Tu macie swój porządek świata. 
Tu macie swój porządek świata. 
Z tego co wiem(a dzis mi koordynatorka mówiła)opiekunki domowe są zwolnione z kwarantanny po przyjedzie do de a takze nie muszą robic testu na wirusa.Podobnie było na wiosnę.Po to mamy cały pakiet papierów od firmy do ewentualnego okazania na granicy.Nie wiem jak jest w przypadku pracujących nie przez agencje ale może ktos sie wypowie.
To zależy do którego landu się jedzie- w kilku nie ma kwarantanny. Kilka miesięcy temu była inna sytuacja niż teraz i wystarczyła umowa z rodziną. Teraz sprawa nieco inaczej wygląda. Wszystko jest opisane na stronie niemieckiego ministerstwa zdrowia i instytutu Kocha. Najlepiej się informować u żródła , zamiast spekulowac i gubić się w domysłach.
A kto sie gubi?Bo ja nie.Sytuacja jest caly czas dynamiczna i będzie sie zmieniać.To co dziś jest aktualne może nie być już za tydzień.
Podopiecznemu udzieliła się panika. Tutaj nie ma za dużo zapasów- jakieś puszki z warzywami w szafce, 3 rodzaje makaronu, w lodówce głównie to, co na bieżąco, a w zamrażarce ryba, ciasto, szpinak i chleb, który on lubi- na wszelki wypadek, bo na bieżąco kupuję. No i wczoraj do mnie mówi, że papier toaletowy potrzebny. Ja, że rano kupiłam, a on na to, że za mało, bo ludzie wykupują. Fakt, na półce mało już było. Do tego czerwona kapusta w słoiku i puszka fasoli. Takie robimy zapasy na te ciężkie czasy....
Sytuacja na granicy i testy były też tematem przy kolacji. Jak wyjadę, to tutaj nowa opiekunka na ten czas do świąt przyjedzie. No i własnie się zastanawialiśmy, jak to będzie zorganizowane. Młody stwierdził, ze w czasie tych 2 dni od zrobienia testu można się zarazić. A ja go pytam, to kto ma zorganizować i zapłacić za kwarantannę tutaj... Poza tym wszędzie można się zarazić, on jeździ na rehabilitację, a tam wiele osób przychodzi. Przedtem, jak był w szkole, to też mógł przywlec. Teraz będzie zdalnie z domu pracował, to się z ludźmi mniej będzie stykał.
Koleżanka, która miała już być w domu jeszcze nie wie, kiedy jedzie- gdyby termin wymiany był dzień wcześniej, to by zdążyła wyjechać...
A co Ty masz z tego papieru zrobić? Sajgonki? :lol2:
Daj im tą kartke może jednak- niech się wyżyją, będą spokojniejsi :-)




No i cyk. Niespodzianka. Temat aborcji to tylko zasłona dymna przed tym co chcą z nami zrobić politycy. Sprzedali Polskę , zachłanność ich nie zna granic. Niech ich szlag.... A tak to delikatniej 

Teraz w gestii lekarzy domowych leży wystawianie skierowan na testy. Ze skierowaniami jest trudno, a bez wskazań to już w ogóle :oczko2:
Każdy test jest obarczony ryzykiem błedu, ale tak żle z tymi PCR nie jest.Są dokładne. Ta metoda służy też m.in do wykrywania boreliozy. Można też mówiąc po ludzku zrobic test z krwi jako przesiewowy. Wykrywa przeciwciała ale nie potwierdza czy infekcja aktualnie trwa. Jeśli te przeciwciala są ,to trzeba i tak PCR zrobic, czyli ten z wymazu z nosogardła. Są drogie te testy i jak nie masz objawów to po co?
Jeśli chodzi Ci o to , żeby po powrocie z Niemiec nie znaleźć się na ewentualnej kwarantannie, to i tak nic pewnego. W Niemczech taki test przy wjeżdzie uznają, a tu Zofija kiedyś opisywała, że specjalnie wykonała test żeby na kwarantannie nie wylądować i Sanepid jej tego nie uznał. Chyba, że coś się zmieni w tej kwestii.
Ja przejeżdząjąc z Szwajcarii do DE o ile Aargau sie znajdzie na liscie stref obarczonych ryzykiem- to zrobię i Niemcy to uznają. Na zaśkę nie będę robić.
Trafiłam dzisiaj na artykuł o teście na tego wirusa, polegajacy na zbadaniu wydychanego powietrza. https://tech.wp.pl/koronawirus-ten-nieinwazyjny-test-daje-niemal-natychmiastowe-wyniki-6570546416122560a Może w przyszłości zastosują je na granicach wjazdu do pracy. Pytanie co się stanie jak wynik wyjdzie pozytywny, będą nas zawracać do domów czy izolować. Jeśli wierzyć mojej doktorce wiele osób może mieć problem z podjęciem pracy. :-( Zaczynamy być zależni od wyniku testu.