Dziś ciekawie minął dzionek. Lekarka przyszła na chatę do dziadka, więc nie trzeba było jeździć.... Super babka, i na pianinie dziadkowi chwilę pograła,, to ta, która i mnie wtedy przyjęła. Potem pojechałem do apteki po wapno. Wreszcie przed kolacją wypełniłem wniosek i już otrzymałem potwierdzenie o przyjęciu i zarejestrowaniu mojego wniosku o dopisanie do spisu wyborców w obwodzie głosowania utworzonym za granicą, konkretnie w konsulacie w Kolonii. Wybory korespondencyjne.
Mój koszt to korespondencja zwrotna.
I tak kończy się powoli mój dzień.
Jeszcze miła niespodzianka dla mnie, ale o tym jutro.