Zaglądam.
Zaglądam.
Nie wiem, czy ktoś z tego portalu wchodzi na mojego bloga, ale wrzucę, co mi tam
http://kasiaperla.blogspot.com/2018/06/kat-widzenia-zalezy-od-czasu-przeduzenia.html?m=1
Jestem twoją wierną czytelniczką, nie zawsze zgadzam się z tobą, ale to normalne. Jesteśmy różni. :-)
Co do tej soli, o której piszesz na blogu, to przypomniała mi się rada ze Świata Młodych na letnie wędrówki- żeby jeść posolonego pomidora na kanapce... Potas, sód- szybko z organizmu wypacamy. Jak ważne są mikroelementy przekonałam się w hotelu. Ciężka praca, na zmywaku dodatkowo pot spływał po plecach nie tylko z powodu ruchu, ale i temperatury. I zaczęłam mieć problemy- zawroty i bóle głowy, mdłości, czasem nawet wymioty. I dopiero jak koleżanka wyciągnęła z szafki musujące elektrolity doznałam olśnienia. I zaczęłam tam pić to, co miałam dostępne- woda z miodem, cytryną i solą. Problemy minęły. A przecież wiedziałam o tym, ale jakoś zapomniałam.
Starsi ludzie mają z tym rzeczywiście problem, akurat Malina nie ma z tym problemów. Ale musiałam pilnować leżącą podopieczną, bo choć była w stanie powiedzieć, że chce pić, to właściwie tego nie robiła, trzeba było jej proponować.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek tu pisał o zostawianiu kogokolwiek samemu. Temat jest rzeczywiście trudny. Może sytuacja zmienić się z dnia na dzień. Jak byłam wcześniej u leżącej pani to noce przesypiała, dwa razy zdarzyło się, że zeszłam do niej. Po moim wyjeździe zaczęło się to zmieniać i pod koniec drugiej zmiany wstawanie nocne było częste. Moja obecna podopieczna wstaje kilka razy w nocy, ale nie budzi mnie- nawet wody wtedy nie spuszcza, żeby nie przeszkadać opiekunce, dopiero ranao. Ale jak długo będzie jeszcze chodzić o lasce- nie wiadomo- taka to praca.
Ale mi te dyskusje uświadomiły, że jestem tu pomocą, która też ma swoje prawa. I mój czas pracy to nie 24 na dobę. Mam swoje do zrobienia, jestem obok w razie potrzeby, mam zadbać o podopieczną i tyle. Nie muszę się spinać i szukać sobie zajęcia, bo wcześniej miałam wrażenie, że muszę być stale widoczna.
Pewnie, że tak. W każdej pracy mamy swoje prawa, ale ta praca jest wyjątkowo niereformowalna, moim zdaniem. Nie ma porównania z żadną inną pracą przez to, że mieszkamy z podopieczną. Byle do zjazdu, trzeba odpocząć i podjąć decyzję co dalej.