Posrzątała i jeszcze pretensje :smiech2: . Co do zmienniczek to się nie wypowiadam, bo walczę z duchem mojej. Żadnych braków w spiżarni, ale duuużo różnych kwiatków typu "wprowadziłam, zmieniłam, wyleczyłam, podtuczyłam, NAUCZYŁAM :smiech3:". Gadaniem, że poprzedniczce lepiej jadła, spała i s..a to ja już się dawno nie przejmuję. Niektórzy muszą sobie ego na wyjeździe sztukować, bo w domu to oddychać nie mogą.
Swego czasu przychodziła do nas fajna pielęgniarka i podpowiedziała mi parę sztuczek żywieniowych. Gdzie się da trzeba dołożyć żółtko, śmietanę 30%, cukier. Jak nie wchodzi ciepłe dawać zimne i odwrotnie. Jes też w aptece specjalistyczne żywienie, gdzie w 1ml jest bodajże 1,5 kalorii. Nie wszystko i nie wszędzie zadziała. Nigdy nie miałam do czynienia z chorobą, z którą się mierzysz. Ja wolę porozmawiać z lekarzem, pielęgniarką czy rodziną. Wtedy wiem na czym stoję. Opowieści dziwnej treści puszczam mimo uszu. Nie pytałaś o radę, ale i tak powiedziałam co wiem:smiech3: . Trzymaj się ciepło.


