Jak minął dzień 10

15 grudnia 2020 21:00 / 3 osobom podoba się ten post
Dziś czuję się zmęczony, chociaż nie fizycznie. Cztery razy wyjeżdżałem do miasta, akurat pauzy nie miałem, bo jak na 12 zawiozłem babcię do fryzjera, tak dopiero po 15 zadzwoniła mi, że jest już fertig.
Rozumiem, że taki czas... Ale za to w piątek już nie muszę jechać. Potem po 16 byłem w mieście, kolejki.... Ale w, Tedi kupiłem sobie choineczkę, lampki i ozdoby (do mojego pokoju) i zapłaciłem 7 euro. Przed wyjazdem spakuję wszystko do kartonika i opiszę... Do wykorzystania przez opiekuna, Weihnachten 2021.
15 grudnia 2020 21:09 / 2 osobom podoba się ten post
Maluda

Tak,córkę,ale ja praktycznie nie mam z nią kontaktu.Jak przychodzi,to bocznym wejściem,a mnie senior każe wyjść.To też nie jest osoba z którą można porozmawiać.Poprostu,nie mogę pozwolić sobie na takie dalsze traktowanie.Tak jak mówisz,szanuj mnie,to i ja ciebie.Luke,nie mogę pozwolić sobie na zjazd.Musze poprawić koronę i dalej do przodu,ale agencję poinformuję.

Wiesz doskonale co robić i tak trzymaj
15 grudnia 2020 21:12 / 4 osobom podoba się ten post
Tutaj będzie spora choinka. Sąsiad dostarczy żywą, ozdoby już przejrzałam i naszykowałam, aby zmienniczka miała mniej pracy. Zamawiany tu jest wczesniej co roku wędzony łosoś i pstrąg. Zawczasu, bo to prywatna osoba robi i ma dużo zamówień.
Taka rybka jest pyszna-zmienniczka pewnie jeszcze zrobi jakąś dziczyznę. Pierogów nikt tu nie robi- jedzenia i tak jest w bród. Tak dużo, że i wyleniały kocur z sąsiedztwa dostanie jakiś ochłapek w postaci skóry z pstrąga do pomemłania.
15 grudnia 2020 21:16 / 2 osobom podoba się ten post
mzap88

Po moim ostatnim lipcowym zleceniu, gdzie firma mnie przetrzymała 2 tyg mimo pisemnego i telefonicznego zgłaszania problemów z psychodeliczną babką, to mam mieszane uczucia. 
Jakbym sobie na czarno coś na miesiąc załatwiła byłoby super, ale z kolei widze, że jakieś nowe obostrzenia będą w De więc mam mega kocioł we łbie

Czy czarno czy biało, miny były, są i będą, ta robota to wieczna loteria, dlatego jak trafiam dobre miejsce to siedzę. 
15 grudnia 2020 21:21 / 2 osobom podoba się ten post
Luke

Dziś czuję się zmęczony, chociaż nie fizycznie. Cztery razy wyjeżdżałem do miasta, akurat pauzy nie miałem, bo jak na 12 zawiozłem babcię do fryzjera, tak dopiero po 15 zadzwoniła mi, że jest już fertig.
Rozumiem, że taki czas... Ale za to w piątek już nie muszę jechać. Potem po 16 byłem w mieście, kolejki.... Ale w, Tedi kupiłem sobie choineczkę, lampki i ozdoby (do mojego pokoju) i zapłaciłem 7 euro. Przed wyjazdem spakuję wszystko do kartonika i opiszę... Do wykorzystania przez opiekuna, Weihnachten 2021.

Weinachten 2021 w kartoniku  za 7 euro    
15 grudnia 2020 21:30 / 3 osobom podoba się ten post
tina 100%

Tutaj będzie spora choinka. Sąsiad dostarczy żywą, ozdoby już przejrzałam i naszykowałam, aby zmienniczka miała mniej pracy. Zamawiany tu jest wczesniej co roku wędzony łosoś i pstrąg. Zawczasu, bo to prywatna osoba robi i ma dużo zamówień.
Taka rybka jest pyszna-zmienniczka pewnie jeszcze zrobi jakąś dziczyznę. Pierogów nikt tu nie robi- jedzenia i tak jest w bród. Tak dużo, że i wyleniały kocur z sąsiedztwa dostanie jakiś ochłapek w postaci skóry z pstrąga do pomemłania.

Nasza choinka jeszcze na tarasie dojrzewa, muszę się za nią zabrać, ale czekam na synalka do czwartku niech ją w stojak obsadzi. Jak nie da rady, co jest bardzo prawdopodobne to będzie czas na wezwanie Handwerker  ja nawet palcem o palec nie stuknę. Ustroić mogę bo lubię i jest czym jak zwykle w De, pierdeł góra i na trzy takie drzewka by wystarczyło. Grunt że szklane bombki pięknie malowane wygrzebałam, a plastikowy padziew córka na drzewach w ogrodzie porozwieszała. Pierogi zrobię, bo tutejsze dziadki tak się cieszą z jedzenia jak dzieci na widok jajka z niespodzianką.
15 grudnia 2020 21:38 / 2 osobom podoba się ten post
W salonie jest duża choinka, na zewnątrz iluminacje, ale w pokoju mam, a raczej już miałem, pusto. Taka świecąca namiastka świąt
 
15 grudnia 2020 21:39 / 2 osobom podoba się ten post
9 dzien kw. 
Wlasnie wróciłam ze spaceru, na mieście pusto , smutno i jakos tak mało strojnie . 
Rok temu w tym samym miejscu zupełnie inaczej.  Chcąc nie chcąc przygnębiająca sytuacja.
 
Poza tym nic.  Z atrakcji to paczka przyszla do Wolfa , ciasto dostalismy od znajomych, takie to suche z rodzynkami , strobel czy cos.   Fajnie. 
 
Oby do brzegu i oby tak dalej . ?  

 
 
15 grudnia 2020 21:44 / 2 osobom podoba się ten post
Evvex

Nasza choinka jeszcze na tarasie dojrzewa, muszę się za nią zabrać, ale czekam na synalka do czwartku niech ją w stojak obsadzi. Jak nie da rady, co jest bardzo prawdopodobne to będzie czas na wezwanie Handwerker :oczko2: ja nawet palcem o palec nie stuknę. Ustroić mogę bo lubię i jest czym jak zwykle w De, pierdeł góra i na trzy takie drzewka by wystarczyło. Grunt że szklane bombki pięknie malowane wygrzebałam, a plastikowy padziew córka na drzewach w ogrodzie porozwieszała. Pierogi zrobię, bo tutejsze dziadki tak się cieszą z jedzenia jak dzieci na widok jajka z niespodzianką.

Mają tych gratów choinkowych dużo.Fakt. Stare , połamane rupiecie dziś wylądowały w koszu.
Pierogi to nie jest niemiecki przysmak-tutaj nikt w nich nie gustuje. Maultaschen owszem. W Bofroście mają bardzo smaczne. Dziś złożyłam zamówienie za ponad 200 eur  na warzywa, jakieś dodatki, ciasta i wszelkiego rodzaju pierożki i naleśniki. 
 
15 grudnia 2020 21:57 / 2 osobom podoba się ten post
Kamaa84

9 dzien kw. 
Wlasnie wróciłam ze spaceru, na mieście pusto , smutno i jakos tak mało strojnie . 
Rok temu w tym samym miejscu zupełnie inaczej.  Chcąc nie chcąc przygnębiająca sytuacja.
 
Poza tym nic.  Z atrakcji to paczka przyszla do Wolfa , ciasto dostalismy od znajomych, takie to suche z rodzynkami , strobel czy cos.   Fajnie. 
 
Oby do brzegu i oby tak dalej . ?  

 
 

Kama ty piszesx ze u ciebie malo  strojnie a ja tu przyjezdzam do domu nad ranem o 4.15 patrze a mojej sasiadce odwalilo i po 23 latach na dworze.choinke 20 m ubrala w lampki   lancuszki na druga mniejsza choinke,pod choinka stare sanki i swiecace prezenty jskies wiaanki galazki..takie gadzety takiego cyrku to nigdy nie robila nawet jak dzieci male miala a teraz dzieci maja ponad 26+ a tej cos sie pokrecilo I taki numer  jakis kryzys emocjonalny w koronie  
15 grudnia 2020 22:26 / 4 osobom podoba się ten post
tina 100%

Mają tych gratów choinkowych dużo.Fakt. Stare , połamane rupiecie dziś wylądowały w koszu.
Pierogi to nie jest niemiecki przysmak-tutaj nikt w nich nie gustuje. Maultaschen owszem. W Bofroście mają bardzo smaczne. Dziś złożyłam zamówienie za ponad 200 eur  na warzywa, jakieś dodatki, ciasta i wszelkiego rodzaju pierożki i naleśniki. 
 

Chyba jestem w nietypowym niemieckim domu. Nie znalazłam żadnych kartonów z ozdobami świątecznymi. Może  są  gdzieś na strychu, ale tam zaglądać nie będę. Choinki też nie będzie . Smutne, bo babcia o nią dopytuje. Pewnie kiedyś ją  miała. Cóż, ma tylko jednego syna, a ten o choince dla mamy nie pomyślał. Chociaż razem z żoną i synem pomagał przyjacielowi w ich sprzedaży. W ostatnie dwie soboty. Podobno choinki idą jak świeże bułki. Wielu kupujących mówiło o tym, że będą ja mieli pierwszy raz w życiu. Pierwsze BN ,kiedy prawie wszyscy Niemcy zostają w domu, nie ma Malorki czy Menorki ,nie ma nart ,bedzie choinka. A u mojej pedepci niet. Kila bombek znalazłam, lampki kupiłam, kupię jeszcze ładne gałązki choinkowe i zrobię dla niej, w piątek pewnie, mini choinkę w wazonie. Pytałam wcześniej zmienniczkę, jak to tutaj jest że świętami i choinką, to mówiła że nie ubiera (była tutaj już na BN),bo później trzeba się pierdzielić z jej rozbieraniem, kupa śmieci i tyle. 
Co do pierogów to wiem tyle, że bardzo wielu Niemców je zna i lubi. Przynajmniej w Nadrenii Westfalii. Chociaż moja pdp w Badeni -Wirtembergi też je znała i była zawiedziona, że ja ich nie robię. Ano nie robię, chociaż bardzo je lubię. Jeść, robić nie lubię. 
Do polskiej restauracji w Bonn, Niemcy przychodzili właśnie na pierogi. Wsuwali aż im się uszy trzęsły. Podobnie  w Gdańskiej w Obernhausen. Kila razy tam byłam i widziałam Niemców wsuwajacych jak nie rosół i polskiego schaboszczaka, to właśnie pierogi. 
Moi znajomi z kolei, ci którzy byli w Polsce, to też jak nie o barszczu ukraińskim, to właśnie o pierogach wspominali. 
15 grudnia 2020 22:53 / 2 osobom podoba się ten post
Gusia29

Chyba jestem w nietypowym niemieckim domu. Nie znalazłam żadnych kartonów z ozdobami świątecznymi. Może  są  gdzieś na strychu, ale tam zaglądać nie będę. Choinki też nie będzie :-(. Smutne, bo babcia o nią dopytuje. Pewnie kiedyś ją  miała. Cóż, ma tylko jednego syna, a ten o choince dla mamy nie pomyślał. Chociaż razem z żoną i synem pomagał przyjacielowi w ich sprzedaży. W ostatnie dwie soboty. Podobno choinki idą jak świeże bułki. Wielu kupujących mówiło o tym, że będą ja mieli pierwszy raz w życiu. Pierwsze BN ,kiedy prawie wszyscy Niemcy zostają w domu, nie ma Malorki czy Menorki ,nie ma nart ,bedzie choinka. A u mojej pedepci niet. Kila bombek znalazłam, lampki kupiłam, kupię jeszcze ładne gałązki choinkowe i zrobię dla niej, w piątek pewnie, mini choinkę w wazonie. Pytałam wcześniej zmienniczkę, jak to tutaj jest że świętami i choinką, to mówiła że nie ubiera (była tutaj już na BN),bo później trzeba się pierdzielić z jej rozbieraniem, kupa śmieci i tyle. 
Co do pierogów to wiem tyle, że bardzo wielu Niemców je zna i lubi. Przynajmniej w Nadrenii Westfalii. Chociaż moja pdp w Badeni -Wirtembergi też je znała i była zawiedziona, że ja ich nie robię. Ano nie robię, chociaż bardzo je lubię. Jeść, robić nie lubię. 
Do polskiej restauracji w Bonn, Niemcy przychodzili właśnie na pierogi. Wsuwali aż im się uszy trzęsły. Podobnie  w Gdańskiej w Obernhausen. Kila razy tam byłam i widziałam Niemców wsuwajacych jak nie rosół i polskiego schaboszczaka, to właśnie pierogi. 
Moi znajomi z kolei, ci którzy byli w Polsce, to też jak nie o barszczu ukraińskim, to właśnie o pierogach wspominali. 

Dziadek z babcią opowiadali nie raz, że tu była co roku choinka . Na dworze też byla ogromna.Kiedyś,bo teraz  nikt nie ma czasu placu zabaw dla trolii(jak to dziadek się śmiejąc mówi) czy innych figurek gnomów co są w ogrodzie- urządzać. Tak i będą siedziały odosobnione  To nie są takie figurki, jakie się spotyka w ogrodach. Dziadek je ze służbowych podróży przywoził.W krajach skandynawskich też bywał i stamtąd są. Wyglądają na wyczulone na najmniejszy ruch i szelest, ale są martwe.
Własnie od pielęgnacji figurek, ogrodu, prac domowych jest taki Mathias z sąsiedztwa- sympatyczny chłopak.W tym roku też się choinką zajmie. Na dzieci dziadek się zdawać nie musi. 
Jak pracowałam w Duren- była skromna choinka, bo i rodzina była mniej zamożna i nie posiadała tak wielkiej nieruchomosci jak tu. Bezsensem byłoby targać do mieszkania 2 metrowe drzewo.
Co do pierogów to miałam na myśli to, że to nie jest niemiecka potrawa narodowa . Mimo , że dość długo już pracuję , to nie mam rozeznania w każdym Landzie, bo nie zmieniałam często szteli. Pewnie dlatego, że nie chcieli mnie z niej wypuścić 
Owszem- częsci podopiecznych pierogi smakowały, ale częśc nie okazywała zbytniego entuzjazmu. Nie niemieckie smaki, a w dużej mierze starszego pokolenia Niemców. Podobnie jak ogórki kiszone. Młodsze pokolenie już nie jest tak konserwatywne i bardziej otwarte na polską kuchnię, ale tu tym bardziej nie jestem w stanie posłużyć się żadnymi konkretnymi danymi, bo nie gotowałam dla całych rodzin.
Tu nie przepadają za pierogami, więc nikt ich robił nie będzie. Zmienniczka dla siebie pewnie już przywiezie zrobione.
15 grudnia 2020 23:30 / 2 osobom podoba się ten post
tina 100%

