Dzień deszczowy, zimno, male zakupy zrobione bo jutro auto idzie do serwisu. Nie było czasu od 10 listopada wuec teraz w ostatnim tygodniu na złość ooiekunce. Resztę kasy z poprzedniego tygodnia wydalam bo nowej też nie zostawili więc jeśli auta nie będzie to musimy się odbyć z tym co jest w lodówce i zamrażarce. Na piechotę się nie da bo pierwszy sklep 5 km!!! :nerwowa1: wszędzie daleko. Na drogę prowiant suchy i napoje sobie już kupiłam. I starczy. Kanapie sobie dorobię. Bus pytał czy napewno jadę bo mają jak co chętnych. Zmienniczki nie ma bo dziś nerwowe poszukiwania ale ja jadę i koniec kropka. niech sobie radzą. Za późno się za to zabrali to teraz niech sobie sami radzą.
