Powiem jedno-byl ujowy,jutro nowy, też ujowy.Firma od rana straszyła mnie,że będę płacić za test i powrotnego busa chyba.... że zmienię zdanie i pozostanę do 1lutego.Odpowiedzialam kategorycznie,że nie ma takiej opcji, żebym pozostała tu dłużej niż do 10 stycznia.Napisalam e-mail,że w razie poniesienia przeze mnie jakichkolwiek kosztów, mają mi przesłać imiennie rachunek za test covidowy z datą,kiedy wykonałam go w Polsce.Po krótkiej chwili odpowiedź p.koordynator,że mam się nie denerwować, że jeszcze nic nie jest ustalone, okaże się dopiero po styczniowej wypłacie.Jezeli cokolwiek potrąca mi z pensji,zaznaczyłam,że udam się z tym do Inspekcji Pracy.Senior i córka też dołożyli mi cegiełkę pod wieczór.Ona nawet do mnie się nie odezwała,a senior z nerwami zażądał rachunku z Edeki,bo nie zgadzały mu się dwa budynie waniliowe, które zresztą sam dziś i wczoraj zjadł.Juz nie wiem, śmiać się czy płakać.Przy nim trzymam nerwy na wodzy,ale nie mam pojęcia,na jak długo.