Dziadek z babcią opowiadali nie raz, że tu była co roku choinka . Na dworze też byla ogromna.Kiedyś,bo teraz  nikt nie ma czasu placu zabaw dla trolii(jak to dziadek się śmiejąc mówi) czy innych figurek gnomów co są w ogrodzie- urządzać. Tak i będą siedziały odosobnione :-) To nie są takie figurki, jakie się spotyka w ogrodach. Dziadek je ze służbowych podróży przywoził.W krajach skandynawskich też bywał i stamtąd są. Wyglądają na wyczulone na najmniejszy ruch i szelest, ale są martwe.
Własnie od pielęgnacji figurek, ogrodu, prac domowych jest taki Mathias z sąsiedztwa- sympatyczny chłopak.W tym roku też się choinką zajmie. Na dzieci dziadek się zdawać nie musi. 
Jak pracowałam w Duren- była skromna choinka, bo i rodzina była mniej zamożna i nie posiadała tak wielkiej nieruchomosci jak tu. Bezsensem byłoby targać do mieszkania 2 metrowe drzewo.
Co do pierogów to miałam na myśli to, że to nie jest niemiecka potrawa narodowa . Mimo , że dość długo już pracuję , to nie mam rozeznania w każdym Landzie, bo nie zmieniałam często szteli. Pewnie dlatego, że nie chcieli mnie z niej wypuścić :lol3:
Owszem- częsci podopiecznych pierogi smakowały, ale częśc nie okazywała zbytniego entuzjazmu. Nie niemieckie smaki, a w dużej mierze starszego pokolenia Niemców. Podobnie jak ogórki kiszone. Młodsze pokolenie już nie jest tak konserwatywne i bardziej otwarte na polską kuchnię, ale tu tym bardziej nie jestem w stanie posłużyć się żadnymi konkretnymi danymi, bo nie gotowałam dla całych rodzin.
Tu nie przepadają za pierogami, więc nikt ich robił nie będzie. Zmienniczka dla siebie pewnie już przywiezie zrobione.

Ja się cieszę, że babcia pierogów nie zna ,więc nie wie czy lubi 
Ja ją  naprawdę lubię, to gdyby o nie prosiła, pewnie zrobiłbym je dla niej. W tym domu polskie opiekunki są już od dobrych kilku lat. Wcześniej opiekowały się chorym przyjacielem babci. Raz synowa wspomniała o pierogach, bo któraś tam kiedyś robiła, ale powiedziałam że ja nie umiem i mam spokój. Inaczej pewnie chciałaby się na te pierogi wprosić 
A może i nie. Jestem tutaj już 3 raz, a widziałam ją 3 razy i to ostatnio, w niedzielę,kiedy my byłyśmy u niej. 
Fajnie tam masz, że dużą wagę przywiązują Twoi podopieczni do całej tej świątecznej oprawy. Ja lubię ten czas, ten rozgardiasz, nawet jeśli trzeba się przy tym trochę napracować . Za to jak miło  jest usiąść wieczorem w takim przystrojonym, rozświetlonym domu. No i Merry Christmas musi lecieć 
Moja Marianka z Badeni to lubiła święta. Ale żeśmy szalały z dekoracjami. Aż kiczowato było, ale mówiła że  Haus na Weihnachten musi "kicziś "być, no i co miałam zrobić?
Teraz ma mieszkanko przy domu spokojnej starości i właśnie wczoraj Martina, jej córka, dzwoniła do mnie i przysłała mi zdjęcia udekorowanego mieszkania i całej sterty plätzchen .
Wspominały mój pobyt u niej i wspólny czas adwentu, bo na święta byłam w domu. Przyznaję, że bardzo miło mi było, że po dwóch latach moja podopieczna pamięta o mnie i wspomina wspólne wieczory przy ciasteczkach i lampce czerwonego wina. 
16 grudnia 2020 18:58 / 3 osobom podoba się ten post
Spokojny, leniwy dzień... Po 20 przyjedzie córka babci, siostra, F., bo jutro F. ma kontrolę u dentysty. Ale ona mi nie przeszkadza, więc super. F. Jeszcze pedałuje, zaraz jednak kolacja, więc z góry zjedzie na dół, oczywiście przesiądzie się sam przy mojej asekuracji. I tak jest ok
16 grudnia 2020 20:23 / 4 osobom podoba się ten post
Kolejny dzien mija : blogosc,spokój,luksus,komfort  relaks wino,wino ,muzyka,oraz kolejne wypieki ciastowe  z brzoskwiniami,rodzynkami,truskawkami   nic nie musze tylko chcem,spanko do oporu  lezonko do oporu  spacer kiedy mam ochote,mmm   aaaa i  ubrana