takie spotkania z motywującymi  osobami, czy chociażby wpisy, takie jak Twój, są dla mnie zastrzykiem energii, skłaniają do działania, bo skoro Ona może, to co,ja nie dam rady?Jej się chce, to ja nie mogę zrobić czegoś, żeby mnie też się chciało?
Nie wiem jak u Was,ale u mnie, najgorzej jest coś zacząć. I nieważne,   czy jest to codzienne bieganie ,czy przygotowanie i obowiązkowe zjedzenie wartościowego śniadania, czy jakiś codzienny rytuał ,to jeśli sobie odpuszczę, źle się z tym czuję i cały dzień, czegoś mi brakuje. 
Może byśmy mogli jakiś nowy topik otworzyć, gdzie chętni mogliby chwalić się swoimi działaniami, swoją aktywnością, a tym samym, mobilizowali i zarażali innych do działania?
 
 

Gusia a jak Twój plan codziennego spaceru w sierpniu? Dałaś radę?:)
18 września 2019 22:10
pulpecja86

Fakt najgorzej zacząć, ale potem idzie z górki. Staje się to wlasnie takim codziennym rytuałem. Ja tak mam z bieganiem. Jak z jakiś powodów nie mogę pójść pobiegac to potem caly dzień jest jakiś nie taki

To chyba przypadłość ludzka, bo ja mam tez tak samo. :)
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności.