A ja dziś rosół królewski z lanymi kluseczkami, warzywkami i mięskiem kurczakowym ugotowałam. :gotuje:Pedepcia zjadła ze smakiem i nawet resztę bulionu z bulionówki wypiła.:gotowanie1:
A na deser sałatka owocowa:piknik1:
A ja dziś rosół królewski z lanymi kluseczkami, warzywkami i mięskiem kurczakowym ugotowałam. :gotuje:Pedepcia zjadła ze smakiem i nawet resztę bulionu z bulionówki wypiła.:gotowanie1:
A na deser sałatka owocowa:piknik1:
Sobie upiekłem udko w piekarniku (w rękawie), oni natomiast plastry wołowiny, do tego ziemniaki, warzywa gotowane, ja mizerię jeszcze.
Qcze, z góry zapowiedziała, że ona szybko zrobi to wołowe, ha ha. To już wszystko wiedziałem. Cztery plastry wyciągnięte z lodówki, wcześniej stały w pojemniku. Jak je wyciągnęła, to bez żadnego wymycia, wszystko smażyło się z tą krwią z pojemnika i wyciekającą z mięsa podczas smażenia. A fuj...
Dlatego po śniadaniu szybko udko wyciągnąłem i sobie obiadek zrobiłem. Nie wiem, może tak się je, a ja sto lat za Murzynami jestem...
Była niezbyt, babcia, zadowolona, że nie chcę tak jeść. Wytłumaczyłem, że nawet moja mama czy żona jak robi pieczeniowe, to nie ma tam prawie krwi na patelni. Najpierw smażą, potem duszą...I wtedy jem bez problemu. Ech... Ist in Ordnung, powiedziała...
Ciesz się Luke , że krwi na talerzu nie było . Byłam kiedyś na kolacji w Steakhaus . Większość zamawia tutaj krwisty stek , Blutbad na talerzu . Apetyt przechodzi .