No i pierwsza niedziela na "adresie" zaliczona.:najlepszego1:
Najpierw ugotowana zupka królewska :lubie_gotowac:(wyszedł eintopf).
Potem flohmarkt obleciany - euroków wydanych trochę...:bezradny:
Następnie spotkanie na kawie i lodach z koleżanką sprzed dwóch lat na Mexikoplatz :wspolny posilek:
A potem ruszyłyśmy moją "cytrynką" do następnej koleżanki na małe ploteczki na Stegliz. Też widziałyśmy się ponad dwa lata temu. :gathering:
Oto efekt mojego polowania:

Uwielbiam?????
Pierwszy raz w życiu jadłem ją w Brzozowie na weselisku. A pulpeciki w niej były rozkoszą wygłodniałego po trasie podniebienia. No palunie lizać, to jakby nic nie napisać!
Zamknij oczka śpiące, hokus-pokus a ta filiżaneczka już w mojej rączce?????
Doskonała. I ta różyczka?❤
