Jak minął dzień 10

08 grudnia 2020 19:35 / 5 osobom podoba się ten post
Dzień nawet nie mija a bieguśkiem ucieka. Zawsze tak, jak wolne. Niby godzin tyle samo, a pracując wydaje się, czasami, że jakby te godziny dłuższe były. Zaraz laba się kończy i trzeba zejść na dół ,ale to już tylko poczekać aż babcia do snu się wyszukuje, otulić kordełką i dalej wolne
Nie pojechałam nigdzie. Dotrzymałam danego sobie słowa i bardzo jestem z tego dumna . Chociaż kusiło mnie mocno, żeby wsiąść do autobusu . Dotleniłam się przynajmniej, bo naspacerowałam się, że hej. W drodze dwie koleżanki spotkałam z jeszcze jedną, co to od niedawna jest. Dwie zostają na święta, ale jedna z nich to od lat miesiącami siedzi w tym samym miejscu, z jedną, max dwiema krótkimi przerwami w Polsce. Większość agencji ma problemy ze znalezieniem zmienniczek, jeśli nie ma dwóch, stale się zmieniających. Moja tutejsza znajoma najpierw o tydzień musiała przedłużyć, a później jeszcze o kilka dni. Ale już miejsce w Sindbadzie wykupione i w piątek wiooo...do domku. Niewiele osób chce przyjeżdżać na święta na nowe miejsce, co wcale mnie nie dziwi. 
Reszta popołudnia minęła spokojnie w domu. Dobrze że jest oddzielne piętro, to można się wyłączyć i nie czuć że jest się w pracy. Powiem Wam, że trochę zaczynam się denerwować wyjazdem, chyba powoli zacznę ogarniać swoją przestrzeń. Za dużo tutaj mam miejsca dla siebie-a to szafa, to szafka na buty, garderoba na kurtki, szafki w łazience.... Następnym razem zrobię chyba tak jak Clio, walizka, stoliczek i wsio . Qrcze, po czorta tyle szmat i butów nabrałam, skoro w połowie nie chodziłam. No ale nie wiedziałam, że babcia na spacery już nie wychodzi . Ciągle w domu, to w sumie dużo nie trzeba. Nie robię żadnych zakupów, bo nie nam po prostu miejsca. Zostawię tylko parę  rzeczy  i kosmetyków, takich co to nie szkoda będzie wyrzucić,gdybym nie wróciła. Planuję powrót w lutym, ale kto z nas wie, co w lutym będzie..
08 grudnia 2020 19:45 / 5 osobom podoba się ten post
Rano trochę nerwowo było,ale po smacznym obiedzie humor pdp poprawił się.Zreszta ja już włączyłam olewator i muszę przyznać, że pomału idzie mi coraz lepiej.Podczas popołudniowej kawy tłumaczyłam mu,jakie mamy tradycyjne,polskie dania i jak spędzamy święta.Po usłyszeniu,że dla Niego kiełbaski z kapustą,zaznaczyłam, że zrobię choć dwie postne potrawy.Starej daty jestem i Wigilia dla mnie jest dniem bez mięsa.Noo,dalej poszło mi już gorzej,bo zapytał,co upiekę na święta,bo Suzi nie zdążyła.Zaproponowal,że razem w czwartek będziemy piekli Spitzbuben,takie ciasteczka z marmoladą w środku.Zaraz na pauzie wylądowałam na You Tube i obejrzałam cały ceremonial pieczenia tych delicji, żeby nie wyjść na totalną ciamajde.Do wieczora jak mówi Luke, już lajtowo,od 19 tej mam już schluss.
08 grudnia 2020 19:48 / 4 osobom podoba się ten post
Moj drugi dzień quarantine, a Wolfa drugi raz 
trochę przykrosc bo fizjo nie przychodzi . Zdążyłam zakupy zrobić i siedzimy . Każde w swoim m3.  
    Towarzystwa nie potrzebujemy,swoje sprawki mamy - dziadek - krzyżówki, książki, komp, gazety 
Ja -  I pasuje. 
08 grudnia 2020 20:22 / 2 osobom podoba się ten post
Dusia1978

Ja mam umowę do 11 grudnia więc koniec umowy i wyjazd. 

