No i się ogarnęłam.
Jak leń w tyłku siedział w ciągu ostatnich dni,tak święto czy nie, co ma być zrobione, zrobić trzeba.Pokój gościnny dla zmienniczki przygotowany,łóżeczko pościelone ,może przyjeżdżać.
Ja zostaję dzisiaj w "swoim"pokoju, nie chce mi się przenosić czemadanów,jutro do 11 mam czas, żeby się z pokoju wynieść i koleżankę w nim ulokować. Mam nadzieję, że nie weźmie mi tego za złe?
Ostatnia ,popoludniowa kawa z Pdp na balkonie wypita, a że wczorajszego gościńca sporo zostało, to się objadłyśmy znowu obie. Zmienniczce kawałek sternika z morelami zostawiłam

A teraz idę pożegnać się z ogrodem i za godzinę kolacja .
Sama siebie chwalę ,że tak ze wszystkim pięknie zdążyłam