I bardzo dobrze. Żebyś szybciutko i wygodnie do domciu za jechała. A firmy też muszą nauczyć się terminów dotrzymywać i nie ma że rodzina wybredna
08 grudnia 2020 21:31 / 4 osobom podoba się ten post
pulpecja86

I bardzo dobrze. Żebyś szybciutko i wygodnie do domciu za jechała. A firmy też muszą nauczyć się terminów dotrzymywać i nie ma że rodzina wybredna

Dopiero mi koleżanka powiedziała tak " Ty sie dziadkiem i babka nie przejmuj. Ty po nich majątku nie będziesz dziedziczyc tylko ich dzieci i to jest ich problem kto z nimi zostanie od piątku. " No i to mnie uspokoiło i dałam sobie na, luz. 
09 grudnia 2020 09:35 / 2 osobom podoba się ten post
Dusia1978

Dopiero mi koleżanka powiedziała tak " Ty sie dziadkiem i babka nie przejmuj. Ty po nich majątku nie będziesz dziedziczyc tylko ich dzieci i to jest ich problem kto z nimi zostanie od piątku. " No i to mnie uspokoiło i dałam sobie na, luz. 

Mądre słowa 
09 grudnia 2020 15:37 / 9 osobom podoba się ten post
Spontaniczne odwiedzin koleżanki i jej przyjaciela  z Hamburga Gluhwein  na plaży...sesje zdjęciowe. To był fajny przerywnik w tym świstakowym świecie.
09 grudnia 2020 15:58 / 4 osobom podoba się ten post
Damessa

Spontaniczne odwiedzin koleżanki i jej przyjaciela  z Hamburga :-)Gluhwein  na plaży...sesje zdjęciowe. To był fajny przerywnik w tym świstakowym świecie.

Super, też bym tak  chciała 
Zimą chociaż na jeden weekend wyjeżdżam gdzieś do lasu nad jeziorem, spacery i termokubek z grzańcem w dłoni 
Nie wiem, czy w tym roku wynajmują ludzie domki...ale może się uda 
09 grudnia 2020 17:09 / 8 osobom podoba się ten post
Dzień minął szybko. Najważniejsze że zmiana jest. Będzie w piątek rano. Ja tez już bilet potwierdzony mam wie wyjazd około 17-19 . Swoje zrobiłam nie uciekłam w połowie zlecenia. Jade do domciu i odpoczywam. 
09 grudnia 2020 17:59 / 6 osobom podoba się ten post
Mija dzień, mój tutaj trzydziesty, czyli miesiąc dziś za mną. Jeszcze półtora przede mną, no... załóżmy. 49 dni.
Dziś do mnie dzwonili od niemieckiego dysponenta (dziwna nazwa, ha ha), na życzenie rodziny z propozycją powrotu tutaj po miesiącu . Skoro są zadowoleni, to dobrze... Przystałem na to. Bo miejsce nie jest wymagające aż takiego poświęcania się, z F. dogadujemy się, z jego mamą też. Jak wrócę tutaj, to będę planował tradycyjne rodzinne wakacje, być może w sierpniu tym razem. Ale czasu jeszcze troszkę jest.
Zaraz F. pomogę wjechać na górę, do tzw., jak go nazwałem, Sportzimmer.
Tam jeździ na rowerku, robi nawet i kilka kilometrów. I robi to chętnie, co jest istotne. 
09 grudnia 2020 19:50 / 5 osobom podoba się ten post
Jeszcze trochę i będę mogła powiedzieć, że minął dobrze. Spokojnie a popołudnie nawet szybko. Zaplanowałyśmy  menu do niedzieli, wykorzystałam ogrodnika żeby przyjrzał się kilku usterkom  w domu, w przyszłym tygodniu naprawi to co się da. Teraz jeszcze trochę telewizji, a po wiadomościach babcia do łóżeczka i opiekunka feierabend fűr heute 
Ein Zettel sporządzony, teraz tylko odhaczać rzeczy zrobione przed odjazdem. Wszak od poniedziałku już tylko tydzień zostanie. 
Przyjemnego wieczoru Wam życzę  
09 grudnia 2020 20:00 / 4 osobom podoba się ten post
A ja mam nerwa,trudno,taka moja uroda.Powinnam stale pisać w Poskarzyjkach,a tak męczę Was w tym temacie.Dzien minął jak chmura gradowa.Po nocnej akcji z seniorem,nie mogłam zasnąć i wstałam nietomna.Cieszylam się jednak na zakupy a potem na pieczenie ciasteczek,zawsze to jakaś odmiana.A tu zonk-do sklepu nie pójdę,bo jego córka dzwoniła, że jest wzrost zachorowań na corone i zakupy jak najrzadziej!!!Nosz, mówię,że nawet masło się kończy,a on,że do soboty nie umrzemy z głodu.O przygotowaniach świątecznych ani słowa...W swoim pokoju aż się poryczalam.Okolo 11zadzwonila moja koordynatorka z zapytaniem,jak mi idzie itp.No i pytanie,czy wrócę tutaj po urlopie.To przelało,że tak powiem czarę goryczy- w żadnym wypadku,owszem ciężko nie zasuwam,ale senior to toksyczny, apodyktyczny facet, który nie liczy się wogole z czyimś zdaniem.Wole już tym razem osobę leżąca, która nie będzie mi sterczała w kuchni nad głową ?. Narazie to ja muszę wytrzymać do końca zlecenia.Popoludnie minęło w milczeniu,oboje schodziliśmy sobie z drogi.Trudno pracować w takiej atmosferze.Uff,to tyle i aż tyle.
09 grudnia 2020 20:14 / 5 osobom podoba się ten post
Bardzo fajny ten dzień miałam, Fraucia z przedszkola 3 paczuszki ze słodyczami przyniosła, to bardzo miłe że o mnie też pamiętali. Nawet wiem kto doniósł  Jest tutaj taki jeden kierowca, chyba szuka żony jak szalony, bo mi za każdym razem tyle komplementów prawi, że dla świętego spokoju już mu obiecałam że jak kawiarnie otworzą to pójdę z nim na kawę. Pewnie się chłopina nie doczeka, bo prędzej wyjadę niż knajpy otworzą   Senior chciał się zabawić w swata i do domu go na kawę zaprosił, ale pogroziłam paluszkiem i na tym koniec. Mieszkając w Niemczech miewałam już propozycje matrymonialne, ale się nie zdecydowałam i chyba już tak zostanie, cenię swoją wolność i nie mam powodu do narzekania 
09 grudnia 2020 20:26 / 4 osobom podoba się ten post
Maluda wytrzymasz i dasz radę jak zawsze ale dobrze rozumiem co czujesz. Masz rację że ciężka Stella to nie tylko ciężka praca fizyczna, człowiek się szybko regeneruje po wysiłku. A niestety obciążenie psychiczne potrafi stokroć bardziej zmęczyć. Zleci ci ten turnus i więcej go nie zobaczysz 
09 grudnia 2020 20:29 / 3 osobom podoba się ten post
Maluda

A ja mam nerwa,trudno,taka moja uroda.Powinnam stale pisać w Poskarzyjkach,a tak męczę Was w tym temacie.Dzien minął jak chmura gradowa.Po nocnej akcji z seniorem,nie mogłam zasnąć i wstałam nietomna.Cieszylam się jednak na zakupy a potem na pieczenie ciasteczek,zawsze to jakaś odmiana.A tu zonk-do sklepu nie pójdę,bo jego córka dzwoniła, że jest wzrost zachorowań na corone i zakupy jak najrzadziej!!!Nosz, mówię,że nawet masło się kończy,a on,że do soboty nie umrzemy z głodu.O przygotowaniach świątecznych ani słowa...W swoim pokoju aż się poryczalam.Okolo 11zadzwonila moja koordynatorka z zapytaniem,jak mi idzie itp.No i pytanie,czy wrócę tutaj po urlopie.To przelało,że tak powiem czarę goryczy- w żadnym wypadku,owszem ciężko nie zasuwam,ale senior to toksyczny, apodyktyczny facet, który nie liczy się wogole z czyimś zdaniem.Wole już tym razem osobę leżąca, która nie będzie mi sterczała w kuchni nad głową ?. Narazie to ja muszę wytrzymać do końca zlecenia.Popoludnie minęło w milczeniu,oboje schodziliśmy sobie z drogi.Trudno pracować w takiej atmosferze.Uff,to tyle i aż tyle.:danke:

Maluda, szczerze współczuję 
W tym przedświątecznym okresie, szczególnie jesteśmy wrażliwi. Nie pracujemy za darmo, ale miło by było, gdyby podopieczni czy rodzina docenili to, że w czasie tak bardzo rodzinnych świąt, obca osoba zajmuje się ich rodzicem, a oni mogą sobie świętować tak jak chcą. Z tego co rodzina mojej babci opowiada, to w wigilię zawsze siostra z mężem przyjeżdżała chociaż na trochę, w pierwszy dzień BN spotykali się tutaj wszyscy, tzn syn pdp z rodziną i obie siostry. Umawiali się co roku, co kto gotuje czy piecze i przyjeżdżali z prowiantem. Opiekunka mogla coś przygotować  jeśli  miała ochotę, ale nie musiała. W drugi dzień świąt syn zabierał mamę i opiekunkę do siebie. 
W tym roku na wigilię wpadnie na krótko siostra, a w pierwszy dzień świąt,prawdopodobnie syn zabiera mamę z opiekunką do siebie. Prawdopodobnie, bo nie wiadomo co będzie za dwa tygodnie. Gremialnego świętowania nie będzie. 
Maluda, widzę że Twój podopieczny lubi fochy stroić, ale może przejdzie mu szybko. Trzymaj się i "nie płakaj ",dasz przecież radę, bo jesteś mądra dziewczynka